wampia
MIAŁAM LD!!! wreszcie :D

Albo to były dwa osobne LD, albo jeden wspólny, w każdym razie wybudziłam się, a później znowu miałam LD.

Śniły mi się jakieś koszmary - wiedźmy, zombie itp. Dokładnie snu nie pamiętam, ale pamiętam, że się bałam. W pewnej części śnił mi się chłopak, który przebywał w pokoju z zombie. Na razie ten zombie nic mu nie robił, ale to mogło się w każdej chwili zmienić. Przyszedł drugi chłopak, i ten pierwszy podstępnie zamknął nowo przybyłego z zombie. Przytrzymał drzwi, tamten drugi próbował je otworzyć, uciec, ale zaraz dało się słyszeć, że zombie złapał go i zaczął jeść. Wtedy ten, który trzymał drzwi, zaczął biec, bo wiedział, ze to jedyna szansa na ucieczkę. Wydostał się z domu i biegł polną drogą.

Nagle to ja byłam zamiast tego chłopaka, biegłam i wtem zorientowałam się, że jest to droga, która prowadzi do domu mojej matki chrzestnej. Pomyślałam z nagłym olśnieniem: "Ta droga zawsze w moich snach symbolizuje wolność" i w chwilę później z podobnym olśnieniem: "To jest sen!". Cudowne uczucie, jak przy pierwszym w życiu uświadomieniu. Zrobiłam TR - pozytywny. Stwierdziłam, że szybciej będzie, jeśli zamiast biec, polecę. Wzbiłam się w powietrze, zaczęłam lecieć. Chwilę tak leciałam, chciałam zrobić drugiego TR i faktycznie zrobiłam, ale oddech poczułam już rzeczywisty, chyba delikatnie się wybudziłam. Pomyślałam: "Za bardzo pewnie się podekscytowałam i dlatego mnie wyrzuciło".

Jedyne co mi przyszło do głowy to skierować gałki oczne jak najbardziej w górę, na początku nic i trochę rozczarowanie, ale zaraz znowu zapadłam w sen.

Prawdopodobnie już od początku miałam pewność, ze to sen, choć na 100% pewna nie jestem. Zrobiłam TR - wynik pozytywny. Znowu chciałam sobie polatać i pooglądać widoczki, ale mimo że udało mi się wznieść w powietrze, to tempo było stanowczo za wolne. Poruszałam się może 5km/h. Chciałam szybciej, ale za bardzo nie mogłam. Pierwszy raz latałam pływając żabką (Avallach).

Chyba na chwilę straciłam świadomość lub po prostu nie pamiętam części LD. Byłam w jakimś budynku, zdecydowałam, że wzniosę się w kosmos i pooglądam Ziemię z góry. Wyleciałam do góry i przebiłam pierwszą warstwę 'Atmosfery'. To było jakbym przerywała folię, poszło gładko. Okazało się, że Ziemia to tak naprawdę duża rozłożona mapa zrobiona z folii. Falowała i odbijałam się na niej jak na trampolinie. Pomyślałam: "Teraz pewnie na mają tsunami lub trzęsienie Ziemi przez te moje wygibasy".

Ok, postanowiłam przejść do kolejnej warstwy. Nie poszło już tak łatwo jak z pierwszą - musiałam nieźle się natrudzić, żeby rozerwać przejście. Ten poziom wyglądał jak podłoga cała pokryta watą, taką jakby szorstką (kojarzy mi się z jakimś ociepleniem), wysokość tej warstwy to maksymalnie metr. Takie klaustrofobiczne pomieszczenie. Przeszłam do kolejnej warstwy, czyli niby kosmosu -.- Wyglądało to jak sufit w kinie lub w jakimś hangarze. Pełno metalowych konstrukcji trzymających strop i jakieś lampy. Miałam przeczucie, że to nie ostatnia warstwa, ale rozczarowana zrezygnowałam z dalszej wędrówki.

Potem nagle znalazłam się w pomieszczeniu z moim bratem. Zrobiłam TR - pozytywny, wszystko idealnie, a ja i tak nie mogłam uwierzyć, że to sen. Ściskałam nos z całej siły i mogłam oddychać, a mimo to miałam wątpliwości. Krzyknęłam do mojego brata: "To jest sen!" a on spojrzał na mnie jak na wariatkę. Powiedziałam, że udowodnię. Podskoczyłam bardzo wysoko i chciałam zawisnąć w powietrzu. Zamiast tego spadłam na stół a później na podłogę i było to autentycznie bolesne. Za drugim razem udało mi się wnieść w powietrze, ale na taką wysokość, że brat chwycił mnie za nogi i ściągnął, nie dałam rady podnieść się wyżej :(

Ogólnie, jeszcze jak latałam w tej pierwszej części, to było trochę ciemno, chciałam zrobić jaśniej z techniką Avallacha, że przez zamknięte powieki 'przebijają' się promienie Słońca, ale nic nie wyszło.

Super, że LD, ale ta częściowa kontrola strasznie irytująca :( Nie wiem co robię źle. Staram się pamiętać, ze to mój sen i cokolwiek zrobię, to wyjdzie tak jak chcę, bo to ja rządzę. Ale efekty i tak są marne...
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Super, dwa LD-ki pod rząd to już konkret :D

Cytat:Chwilę tak leciałam, chciałam zrobić drugiego TR i faktycznie zrobiłam, ale oddech poczułam już rzeczywisty, chyba delikatnie się wybudziłam. Pomyślałam: "Za bardzo pewnie się podekscytowałam i dlatego mnie wyrzuciło".

A myślałaś o tym, że gdzieś tam leżysz i śpisz? Zdawałaś sobie z tego sprawę? Bo ja w LD nigdy jakoś ani przez moment nie pomyślę o swoim prawdziwym ciele...

Cytat:Chyba na chwilę straciłam świadomość lub po prostu nie pamiętam części LD. Byłam w jakimś budynku, zdecydowałam, że wzniosę się w kosmos i pooglądam Ziemię z góry. Wyleciałam do góry i przebiłam pierwszą warstwę 'Atmosfery'. To było jakbym przerywała folię, poszło gładko. Okazało się, że Ziemia to tak naprawdę duża rozłożona mapa zrobiona z folii. Falowała i odbijałam się na niej jak na trampolinie.

Ale wtedy byłaś już z powrotem świadoma, czy jeszcze nie?

Cytat:Pomyślałam: "Teraz pewnie na mają tsunami lub trzęsienie Ziemi przez te moje wygibasy".

Wampia - Destruktor Światów XD
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
W LD kontrola jest tym trudniejsza, im lepsza jakość. Dotyczy to wszystkich zmysłów. Szczególnie po fałszywym wybudzeniu jakość rośnie, ponieważ podświadomość automatycznie kojarzy wybudzenie z powrotem do rzeczywistości, gdzie jakość jest maksymalna. Trudno potem wznieść się w powietrze, kiedy dokładnie czujesz każdy gram swojego ciała, każdy napinany mięsień, staje się logiczne, że co się uniesie, musi spaść.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Też prawie nigdy nie myślę o swoim ciele podczas LD ;d. Jakoś tak zawsze mi to umyka. A co do kontroli wampia: to trzeba czuć, nastawienie to podstawa. Tak trzymaj, a uwierz mi, że będzie coraz łatwiej i lepiej :)
Drogi wszechświecie, ześlij nam potężne LDki i niezwykłą pamięć snów.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Śniło mi się, że miałam pieska małego pudelka . Kiedy był w domu to strasznie wariował, biegał, szczekał, szalał, był nie do opanowania. Wypuściłam go na dwór i wtedy się uspokoił, chociaż byłam trochę smutna, że pobrudzi sobie sierść błotem, którego pełno było na zewnątrz. Poźniej się okazało, że piesek ma specjalną moc - miał ogromną siłę i ciągnął cały dom na smyczy wraz z ok. 20 osobami w środku. Nie mogłam w to uwierzyć, ale mężczyzna, który był ze mną w domu tłumaczył, że dla pieska to nie jest żaden wysiłek.

Poza tym zauważyłam jeszcze pewne zjawisko, które powtarza się u mnie ostatnio bardzo często. Śni mi się coś, np. że mój chłopak mnie zdradza, budzę się i jestem taka zła i pewna, że to, co mi się śniło, jest prawdą, że kiedy chce mnie przytulić, to go odpycham i zasypiam obrażona. Dopiero rano, kiedy sobie przypominam lub on mnie pyta, o co chodziło, to ogarniam, że to przez sen -.-
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Zjawisko o którym piszesz to sen nie jest tu problemem, a myśli w ciągu dnia :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
No nie wiem. Ufam mojemu chłopakowi i wątpię żeby te sny były dosłownym odbiciem myśli, to tak nie działa..
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Raczej chodzi o obawę przed odrzuceniem niż podejrzenie zdrady ;) Twoje życie mogło by runąć, gdyby coś takiego naprawdę się wydarzyło.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
To możliwe. Pewnie to jakaś podświadoma obawa. Jak na ironię...
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Dziś śniło mi się coś pięknego. Było to pole obsiane zbożem. Uczucie ciepła i spokoju, jakie mnie otoczyło, gdy tam przyszłam, było tak cudowne, że pragnęłam tam przebywać do końca świata. Na początku byłam ubrana w bluzę i długie spodnie, jednak wkrótce zobaczyłam dwóch ludzi ścinających kłosy sierpami i zdałam sobie sprawę, że przecież jest tak ciepło i zupełnie pozbawione sensu jest to, że się tak ciepło ubrałam.

Pole znajdowało się na bardzo szerokiej przestrzeni, nie widziałam jego końca. Było wszędzie jak okiem sięgnąć. Niebo było czyste, w ciepłym odcieniu Słońca. Wszystko spowijała aura Edenu. Miałam wrażenie, że jest to Raj. Cudowne uczucie, nie da się go opisać słowami. Niestety moja wizyta tam nie trwała długo, bo wymyśliłam sobie, że pójdę się przebrać w bardziej letnie ubranie i wtedy wrócę. Oczywiście już nie wróciłam, tylko poszłam zupełnie gdzie indziej zbierać grzyby :(
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1