Światy Avallac'ha
#81
Co więcej, motywy z pierwszych wizji uporczywie nawracają w LD :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#82
(11-05-2015, 22:35 )incestus napisał(a): Co więcej, motywy z pierwszych wizji uporczywie nawracają w LD :)

A no to w takim razie chyba masz powód do zadowolenia Avallach ;P
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#83
Epickie sny :)
Cytat:Myślę sobie, że dobrze by było zrobić z powrotem dzień. I tu znajduję dość ciekawy sposób: Zamykam oczy i wizualizuję sobie zwiększającą się jasność pod powiekami (światło słońca przebijające się przez cienką skórę powiek). Faktycznie, jest coraz jaśniejsze. Gdy otwieram oczy, z satysfakcją stwierdzam, że jest świt. Zamykam oczy jeszcze na chwilę, i gdy je otwieram, jest już piękne, słoneczne południe.
Taki sam sposób miałem, też działał :D
Cytat:Powodem takiego przebiegu snu była twoja senna uważność i pamięć snów - podczas całego snu o zasypianiu pamiętałeś o poprzedniej pobudce, więc kiedy pojawił się motyw fałszywego wybudzenia naturalnie przyjąłeś, że musisz obudzić się u babci.
Powątpiewam. Wielokrotnie uświadamiałem się na drugim "poziomie" i po obudzeniu lądowałem wpierw w pierwszym. Myślę, że nie potrzeba do tego uważności.
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#84
Uważności niekoniecznie, wystarczy podczas drugiegu snu pamiętać, że obudziło się z pierwszego. Gdybyś zapomniał nagle o tym fakcie, obudził byś się w realu, a nie na " pierwszym poziomie "
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#85
13.01.2016


--- Przerażająca klatka schodowa ---


Nasze nowe mieszkanie znajduje się w długim i wysokim bloku, otaczającym osiedle szerokim półkolem. Samo osiedle prezentuje się ładnie, zadbane trawniki i klomby pełne kwiatów z pewnością wyglądają pięknie w pełnym słońcu... Jednak teraz jest noc. Wokół panuje niezmącona niczym cisza, a niebo przysnuły ciężkie chmury.
Idę szybko, chcąc jak najprędzej znaleźć się wreszcie w mieszkaniu, wypić coś ciepłego i położyć się. Zewsząd zerkają na mnie czarne okna, niczym puste oczodoły śledzące każdy mój ruch. Czuję się osaczony.
Gdy do klatki schodowej pozostaje zaledwie kilkadziesiąt metrów, widzę że w jednym z okien pali się światło i wystawia przez nie głowy trzech chłopaków. Krzyczą coś na całe gardło do grupki swoich znajomych po drugiej stronie podwórka, najwyraźniej są pijani. W jednym z nich poznaję Janka, kolegę z uczelni. On jednak nie zwraca na mnie uwagi, prawdopodobnie nawet mnie nie zauważył. Idę dalej.
Gdy wreszcie wchodzę na klatkę schodową, w głowie pojawia się znikąd irracjonalny lęk. Strach, choć niczym nieuzasadniony, jest tak silny, że moja prawa noga dostaje drgawek, przez które cała konstrukcja budynku wpada w rezonans i głośno brzęczy za każdym razem, gdy stawiam prawą stopę na schodach. Wrażenie jest takie, jakby cały budynek miał się lada moment zawalić.
Po drodze na górę spotykam kilku sąsiadów. Z reguły staruszków, o dziwnych twarzach i lekko zdeformowanych ciałach. Każdy jest na swój sposób przerażający, choć nie przyglądam im się dokładnie, jedynie kątem oka. Nie odzywają się do mnie, a ja do nich, jedynie przeciskam się między nimi, idąc wciąż w górę.
Sąsiedzi mają też zwierzęta, między innymi żółtawego kundla o krótkiej sierści, wyglądającego jakby już nie żył i był w stanie zaawansowanego rozkładu. Pies szczerzy zęby i łypie na mnie jednym okiem, gdy przechodzę obok.
Nastrój niepokoju się wzmaga, ale na szczęście docieram wreszcie na samą górę, do naszego mieszkania. Wtedy zauważam, że tuż za mną stoją przy drzwiach prawie wszyscy nowi sąsiedzi. Mówią, że chcą się przywitać i porozmawiać z nami...

Budzę się naprawdę i okazuje się, że... trzęsienie budynku to tak naprawdę odgłos młota pneumatycznego na ulicy pod oknem, włączanego co parę sekund facepalm:D
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#86
14.01.2016

Ostatnio tytuły moich snów są naprawdę złowieszcze ;)

--- Straszliwe Miejsce ---

We śnie wcielam się w kobiecą postać w jakiejś grze, przypominającej stare Tomb Raidery. Dwie drużyny kobiet (w żółto-szarych oraz czerwonych strojach) walczą ze sobą w ruinach wewnątrz ogromnej jaskini, do której przez otwór w stropie wpada mdłe światło Księżyca i gwiazd. Na dnie jaskini zalega warstwa mętnej wody sięgająca kolan, przez co bardzo ciężko jest biegać i utrzymywać równowagę. Co chwila obok mojej głowy przelatują pociski, odgłosy wystrzałów z przeróżnych broni odbijają się zwielokrotnionym echem od ścian groty.
Należę do drużyny szaro-żółtej. Mimo że gdzieś w podświadomości kołacze się myśl, że to tylko gra, traktuję sytuację bardzo poważnie i martwię się o życie własne i przyjaciółek. W pewnym momencie widzę, jak w jedną z nich celuje ze strzelby czarnowłosa dziewczyna w czerwonym stroju. Czas momentalnie zwalnia, wszystko dzieje się w slow-motion. Z sercem w gardle wyciągam przed siebie złoty rewolwer i naciskam spust... Ale trwa to bardzo, bardzo długo. Zbyt długo.
Oddajemy strzał w dokładnie tej samej chwili. Czarnowłosa pada bezwładnie z przestrzeloną głową, a moja przyjaciółka ląduje w mętnej wodzie, również obficie krwawiąc. Gdy czas znów przyspiesza, nagle wiele rzeczy dzieje się w jednej chwili. Słyszę ogłuszający trzask i czuję potężny wstrząs, jakby trzęsienie ziemi. Kobiety z obu drużyn przewracają się, wpadają w panikę.
Ja ląduję w ciemnej toni obok martwej przyjaciółki i wszystko spowija ciemność.

W tym momencie "narracja" snu się zmienia. Wciąż nic nie widzę, jedynie słyszę w głowie głos jakiegoś znanego aktora, teraz nie potrafię określić którego. Mówi:
"Gdy się obudziłem, nie było już Księżyca. Jedna strona Ziemi miała pozostać na zawsze pogrążona w ciemności i zimnie. Potomni nazwali ją Straszliwym Miejscem i nikt z żywych nigdy się tam nie zapuszczał".
Tutaj sen się skończył, dzięki czemu tak dobrze zapamiętałem te ostatnie słowa. Ogólnie motyw strasznie mi się podoba, choć najwyraźniej moja podświadomość zapomniała o istnieniu czegoś takiego jak Słońce :P Może to przez fakt, że ostatnio zbyt wiele czasu spędzam gapiąc się nocami w niebo przez lornetę...
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#87
Witajcie po 3 i pół roku przerwy ;)
Dużo się przez ten czas działo... Studia jednak angażują człowieka do tego stopnia, że ledwo ma czas na hobby...
Przez cały ten czas miałem może kilka słabych i krótkich LD, a snów prawie w ogóle nie zapamiętywałem.. Wieczorem kładłem się zbyt zmęczony, a rano trzeba było zbyt szybko wstawać, żeby był czas na zajmowanie się snami.. Jednak teraz, mimo że właśnie zaczynam pisać inżynierkę, postanowiłem wrócić do przygody ze snami - a co mi tam, z tego co pamiętam człowiek czuje się wtedy lepiej i zdrowiej :) A trochę żal mi tych wszystkich tysięcy utraconych i zapomnianych przygód, które z pewnością przeżywałem każdej nocy..

Powitalny wierszyk po 3 latach.
O Śpiekotach.

Gdy kładziesz się spać późno w nocy,
Śpiekoty przychodzą do łóżka.
Zwijają się w kłębki futrzaste
Tuż przy twych rączkach i nóżkach.
 
Śpiewają miałkliwe piosenki,
Co noc tworząc nową melodię.
Twój sen wyśpiewują w ciemności,
Na kołdrze zwinięte wygodnie.
 
Jeden ma czarne futerko
I zawsze się kładzie przy boku.
On strachy przynosi, koszmary,
Lęk przed tym, co czai się w mroku.
 
Kolejny jest całkiem różowy,
I jak się zapewne spodziewasz,
To Śpiekot od sennych romansów,
Co miłość Ci może wyśpiewać.
 
Następny kot to Głuptasek.
Sierść jego calutka jest biała.
Gdy on podyktuje melodię,
Masz sny o niebieskich migdałach.
 
Ostatni z futrzaków jest rudy,
I jeśli dorzuci swą nutkę,
Masz pewność, wręcz stuprocentową,
Na długą fałszywą pobudkę.
 
I wyją tak Koty-śpiekoty
Całymi nocami do uszu,
Nic zatem dziwnego, że potem
Nikt nie ma za dnia animuszu.
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#88
heheh czołem, kopę lat :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#89
Hmm to jeszcze dołóżmy półtora roku i wreszcie mam czas na cokolwiek dzięki przerwie świątecznej... Jednak studia magisterskie to nie przelewki :/
Gdy sobie uświadomiłem (heh), kiedy ostatnio zajmowałem się snami, ogarnęła mnie zgroza. Mam wrażenie jakby to było z rok temu, a tymczasem... Jeśli ktokolwiek (oprócz Incestusa i Fallen Leaf) mnie tutaj jeszcze w ogóle pamięta, to bardzo mi miło  :) Jeśli nie, to witam wszystkich onejronautów. Nie wiem na jak długo, nie wiem w jakiej formie (jednak dłuuuuga przerwa w praktyce do nadrobienia), ale jestem ;D
Dzisiaj po raz pierwszy od bardzo dawna z premedytacją przygotowałem się i zapamiętałem oraz zapisałem sen. Zobaczymy, co z tego wyjdzie i czy w obliczu nadciągającej sesji uda mi się regularnie zapisywać sny i ćwiczyć techniki LD.

--- Mieszanka z kotem ---

Razem z moją dziewczyną planujemy ucieczkę z mrocznego zamku, który niby jest Hogwartem. Nie ma tam nikogo oprócz nas, ale jesteśmy w nim więzieni od bardzo dawna i czujemy się zestresowani, jakby ktoś mógł nas przyłapać przy ucieczce.
Rozpoczynamy akcję. Najpierw wpuszczamy pod ziemię kota (?!) aby kopał tunel i sprawdził, czy robiąc własny podkop, nie natrafimy na mur. Następuje filmowe przyspieszenie czasu, kot wraca wreszcie, ponoć po wielu latach (!). Wygląda na to, że przejście jest możliwe, więc bierzemy łopaty i kopiemy własne, szerokie przejście pod ziemią, co idzie nam bardzo szybko. Po drodze, przekopując się co jakiś czas przez jaskinie i piwnice, zostawiamy w pewnym momencie kota (znalazł sobie kotkę i nie chciał iść z nami dalej). Wreszcie wychodzimy na zewnątrz i z przeczuciem że jesteśmy ścigani, uciekamy do jakiejś restauracji, aby ukryć się wśród ludzi. Niestety nie ma wolnych miejsc i dziewczyna zaczyna wykłócać się z właścicielem...

Tutaj sen się zmienia. Jest wigilia. Mój ojciec jest za granicą, w Paryżu, a ja popełniłem ogromny błąd, przypadkowo wysyłając prezent dla niego do Londynu... Czuję się podle. Otwieram własne prezenty - dwa czarne, okrągłe pudełka z lekarstwami oraz ogromny (20 cm!) haczyk na ryby, który po ustawieniu poziomo nagle przybiera kształt łabędzia.

Sen znowu się zmienia. Bardzo spieszę się na spotkanie ze znajomymi, mimo że jest jeszcze przed świtem. W mieście nie jeżdżą jeszcze autobusy ani tramwaje (jest za wcześnie), więc zamawiam taksówkę. Okazuje się, że taksówka to tak naprawdę karoca z końmi, a całe otoczenie momentalnie zmienia się ze współczesnego na jakby wiktoriańskie. Nie wchodzę do karocy tylko siadam obok woźnicy i jedziemy chwilę przez bezludne, pogrążone we śnie miasto. Tutaj sen zaczyna się rozmywać w ciemność, a ja po chwili się budzę.

Sen jak sen, trochę poszarpany, ciemny i mało logiczny, ale nie oczekiwałem wiele więcej po tak długiej przerwie od praktyki. Mam nadzieję, że wkrótce wrócą te piękne, długie, szczegółowe i baśniowe sny z ciekawą fabułą, jak za czasów świetności w 2015...  8->
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#90
Tej nocy zdarzyło się coś dziwnego... Praktycznie cały wczorajszy dzień stosowałem derealizację, wykonywałem TR-y z nosem i dłońmi, będąc praktycznie przekonany, nawet bez afirmacji na siłę, że zapamiętam wiele snów i będę miał jakiegoś LD-ka. Tym bardziej, że większość dnia myślałem o snach i nadrabiałem (rewelacyjny swoją drogą!!) Kurs Świadomego Śnienia.
No i idę spać, puściłem sobie jeszcze dla relaksu początek "Letniej Nocy" A. Bytofa, potem ostatni TR, afirmacja na zapamiętanie snów.... I LIPA  facepalm

Obudziłem się wcześnie, tak w sam raz na WBTB, była 6 lub 7 rano. Nie pamiętałem absolutnie żadnych snów. Dodatkowo byłem dość zmęczony i nie dałem rady nawet dobrze się rozbudzić, po kilku minutach zacząłem zasypiać znowu. Mimo że niby chciałem zachować świadomość choćby do hipnagogów, byłem bardzo zamulony i nie mogłem się skupić nawet na czymś tak prostym jak oddech. Zasnąłem i tyle.

Gdy się obudziłem, z trudem udało mi się przypomnieć zaledwie fragmenty krótkiego, ciemnego i niezbyt ciekawego snu... Zastanawiam się, czy nie przesadziłem wczoraj z nakręcaniem się i myśleniem o tym cały czas, może mózg stwierdził że hola hola, wystarczy już tych snów? ;D I zmęczył się ciągłym myśleniem o nich? Nie wiem, nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się nic podobnego, z reguły im bardziej się nastawiałem, tym lepsza była pamięć snów, ich klarowność i świadomość w trakcie...
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1