Też się nie zgodzę. Poza tym pamiętaj jedną zasadę - Fizjologia zawsze wygra z nastawieniem. W WBTB nie chodzi o nastawienie, to jedynie ew. wspomagacz. Jak wykonasz dobrze WBTB to jakbyś nie wierzył, i tak się uświadomisz.
W tygodniu można robić krótsze WBTB, albo iść wcześniej spać, nic nie stoi na przeszkodzie.
Podświadomość nie tyle będzie starała się pogłębić regenerację, co upewnić się, że wstaniesz tak, żeby się nie spóźnić. W moim przypadku spłyca sen na spory czas przed obudzeniem, co stwarza szansę na spontaniczne LD nawet bez WBTB. Jednak jeżeli ty sam jesteś nastawiony w sposób, że musisz sie wyspać przed pracą, to istotnie podświadomie utrudniasz sobie osiągnięcie LD.
Uważam tę technikę za najskuteczniejszą, dzięki niej osiągnęłam większość LD w życiu, a jednak mam z nią pewien problem.
Otóż kiedy budzę się np po 5,6 godzinach i idę dalej spać, to ta druga część trwa bardzo długo. Za długo według mnie, gdyż zazwyczaj, w 99% przypadków budzę się około 12, 13 w południe. Jest to irytujące z kilku powodów. Po pierwsze tracę połowę ważnego dla mnie dnia wolnego od pracy (bo zazwyczaj w takie dni stosuję technikę). Po drugie budzę się nienaturalnie zmęczona i właściwie taka jakby niewyspana<eh>. Po trzecie z pamięcią snów w takich przypadkach jest bardzo kiepsko, o wiele gorzej, niż gdybym obudziła się wcześniej. Czyli po prostu technika nie działa tak jak powinna, a raczej coś jest nie tak jak być powinno. Próbowałam nastawić budzik, żeby obudzić się po 2, 3 godzinach, jednak nie zdało to egzaminu, bo albo w ogóle nie się nie budziłam, albo wyłączałam budzik i spałam dalej (często w ogóle nie zdając sobie z tego sprawy).
I teraz moje pytania: czy źle są rozłożone proporcje czasu, tzn powinnam budzić się wcześniej lub później w tej pierwszej części WBTB? Może budzę się w bardzo nieodpowiednim momencie, przerywając najmniej odpowiednią fazę snu? Być może spróbować z budzikiem alfa, żeby w drugiej części budzić się po prostu wcześniej?
Powiem szczerze, że przez takie sytuacje jakoś zraziłam się do tej techniki i chciałabym to jakoś odwrócić.
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"
Chcesz powiedzieć, że po 5 godzinach u ciebie to dopiero połowa zapotrzebowania na sen? Masz za duży deficyt snu po szychtach, bardzo trudno oszacować jak zmodyfikować odpowiednio pod to technikę WBTB. Łatwiej będzie, jak w wolny dzień odeśpisz deficyt, a w kolejny weźmiesz się za WBTB. No chyba że nie masz dwóch dni wolnych.
Może jest to spowodowane tym, że pracujesz nocą? Czy masz tak od zawsze? Jeżeli tak to moim zdaniem wystarczy kilka dni z ustawionym budzikiem, by przestawić swój tryb snu i przyzwczaić się do nowych godzin wstawania. Sam mam podobnie, bo sypiam jednego dnia 12-13h, następnego zaś 6. Potem znów 12-13 i kolejne 6.
Po pracy w nocy wpadają często mi WILDy z WBTB. Wystarczy przespać wtedy 4 godziny i się lekko rozbudzić.
Powiem szczerze, że nawet nie pamiętam jak to wyglądało 1/2 lata temu, a teraz, kiedy wróciłam do LD to jest to uciążliwe. Możliwe, że tak właśnie jest jak piszesz incestus, że po prostu brakuje mi snu i najpierw muszę deficyt wyrównać, bo bez tego i tak WBTB ani żadna inna technika nic nie da.
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"