sen1
#71
Razem z inną osobą podążamy do mojego domu. Bardzo się skupiam, żeby utrzymać sen. Ta druga osoba powiedziała, że to mój dom, ale dawno temu. Kiedy byłam dzieckiem. Nie mogłam się nazachwycać wszystkim co widziałam. W domu byli rodzice. Byli młodzi. Osoba, która przyszła ze mną kazała mi już iść, że już nie wolno, że nie powinnam widzieć siebie. Oczywiście jak usłyszałam, że jestem tu mała senna ja od razu pobiegłam szukać. Znalazłam w pokoju na podłodze. Popatrzyłam małej sobie w oczy i się obudziłam. Było fantastycznie i miałam wrażenie, że przypominałam sobie rzeczy, których świadomie nie pamiętam. Ponadto było.super wyraziście.
W drugim śnie jestem na jakiejs kolonii religijnej i śpimy na dużej sali. Mam moze 15 lat. W rzeczywistości nigdyniegd byłam. Tam poznałam krótko obcięta dziewczynę. Zaprzyjaźniłyśmy się a nawet ona chyba poczuła coś więcej i było mi głupio.  Reszta dzieciaków zaczęła się nas czepiać. Pamiętam, że chodziłam korytarzami i rozmawiałam z jakimś wychowawcą. Miałam wrażenie, żeżtrwa to bardzo długo. Wracałam ścieżką koło jakiegoś stawu bo reszta uczniów poszła przodem. Za mną szli trzy starsi mężczyźni i mnie zazagadywali. Przyspieszyłam żeby dali mi spokój i spadłam w dołek, ale wygrzebałam się i doszłam do szkoły. Ta zmieniła się w pensjonat, gdzie byłam z innymi starszymi ludźmi, a sama już byłam w średnim wieku. Jedna kobieta stwierdziła, że jutro wyjeżdżamy bo wszyscy narzekają a niektórzy nie płacą. Pomysłałam, że mogła powiedzieć, zapłaciłabym ale byłam lekko nieprzytomna. Moj mózg próbował zbudować logiczny wywód w głowie, ale czułam się jak ktoś kto ma fugi dysocjacyjne. 
W trzecim powtórzenie już któreś z misji typu siostry zostawiają mnie samą w obcym panstwie w mieszkaniu i mam coś załatwić. Gdzieś dotrzeć. Nie mogę się z nikim skontaktować. Tego typu sen kończy się zawsze urywkami z dowcipnych wypowiedzi moich sióstr nna mój temat. Tym razem też ale przeksztalca się to w imprezę rodzinno - dyskotekową. Spotykam tam chlopaka, z którym najpierw się nienawidzimy, a potem rodzi się historia miłosna. Takie silne emocje. Nawet w którymś momencie mówię mu, że nie chce się budzić bo już się nie zobaczymy.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#72
Stałam przy drodze i wydzwaniałam do faceta bo się spoźniał. Zadzwoniłam więc do jego znajomego a ten powiedział, że on sobie poszedl na party. Przez mały lasek dostałam się pod jakiś budynek. Znalazłam go jak wychodzil i dostałam szału. Zrzuciłam telefon, potem żakiet, i torebkę z siłą o beton. Odwróciłam się i chciałam pójść do auta, ale kluczyki były w torebce więc wróciłam po nią, ale ludzie pozabierali te rzeczy. Zauważylam babę, która zabrała mi torebkę. Pobiegłam za nią. Wsiadła do autobusu, ja nie zdążyłam ale jakoś złapałam się boku i dojdojechalam do następnego przystanku. W końcu po kłótni wyszarpałam jej torebkę. Wysiadłam z autobusu. Odjechałam spory kawałek od samochodu więc zaczęłam wracać pieszo. Jakieś dwie starsze kobiety ubrane jak nastolatki przyczepiły się do mnie. Obrociłam się jeszcze za nimi, potknęłam o krawężnik i zielony samochód z rodziną w środku przejechał mi po ręce. Uderzalam w bok samochodu. Ten stał jeszcze chwilę w korku, widziałam że mnie widzi, jednak odjechał. Całą resztę snu miałam siną rękę. Szłam dalej drogą zła jak osa. Zobaczyłam faceta, ale szybko skręciłam w inną uliczkę i weszłam do pierwszych drzwi. Budynek w środku był genialny. Wyglądał jak jaskinia z wieloma wnękami i poziomami, ale wszystko było obłożone pięknymi płytkami, lampami. Główny hall był ogromny, a podłogi były wszędzie takie zaograglone aż miałam zawroty głowy. Poszłam w głąb jednak stwierdziłam że zaraz się zgubię w tych jaskiniach i chciałam wrócić. Tam dopadła mnie kobieta wyglądająca trochę jak człowiek epoki kamienia łupanego i spytała dlaczego łażę po jej domu. Zaprowadziła mnie spowrotem do holu. Teraz stały tam ogromne fotele z jakimś panelem sterującym. Położyłam się na fotelu a on zjechał jak winda w dół. Było tam ciemno, dziwnie. Zaczęłam panikować. Fotel za chwilę wyjechał do góry, a ja pomyślałam, że wiem do czego to może służyć i postanowiłam że później jeszcze sprobóję. W sali było już więcej osób. Kobieta opowiadała coś o swojej historii. Z dwójką innych osób zaczęliśmy być wobec jej zamiarów podejrzliwi. Kazała nam poodawać urządzenia wyglądające jak owalne pendrive. Świeciły się w UV. Miałam ich kilka w kieszeniach chociaż nie wiedziałam o tym. Miały to być jakieś czujniki globalnego systemu. Dała nam po lampie UV i kazała nam szukać reszty tego ukrytej w domu/ jaskini. Było ich mnóstwo, w każdym zakamarku
Jedna z podejrzliwych osób kazała mi zostawić kilka. Tak też zrobiłam. Dwa włożyłam do kieszeni a dwa zostawiłam podndywanem. Kobieta przyszła sprawdzić jak nam poszło. Starałam się zasłonić te ukryte stopą, ale nic z tego nie wyszło. Znalazła je i zezłościła się na nas. Kazała nam zjechać fotelami. Tym razem fotel zadziałał jak zwykła winda i nadal byliśmy w jaskini ale na niższym poziomie. Był tam cały tłum ludzi. Miał być jakiś apel. Ludzie wchodzili na wysokie platformy zrobione z drewna. Dość liche. Na środek jaskini wyszedł blondyn i zaczął przemawiać. Nie słuchałam go w ogóle bo miałam rozkminke, że w zachodnich społeczeństwach to tłum jest na dole, a mówca na podeście i dlaczego oni na to nie wpadli a te liche trybuny zaraz się zalamią. Co zaraz się stało. Kiedy się ocknęłam wszyscy biegli równie lichymi krętymi schodami do góry w panice. Ktoś niósł na noszach kilkuletnie dziecko. Ekipa ratunkowa przeciskała się między nami. Dziecko uderzało o górne schody. Miałam wrażenie że to wszystko runie. Z tego strachu przeniosło mnie do innego snu. Słoneczna pogoda. Podjeżdżam pod dom. Wiele ludzi się tam kręci. Przed domem stoi ogromną szklarnia. Znalazłam tatę i zapytałam na co zbudował tą szklarnię. Powiedział tylko że jego i tak nie będzie w domu i mam ją zagospodarować. Pomyślałam tylko, że mogę posadzić tam nawet drzewa. Było spokojnie i podniośle.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#73
Aa jeszcze jeden element mi się przypomniał. Siedzę sobie na ławce w przejściu podziemnym. Ktoś mi mówi, że jesteśmy w grze Cyberpunk. Rozglądam się naokoło. Patrzę na detale ludzkich twarzy i zachwycam się jakie wspaniałe grafiki, jak realne. Przypominam sobie jak kiedyś wyglądały gry. Podchodzę do wyjścia. Są tam bramki i budka portiera. Wychodzi moja koleżanka z liceum. Słucham jej głosu. Patrzę co robi. Myślę sobie jakie to idealnie realne. Jak oni odwzorowali nawet głos. Musieli mieć jakieś próbki głosu. Może ja nagrywali. Zastanawiam się czy kiedys będę też tak odwzorowana w grze w wirtualnej rzeczywistości i jakie to jest nieodróżnialne od realnej rzeczywistości.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#74
https://m.cda.pl/video/17461810c
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#75
Pamiętam od momentu, w którym pali się stosik trawy koło ganku. Wchodzę do domu, żeby znależć coś żeby to dogasić. Po drodze znajduję papierosa i postanawiam go zapalić. Już dawno nie palę więc denerwuje się sama na siebie ale wychodzę na zewnątrz. Jest ciemno i zimno. Widzę, że do sąsiada podjeżdża biały samochód. Nie wiem czemu ale zaczynam się bać i uciekam szybko do domu i już mam przekręcić klucz od środka ale ktoś ciagnie za klamkę od zewnątrz. Panikuję cała w środku ale staram się opanować i pytam kto to. Trzymając z całej siły klamkę. Ktoś odpowiada " śmierć" kobiecym, chrypiacym głosem. Dostaje sennego uderzenia ciśnienia ale staram się trzymać fason. Pytam: czego chcesz? W odpowiedzi słyszę: przyszłam po Ciebie. Tego już zdzierżyć nie mogłam bo głos był tak wyrazisty, że aż nazbyt dźwięczał mi w uchu. Obudziłam się. Na zegarku 2.15. Tak bardzo realne jak bardzo wyświechtane są te motywy snu.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#76
Biegnę po schodach do szatni. Jestem znów dzieckiem. Wszystko jest takie jak wtedy gdy byłam w przedszkolu. Przyglądam się detalom. Za chwilę sen się przenosi. Jestem facetem, czuję złość i cynizm w sobie. Siedzę przy biurku w krawacie. Wrzucam jakiś papier do maszyny, która nie tylko kopiuje nadruk ale stwarza kopię papieru. Mająto byś ulotki głoszące coś co jest kłamstwem i ma komuś zaszkodzić. Ulotka jest ciemnoczerwona o owalnych brzegach. Wiem, że jestem skończony jako ten facet ale chcę pociągnąć za sobą kogoś jeszcze. Na końcu widze, że jest tam inny facet, siwy. Patrzy tylko dziwnie.
Wracam do szatni. Patrzę na haczyki. Są metalowe i niebezpieczne. Nie pamiętałam tego świadomie, ale teraz jak o tym myślę tak faktycznie było. Szybko je wymieniono. Pobiegłam na strych. Tam okazało sie, że jesteśmy we trzy osoby. Ja w moim wieku, nastolatka i starsza kobieta. Coś nas goniło. Bałyśmy się ale coś mówiło, że to tylko gra. Udało nam się uciec na długi balkon na poddaszu. Na końcu, przy barierce okazało się, że nie ma gdzie uciekać. Albo skok albo to coś nas złapie. Straszna paniką. Spojrzenie w dół, wysokość wydawała się okropnie wielką. Nagle on już był przede mną. Niebieski, włochaty potwór, długie paluchy, które mnie przeraziły. W ostatniej chwili chwyciłam dziewczynkę i wsadziłam w ręce potwora, myśląc jesteś stad, to twoja bajka. Tak zaskoczyło mnie to co zrobiłam, że popadłam w letarg. Sen sie skończył.
Podchodzę do faceta na budowie, który niby jest moim ojcem. Budują jakiś ogromny budynek. Rozmawiamy chwilę. Postanawiamy, że zaraz pójdziemy coś zjeść. Skaczę sobie chwilę z na metalowych elementach konstr. Jestem spokojna i czuję się taka słodka i naiwna. Ojciec woła mnie i idziemy coś zjeść. Widzę budkę z hamburgerami i upieram sie, że chcę coś z niej. Kobieta za ladą  pyta się czy chce z peyotlem. Dopytuje ,bo  wydaje mi się że może się przesłyszałem. Ona każe mi być ciszej. Wołam tak tak tak. Jestem podekscytowana. Zjadam kanapkę. Sen sie rozjeżdża. Nie wiem jak to opisać. Kolory, kształty, wszystko się rozmywa, jakby traci  sens. Przestrzeń już nie jest tym samym.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#77
Mam ostatnio taki problem ze snami, że jakoś tak mnie już nic w nich nie porusza. Niby są nieświadome ale jednak jakoś nimi steruję a to wszystko bez emocji i zaangażowania. Przykładowo z dzisiaj: jestem opiekunką w jakimś przedszkolu, dużo się dzieje, tu dzieci tu rozmowa z innymi opiekunkami. Wychodzę z sali, schodzę do białej piwnicy i już widzę zwłoki i wymazane krwią ściany. Myślę sobie beznamiętnie oho moje myśli chcą mnie ściągnąć do złych rzeczy. Eeh nie chce mi się w to wchodzić, odwracam się i idę sobie, sen idzie w inną stronę. Lub zawala sie na mnie hałda żwiru i tylko myślę aha teraz umrę. Czuję, że ma tak być. Czuję się apatycznie i mam depersonalizację w snach. Jestem w nich zmęczona. Mimo to są bardzo wyraźne. Czy to senna zimowa chandra?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#78
(08-12-2019, 23:36 )hotaru napisał(a): Widzę budkę z hamburgerami i upieram sie, że chcę coś z niej. Kobieta za ladą  pyta się czy chce z peyotlem.
Uwielbiam ten fragment <3
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#79
Chyba celnie zauważyłaś. Jeżeli zimowe przygnębienie powoduje pewną derealizację na jawie, to część jaźni nie będzie traktowała snu poważnie. Na tej samej zasadzie sztuczne wywoływanie derealizacji jest drogą do zwiększenia świadomości śnienia :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1