19-09-2011, 13:05
Po paru donosach na własnej skórze przekonałem się o nieprzydatności TRa podczas snu. Śniło mi się, że jestem w jakimś wigilijnym ośrodku, jest tam młoda Kasia Bujakiewicz a ja muszę ją zarwać zanim sen się skończy. Co pare minut robię TR ( dokładnie ,pare sekund, z czuciem pędu powietrza ) jednak w celu aby sen się nie skończył. Świadomość jest tak niska, że jest to do końca sen zwykły. Nie pamiętam momentu w którym niby skapnąłem się, że śnię.
Wnioskuję że we śnie fałszywa senna pamięć zderza się z prawdziwą pamięcią zależną od poziomu świadomości. W LD pamięć rzeczywista wypiera całkowicie tą senną, pozostawiając jedynie halucynacje zmysłowe. Żeby ze zwykłego snu przejść w LD, trzeba mieć minimalnie taką świadomość, żeby pamięć prawdziwa mogła skolidować z senną podczas jakiegoś zdarzenia we śnie : czytaj - uznać je za dziwne. Wtedy dopiero z prawdziwej pamięci powinien wypłynąć pomysł zrobienia TRa i upewnienia się że to sen.
Bez minimalnej świadomości we śnie nawet najdziwaczniejszy sen będzie dla nas czymś jak najbardziej naturalnym i nie podejrzanym.
Z kolei gdy robi się TR co 5 minut cały dzień ,przesuwa się TR do nawyków,a to z kolei powoduje, że może on być treścią snów. Wtedy właśnie może się zdarzyć taka sytuacja jak mnie i niektórym - że robi się TR przy zbyt małej świadomości - tworzy to złudzenie LD, ale to pamięć senna dominuje i to jej fałszywa definicja snu i jawy determinuje nasze poczynania we śnie.
Wniosek: Nie da się zrozumieć co jest snem kiedy TR wykona się przy zbyt niskiej świadomości, mimo jego pozytywnego wyniku. TR powinien służyć do weryfikacji podejrzenia o przebywaniu we śnie - czyli przy bazowej dobrej świadomości. Nie powinno się go robić nawykowo co 5 minut, bo wprowadza tylko nowe wątpliwości czy coś było LD czy nie.
Kto to obali?
Wnioskuję że we śnie fałszywa senna pamięć zderza się z prawdziwą pamięcią zależną od poziomu świadomości. W LD pamięć rzeczywista wypiera całkowicie tą senną, pozostawiając jedynie halucynacje zmysłowe. Żeby ze zwykłego snu przejść w LD, trzeba mieć minimalnie taką świadomość, żeby pamięć prawdziwa mogła skolidować z senną podczas jakiegoś zdarzenia we śnie : czytaj - uznać je za dziwne. Wtedy dopiero z prawdziwej pamięci powinien wypłynąć pomysł zrobienia TRa i upewnienia się że to sen.
Bez minimalnej świadomości we śnie nawet najdziwaczniejszy sen będzie dla nas czymś jak najbardziej naturalnym i nie podejrzanym.
Z kolei gdy robi się TR co 5 minut cały dzień ,przesuwa się TR do nawyków,a to z kolei powoduje, że może on być treścią snów. Wtedy właśnie może się zdarzyć taka sytuacja jak mnie i niektórym - że robi się TR przy zbyt małej świadomości - tworzy to złudzenie LD, ale to pamięć senna dominuje i to jej fałszywa definicja snu i jawy determinuje nasze poczynania we śnie.
Wniosek: Nie da się zrozumieć co jest snem kiedy TR wykona się przy zbyt niskiej świadomości, mimo jego pozytywnego wyniku. TR powinien służyć do weryfikacji podejrzenia o przebywaniu we śnie - czyli przy bazowej dobrej świadomości. Nie powinno się go robić nawykowo co 5 minut, bo wprowadza tylko nowe wątpliwości czy coś było LD czy nie.
Kto to obali?







Ja 2 lata robię TRy, zawsze działają. Bytof 15 lat robi TRy, nigdy go nie zawiodły. To podstawa oneironautyki, którą się stosuje od zawsze i bez której nie byłoby 95% (a raczej wszystkich, no ale niektórzy jak widzę są na tyle pro że mają nisko świadome LD nawet bez TRa) naszych LD, więc zdecydowanie odpada