08-03-2015, 01:50
No niestety właśnie coś takiego mu wysłałam
Ale na szczęście jest wyrozumiały i wie, że nie mam przyrodniego brata 
Dwa dni temu miałam sen, który zdaje mi się, że był przełomowy w moich staraniach o LD. Niestety dopiero teraz mam czas, żeby go tutaj opisać, przez co pozostał mi jedynie jego zarys.
Tej nocy miałam 3 lub 4 sny (rano tyle pamiętałam) i byłam z siebie zadowolona, bo pamięć tych snów była dobra. Jednak stwierdziłam, że skoro tak dobrze je pamiętam, to opiszę je później na forum i nie zawracałam sobie głowy ich zapisywaniem w Dzienniku Snów (tzn. w zeszycie, bo Dziennika jeszcze nie założyłam
). To oczywiście był błąd, bo wiele szczegółów mi umknęło, jednak ogólny zarys i najważniejsze motywy / wydarzenia pamiętam.
Opiszę jednak tylko ten sen przełomowy, a konkretnie jedną scenę, która o tym przełomie zdecydowała.
Ok, więc w tym śnie był motyw taki, że mój starszy brat miał brata bliźniaka, którego oczywiście w rzeczywistości nie ma. I co ciekawe, ten brat bliźniak nawet w 0,01% nie był do mojego brata podobny. Konkretnie, w jego rolę wcielał się mój kolega z gimnazjum (i w rzeczywistości ten Piotrek, kolega, ma brata bliźniaka
). No nieważne, w każdym razie, wydarzyło się coś, że ten brat bliźniak umarł. Ani ja, ani mój tata, ani mój brat, nie mogliśmy w to uwierzyć. Wszyscy byliśmy w głębokim szoku, jednak najbardziej zszokowany był mój brat, bo chyba był bardzo zżyty z tym swoim bliźniakiem. Zaczął potrząsać leżącym na łóżku trupem i kazał mu się obudzić, jakby nie przyjmował do wiadomości, że on naprawdę nie żyje. Szarpał go bardzo mocno, wpadł w jakiś szał. Zaczęłam płakać i kazałam mu go puścić, bo bałam się, że zrobi mu coś złego. Jednak było już za późno, bowiem mój brat wyrwał bliźniakowi całe ramię. Widok był makabryczny. Mięso i kości na wierzchu, mój brat stojący z tym ramieniem, jak z urwaną kończyną lalki. Zaczęłam się naprawdę bać. Wszyscy byli zszokowani. Tylko, że z moim tatą stało się coś złego, zwariował. Zaczął krzyczeć "Tak, jasne, wyrwijmy mu wszystko!" Odepchnął mojego brata, chwycił tego bliźniaka i zaczął mu wykręcać drugie ramię z zamiarem wyrwania. Nie jestem w stanie opisać tego, jak bardzo byłam tym przerażona. To było lodowate, wszechogarniające przerażenie. Czułam, że jeśli zaraz się nie obudzę, to zwariuję lub umrę ze strachu. Chwila, obudzę się? Tak. Z pewnością, jakiej już dawno nie było w moim głosie, powiedziałam: TO JEST SEN. Sen rozpłynął się, ja sięgnęłam do nosa, by zrobić TR (byłam pewna, że to sen, chciałam jednak rozpocząć kontrolowany LD) i w tym momencie się obudziłam.
Byłam jednocześnie zła i szczęśliwa, ale uwierzcie, uzyskanie świadomości po tak długim czasie, jak ja, odkąd sobie odpuściłam LD, to jest naprawdę COŚ
Piękne i niesamowite uczucie. To było jakbym kliknęła pstryczkiem z funkcji OFF na ON. Myślę, ba, jestem pewna, że teraz będzie już tylko lepiej!
Ale na szczęście jest wyrozumiały i wie, że nie mam przyrodniego brata 
Dwa dni temu miałam sen, który zdaje mi się, że był przełomowy w moich staraniach o LD. Niestety dopiero teraz mam czas, żeby go tutaj opisać, przez co pozostał mi jedynie jego zarys.
Tej nocy miałam 3 lub 4 sny (rano tyle pamiętałam) i byłam z siebie zadowolona, bo pamięć tych snów była dobra. Jednak stwierdziłam, że skoro tak dobrze je pamiętam, to opiszę je później na forum i nie zawracałam sobie głowy ich zapisywaniem w Dzienniku Snów (tzn. w zeszycie, bo Dziennika jeszcze nie założyłam
). To oczywiście był błąd, bo wiele szczegółów mi umknęło, jednak ogólny zarys i najważniejsze motywy / wydarzenia pamiętam. Opiszę jednak tylko ten sen przełomowy, a konkretnie jedną scenę, która o tym przełomie zdecydowała.
Ok, więc w tym śnie był motyw taki, że mój starszy brat miał brata bliźniaka, którego oczywiście w rzeczywistości nie ma. I co ciekawe, ten brat bliźniak nawet w 0,01% nie był do mojego brata podobny. Konkretnie, w jego rolę wcielał się mój kolega z gimnazjum (i w rzeczywistości ten Piotrek, kolega, ma brata bliźniaka
). No nieważne, w każdym razie, wydarzyło się coś, że ten brat bliźniak umarł. Ani ja, ani mój tata, ani mój brat, nie mogliśmy w to uwierzyć. Wszyscy byliśmy w głębokim szoku, jednak najbardziej zszokowany był mój brat, bo chyba był bardzo zżyty z tym swoim bliźniakiem. Zaczął potrząsać leżącym na łóżku trupem i kazał mu się obudzić, jakby nie przyjmował do wiadomości, że on naprawdę nie żyje. Szarpał go bardzo mocno, wpadł w jakiś szał. Zaczęłam płakać i kazałam mu go puścić, bo bałam się, że zrobi mu coś złego. Jednak było już za późno, bowiem mój brat wyrwał bliźniakowi całe ramię. Widok był makabryczny. Mięso i kości na wierzchu, mój brat stojący z tym ramieniem, jak z urwaną kończyną lalki. Zaczęłam się naprawdę bać. Wszyscy byli zszokowani. Tylko, że z moim tatą stało się coś złego, zwariował. Zaczął krzyczeć "Tak, jasne, wyrwijmy mu wszystko!" Odepchnął mojego brata, chwycił tego bliźniaka i zaczął mu wykręcać drugie ramię z zamiarem wyrwania. Nie jestem w stanie opisać tego, jak bardzo byłam tym przerażona. To było lodowate, wszechogarniające przerażenie. Czułam, że jeśli zaraz się nie obudzę, to zwariuję lub umrę ze strachu. Chwila, obudzę się? Tak. Z pewnością, jakiej już dawno nie było w moim głosie, powiedziałam: TO JEST SEN. Sen rozpłynął się, ja sięgnęłam do nosa, by zrobić TR (byłam pewna, że to sen, chciałam jednak rozpocząć kontrolowany LD) i w tym momencie się obudziłam. Byłam jednocześnie zła i szczęśliwa, ale uwierzcie, uzyskanie świadomości po tak długim czasie, jak ja, odkąd sobie odpuściłam LD, to jest naprawdę COŚ
Piękne i niesamowite uczucie. To było jakbym kliknęła pstryczkiem z funkcji OFF na ON. Myślę, ba, jestem pewna, że teraz będzie już tylko lepiej!
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"







Ja odkryłem, że zasypiam szybko, kiedy kładę się powyżej 8 godzin przed pracą, ale gdy zorientuje się, że do pobudki zostało 7h55 minut, to już 2 godzinki męczenia się do zaśnięcia