wampia
No niestety właśnie coś takiego mu wysłałam :D Ale na szczęście jest wyrozumiały i wie, że nie mam przyrodniego brata :D

Dwa dni temu miałam sen, który zdaje mi się, że był przełomowy w moich staraniach o LD. Niestety dopiero teraz mam czas, żeby go tutaj opisać, przez co pozostał mi jedynie jego zarys.

Tej nocy miałam 3 lub 4 sny (rano tyle pamiętałam) i byłam z siebie zadowolona, bo pamięć tych snów była dobra. Jednak stwierdziłam, że skoro tak dobrze je pamiętam, to opiszę je później na forum i nie zawracałam sobie głowy ich zapisywaniem w Dzienniku Snów (tzn. w zeszycie, bo Dziennika jeszcze nie założyłam facepalm). To oczywiście był błąd, bo wiele szczegółów mi umknęło, jednak ogólny zarys i najważniejsze motywy / wydarzenia pamiętam.

Opiszę jednak tylko ten sen przełomowy, a konkretnie jedną scenę, która o tym przełomie zdecydowała.

Ok, więc w tym śnie był motyw taki, że mój starszy brat miał brata bliźniaka, którego oczywiście w rzeczywistości nie ma. I co ciekawe, ten brat bliźniak nawet w 0,01% nie był do mojego brata podobny. Konkretnie, w jego rolę wcielał się mój kolega z gimnazjum (i w rzeczywistości ten Piotrek, kolega, ma brata bliźniaka :D). No nieważne, w każdym razie, wydarzyło się coś, że ten brat bliźniak umarł. Ani ja, ani mój tata, ani mój brat, nie mogliśmy w to uwierzyć. Wszyscy byliśmy w głębokim szoku, jednak najbardziej zszokowany był mój brat, bo chyba był bardzo zżyty z tym swoim bliźniakiem. Zaczął potrząsać leżącym na łóżku trupem i kazał mu się obudzić, jakby nie przyjmował do wiadomości, że on naprawdę nie żyje. Szarpał go bardzo mocno, wpadł w jakiś szał. Zaczęłam płakać i kazałam mu go puścić, bo bałam się, że zrobi mu coś złego. Jednak było już za późno, bowiem mój brat wyrwał bliźniakowi całe ramię. Widok był makabryczny. Mięso i kości na wierzchu, mój brat stojący z tym ramieniem, jak z urwaną kończyną lalki. Zaczęłam się naprawdę bać. Wszyscy byli zszokowani. Tylko, że z moim tatą stało się coś złego, zwariował. Zaczął krzyczeć "Tak, jasne, wyrwijmy mu wszystko!" Odepchnął mojego brata, chwycił tego bliźniaka i zaczął mu wykręcać drugie ramię z zamiarem wyrwania. Nie jestem w stanie opisać tego, jak bardzo byłam tym przerażona. To było lodowate, wszechogarniające przerażenie. Czułam, że jeśli zaraz się nie obudzę, to zwariuję lub umrę ze strachu. Chwila, obudzę się? Tak. Z pewnością, jakiej już dawno nie było w moim głosie, powiedziałam: TO JEST SEN. Sen rozpłynął się, ja sięgnęłam do nosa, by zrobić TR (byłam pewna, że to sen, chciałam jednak rozpocząć kontrolowany LD) i w tym momencie się obudziłam.

Byłam jednocześnie zła i szczęśliwa, ale uwierzcie, uzyskanie świadomości po tak długim czasie, jak ja, odkąd sobie odpuściłam LD, to jest naprawdę COŚ :D Piękne i niesamowite uczucie. To było jakbym kliknęła pstryczkiem z funkcji OFF na ON. Myślę, ba, jestem pewna, że teraz będzie już tylko lepiej!
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
No ładne rzeczy śnisz. Widzę, że widok zmasakrowanych ciał to nie tylko domena moich schizowych snów. :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Dziś ucięłam sobie drzemkę przed pracą, żeby w nocy nie zasnąć :D Generalnie strasznie mnie to wkurza. Przed nocką, kiedy idę do pracy na 20, staram się pospać chociaż 2 godzinki lub coś koło tego. Kładę się zazwyczaj o 16 i śpię do 18/ 18.30. I co mnie bardzo irytuje to to, że jak zrobię sobie drzemkę od tak, w każdy inny dzień, to zasypiam prawie natychmiast, a kiedy chcę się przespać przed nocką, to z godzinę leżę i męczę się, żeby zapaść w sen, czasem w ogóle nic z tego nie wychodzi. Tak jakby umysł robił mi na złość :(

Ok, śniło mi się, że przyszłam rano do pracy. Co ciekawe, były tam również dwie moje koleżanki z poprzedniej szkoły. Zdziwiłam się, ale pomyślałam, że może przyszły na jakieś praktyki. Jedna z nich rozkładała w sali konferencyjnej naczynia do śniadania i bardzo denerwowała się, że nie zdąży, póki nie uświadomiłam jej, że jest w nie tej sali co trzeba i reszta ekipy jest w sali na dole. Poza tym miałam mieć szkolenie BHP. Pilnowałam godziny, żeby się nie spóźnić. Była 8:30, kiedy przyszedł mój szef i powiedział, że spóźniłam się na szkolenie i dostanę inny termin, 10 kwietnia. Byłam bardzo zdziwiona i próbowałam mu wytłumaczyć, że szkolenie miało być przecież na 9. Jednak on nie chciał mnie słuchać, powiedział, że BHPowiec dzwonił do mnie 10 razy i nie odbierałam. Próbowałam się tłumaczyć, że w pracy mam wyłączony telefon, jednak gdy spojrzałam na ekranik, okazało się, że mój szef kłamał, bo nikt do mnie nie dzwonił. Okazało się, że na to drugie szkolenie mam jechać z nim, chyba do Warszawy. Przestraszyłam się, bo zdałam sobie sprawę, byłam pewna, że jak tam z nim pojadę, to on będzie mnie molestował. Próbowałam się jakoś z tego wykręcić, ale on powiedział, że jedziemy i kropka. Chyba był jakiś dalszy ciąg, ale nie pamiętam.

Wiem, wiem, straszne nudy, nie zrażajcie się, na pewno jak wypocznę w weekend to opiszę jakąś piękną masakrę piłą mechaniczną, jak to u mnie w senkach bywa <3
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
zasypianie z konieczności na siłę musi się kończyć bezsennością lub snami o niemożności zaśnięcia :) Ja odkryłem, że zasypiam szybko, kiedy kładę się powyżej 8 godzin przed pracą, ale gdy zorientuje się, że do pobudki zostało 7h55 minut, to już 2 godzinki męczenia się do zaśnięcia :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Ale to jest dziwne, bo autentycznie dzisiaj, kiedy się kładłam, chciało mi się spać, tyle, że chyba sama głupia świadomość tego, że powinnam się wyspać, sprawiła, że nie mogłam zasnąć :/
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
No dokładnie tak to działa :) Im częściej się to zdarza, tym trudniej będzie zasnąć.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Aha dzięki, pocieszyłeś mnie :D Jest na to jakiś 'sposób'? :P
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
No albo kłaść się jak najwcześniej przed pracą, żeby konieczność pobudki nie goniła, albo wmówić sobie, że wypoczynek jest tylko opcjonalny i nawet jak się nie zaśnie, to nic się nie stanie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Śniło mi się, że byłam w klasie, pisałam wraz z moją klasą/ grupą jakiś sprawdzian. Tzn. właściwie pisaliśmy "pracę licencjacką". Między ławkami przechadzał się młody pan profesor, był w jakiś sposób mroczny. Powiedział w pewnym momencie, spojrzawszy na moją pracę, że już zdałam. Myślał, że mam zapisane 2 strony, a tak naprawdę miałam już 4, i kiedy to zobaczył, dodał, że w takim razie zdałam bankowo. Nagle podszedł do jakiegoś chłopaka z tyłu klasy i wyjął mu z rozkręcanego długopisu kilka ściąg. Strasznie, strasznie się wkur*wił, a ja wiedziałam, że za chwilę stanie się coś okropnego. Powiedział "no to teraz mnie popamiętacie" czy coś w tym stylu. Kazał nam wszystkim wyjść na korytarz (który wyglądał tak samo jak drugie piętro w moim byłym LO) i kazał mi także wziąć z klasy dwie łyżki. Podeszłam do szafki i je wzięłam. Kiedy już wszyscy staliśmy na korytarzu, powiedział do dwóch uczniów, że mają iść do toalety i do jednego wiadra nabrać 'jasnego', a do drugiego 'ciemnego'. Do końca nie wiedziałam, o co mu chodzi, ale przekonałam się, kiedy tamci wrócili z pełnymi wiadrami. Tym dwóm, którzy ściągali (bo jednak było ich dwóch) rozkazał, że mają to jeść... A ci debile faktycznie zaczęli jeść... ludzkie odchody. Nie wytrzymałam i pobiegłam do toalety zwymiotować (we śnie). Jakoś później okazało się, że cała klasa oblała egzamin oprócz mnie, dostałam 3.

W drugim śnie była noc, ja weszłam na podwórko mojego domu i mój pies mnie nie poznał. Myślał, że jestem intruzem i zaczął mnie gryźć. Wołałam mojego brata, żeby mi pomógł, ale było już za późno.
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
24h na nogach, potem spanie w nocy i nieplanowane WBTB. 0 LD, ale sny fajne i duuużo. Pamiętałam rano sporo, ale raczej jako plątaninę 5/6 snów, teraz już tylko elementy pojedyncze, gdyż oczywiście nic nie zapisałam...

To co najbardziej mi utkwiło w głowie, to taka scena: Byłam w jakiejś sali, klasie, miał się tam odbywać konkurs (międzynarodowy) na Miss świata. Jakiś koleś, który w jakiś sposób był mi bliski, rozdawał herbatę tym dziewczynom, które się zakwalifikowały do ścisłego finału. Byłam też w tym gronie i pocieszałam Marilyn Monroe, która płakała i mówiła, ze na pewno nie wygra. Przekonywałam ją, że jest najpiękniejszą kobietą na świecie i bije na głowę wszystkie inne. Potem przeniosłam się na chwilę do innego świata, chyba żeby coś załatwić, a kiedy wróciłam, okazało się, że moja koleżanka z mojego starego LO ukradła mi herbatę i wypiła. Tłumaczyła się, że nie wiedziała, że to moja itp. Ale ja wiedziałam, że kłamie i byłam wściekła na nią, bo wiedziałam, że zrobiła to specjalnie.

Cząstka drugiego snu. Była jakaś apokalipsa, z jakiegoś powodu musiałam uciekać jak najdalej od ludzi. Cieszyłam się, że udało mi się uciec poza zamieszkany teren, zeszłam pod most i nagle zobaczyłam kobietę. Wiedziałam, że mnie zaatakuje, więc zabiłam ją. Potem zobaczyłam jeszcze jedną, ją też postrzeliłam (strzałą). Nagle pojawił się jeszcze mężczyzna, chciał mnie zabić. Rzucił we mnie kilkoma strzałami, ale udało mi się je złapać. Przekonałam go, że uratuję jego ukochaną (to była ta druga kobieta), ale musi mi oddać strzały. Strzeliłam do tej kobiety (to niby miało ją uratować), a później chciałam zabić jego. W chwili, kiedy odwróciłam się, żeby to zrobić, obudziłam się.

Trzeci sen to plątanina osób i miejsc związanych z moją pracą.
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1