Światy Avallac'ha
08.01.2021

--- Chory sen. Po prostu. ---

Wybaczcie herezję, ale ten sen był tak dziwny, że po prostu muszę zapisać go w ten sposób. W 100-nym poście w dzienniku  :P

Zaczęło się od czegoś, co miało być Wiedźminem 3.
Rozkradałem opuszczony dom kowala w Novigradzie, ale koleżanka mnie uprzedziła i ukradła 2 wibratory które też chciałem mieć, i w szamotaninie jeden zepsułem tak, że wystawał z niego metalowy kolec i było mi przykro, a w ogóle to wszedłem do kowala głównie po to, żeby ekran ładowania naprawił mi zbugowane niebo, które zniknęło po zainstalowaniu moda na ładniejsze grzybki przy progach domów w całej grze.
Wcześniejsze wejście do drewnianej wygódki w polu nic nie zmieniło - była zbyt mała aby mieć własny ekran ładowania, więc nie dało się w niej wczytać tekstur, ale po wizycie w wygódce grzybki zmieniły permanentnie kolor z zielonego na pomarańczowy. W kwestii nieba dom NPC był jedyną opcją.
A potem poszliśmy na plażę nad jeziorem z moim własnym bobasem, który miał prawie metr długości choć dopiero się urodził, ale ojciec (mój) zapomniał go wytrzeć po kąpieli i było mu zimno w wózeczku. Na szczęście wytarliśmy go na miejscu szorstkim ręcznikiem i się cieszył  :>

Nie wiem, co mam odstawić, bo niczego nie biorę...
LD - 14
FA - 20
Wszystkich zapisanych snów - 525
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Takie uwielbiam :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11.01.2021

Dzisiejsza afirmacja: "Obudzę się za 6 godzin i będę pamiętał sny".
Obudziłem się gdzieś koło 7, więc zadziałało. Z tym, że obudziłem się też wcześniej... ale była to fałszywa pobudka. Wyszło FA połączone z LD :)


--- Obóz, ciemny pokój i leniwe LD ---

Leżę na plecach. Coś jakbym drzemał, pozwalając myślom krążyć. Wyobrażam sobie różne scenki, rozgrywające się na wyimaginowanym obozie letnim. Płynnie przeskakuję między czymś, co jest zwerbalizowanymi myślami, a klarowną wizją snu.
Daję się jednak płynnie wciągnąć do wykreowanego świata. Ciekawe, po raz pierwszy (w miarę) świadomie doświadczyłem procesu przejścia zwykłych myśli w sen. 

Obóz letni ma miejsce na pięknych, trawiastych terenach, w dolince otoczonej górami. Jest ciepło, słonecznie, spokojnie. Po niebie suną leniwie białe obłoczki. Widzę całość jakby z lotu ptaka, raczej jakbym oglądał film niż był uczestnikiem obozu.
W dolince jest kilka różnych miejsc, w których odbywają się wszelkiego typu "atrakcje". Jednego z nich wszyscy raczej unikają - to stary, zapuszczony dwór, który ponoć jest nawiedzony. Gdy moje myśli kierują się w jego stronę, moje senne "ja" oczywiście natychmiast ląduje w środku. Teraz widzę wszystko z własnych oczu i przemierzam mroczną, zapuszczoną klatkę schodową. Schody są drewniane i skrzypią, a na każdym półpiętrze jest wejście do korytarza obwieszonego starymi obrazami. Idę w górę i za każdym razem gdy mijam taki korytarz, na jego krańcu materializuje się upiór, żywcem wyjęty z gier o Wiedźminie.

Sen znów łagodnie przechodzi w myśli, a ja jestem świadomy że jest noc i leżę w swoim łóżku. Gdy otwieram oczy... widzę stojącego w drzwiach pokoju, u stóp łóżka, czarnoskórego mężczyznę o potężnej sylwetce, którego jedynym widocznym w ciemności szczegółem są oczy (!) (paraliż?) Nie robi na mnie jednak szczególnego wrażenia, bo wiem że to halucynacje... Zamykam oczy i otwieram znowu, wtedy po mężczyźnie nie ma śladu. Robię TR-a z nosem, z wynikiem pozytywnym, co również nie wiąże się ze szczególnym zaskoczeniem. Po prostu leżę. Bawię się trochę unosząc senną rękę do nosa i oddychając, jednocześnie będąc świadomym leżącej na łóżku prawdziwej dłoni.
W pewnym momencie płynnie, za pomocą myśli wstaję z łóżka i pokój morfuje w mój pokój z dzieciństwa. Wciąż jest tak ciemno, że ledwo co widać, ale nie przychodzi mi do głowy włączenie światła czy coś podobnego. Nie myślę nawet o liście rzeczy do zrobienia w LD, którą wałkowałem niedawno. W sumie nie wiem co robić poza powtarzaniem śmiesznego TR-a. Otwieram drzwi, chcąc za nimi zobaczyć jakąś słoneczną łąkę lub las, ale za drzwiami jest tak samo ciemno jak w pokoju. Teraz chcę trafić na jakąś imprezę (nie wiem czemu) i nagle jest trochę jaśniej, a ja leżę na swoim łóżku, nadal w starym pokoju. Nade mną tańczą trzy roznegliżowane dziewczyny, a jakaś czwarta, przytulająca swojego faceta po mojej prawej stronie, mówi mi z uśmiechem, że ładnie pachnę. Tamte 3 się śmieją, jedna mnie całuje...


Jakoś mniej więcej tutaj sen się rozmył, ale co ciekawe, nie pamiętam płynnego wybudzenia. Jakbym w tym momencie zapadł w całkiem nieświadomy sen i potem go zapomniał...
Sądząc po zamuleniu, braku uczucia kontroli i tym, że nie próbowałem zrealizować swojej listy, podejrzewam, że to był LD, ale o bardzo niskiej świadomości. W sumie wystarczającej tylko na to, żeby wiedzieć, że śnię. Ale to dobry znak na kolejne noce :)
LD - 14
FA - 20
Wszystkich zapisanych snów - 525
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Przy okazji, lista rzeczy do zrobienia w kolejnym LD - jeśli nie będę jej pamiętał, znaczy, że to nie prawdziwy eldek...

1. Odwrócić się (ew. wyjść za drzwi) i znaleźć się latem w Rogalinie, na łące, wśród dębów i starorzeczy
2. Poszukać pięknych, sennych, kolorowych owadów i innych ciekawych zwierzaków (jakiś album potem? :D)
3. Wsiąść na 2-metrowego jelonka rogacza i jadąc na nim, walczyć za pomocą miecza świetlnego ze złymi robotami z klocków lego (dziecinne? wcale nie, po prostu jako dziecko zawsze chciałem to zrobić ;D)
4. Z ich zwęglonych szczątków złożyć wielkiego megagigazaje.. robota, który odtąd będzie moim sennym bodyguardem i będzie spuszczał łomot zmorom i innym potworkom
5. Zawołać mojego sennego przewodnika z dzieciństwa - Nartnika, przywitać się z nim należycie i polecieć z nim znowu w kosmos...

Wałkowałem to w głowie już tyle razy, że kiedyś się wydarzy, w najgorszym wypadku w zwykłym śnie  ;)
LD - 14
FA - 20
Wszystkich zapisanych snów - 525
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Najlepiej sobie robić uniwersalną listę rzeczy w LD, z rzeczami, które będziesz chciał robić zawsze w LD i je powtarzać. Inaczej kiedyś możesz uświadomić się i skorzystać z nieaktualnej listy i po obudzeniu tego żałować :). W czasach świetności na początku każdego LD starałem się wypowiedzieć aktualną datę zaśnięcia. Odchylenia orientacji dotyczyły najczęściej kilku dni, tygodnia, rzadko wszystko było idealnie trafione. Dość często uroiła się też odległa data wstecz i to też wiązało się z wykonywaniem planów, które miałem w tamtym okresie a już je dawno wykonałem :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
(11-01-2021, 18:14 )incestus napisał(a): Najlepiej sobie robić uniwersalną listę rzeczy w LD, z rzeczami, które będziesz chciał robić zawsze w LD i je powtarzać. Inaczej kiedyś możesz uświadomić się i skorzystać z nieaktualnej listy i po obudzeniu tego żałować :). W czasach świetności na początku każdego LD starałem się wypowiedzieć aktualną datę zaśnięcia. Odchylenia orientacji dotyczyły najczęściej kilku dni, tygodnia, rzadko wszystko było idealnie trafione. Dość często uroiła się też odległa data wstecz i to też wiązało się z wykonywaniem planów, które miałem w tamtym okresie a już je dawno wykonałem :)

Jestem początkującym i nigdy nie miałem LD, jednak z tego co czytałem i oglądałem, myślałem że w świadomym śnie ma się pełną świadomość (mówię już o zaawansowanych osobach) i pełne zasoby pamięci, więc zapamiętanie listy i przypomnienie jej sobie w śnie, nie powinno być chyba problemem? Można sobie przypomnieć np. ostatni dzień? Przepraszam że to pytanie pisze w tym wątku.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Też wyjątkowo odpowiem w tym wątku, ale w razie dalszych pytań proszę utworzyć temat w odpowiednim dziale.

W LD jest jak w zespole Korsakowa. Świadomość jest jasna, ale dostęp do zasobów pamięciowych jest ograniczony głębokością snu i innymi czynnikami. Tak się dzieje, ponieważ tylko część mózgu jest obudzona podczas snu, i nie zawsze jest to część korespondująca z pamięcią :). Orientację czasu w LD można sobie wyobrazić jak korzystanie z dawniejszego save'a w grze :). Tak jak pisałem : różnica dotyczy najczęściej tylko kilku dni. Zapamiętanie listy zadań z poprzedniego tygodnia jest dość pewną umiejętnością podczas LD, za to zapamiętanie listy z ostatniego momentu przed zaśnięciem - już niekoniecznie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
12.01.2021

Co to się dzieje, drugi dzień z rzędu mam LD  <:-P
W sumie zero jakiejkolwiek afirmacji, ale przed snem słuchałem nowego nagrania muzyki z falami theta do medytacji (przez pół godziny) i pierwszy raz od dawna udało mi się dotrzeć do etapu na którym pojawiają się pod powiekami kolorowe plamy, morfujące i mieszające się ze sobą. Ponoć tak wyglądają hipnagogi i marzenia senne w fazie NREM (?). Zrywów mioklonicznych o sile uderzenia pociągu na szczęście tym razem nie doświadczyłem. Doświadczyłem za to uczucia, że moje palce i całe dłonie puchną jak dmuchane baloniki i zaczynają się unosić nad łóżkiem. Wnioskuję, że one jako jedyne części ciała odprężyły się w 100%...


--- LD z topionym księżycem i piramidą ---

Pobudka: 4: 50
Sen zaczyna się od pobytu w hotelo-pałacu, który jednocześnie jest chyba moją starą szkołą, w której właśnie odbywa się jakiś event. Jest noc i wszędzie chodzą grupki ludzi, wewnątrz i na zewnątrz. Ja jestem ze swoim kolegą Michałem. Idziemy przez salę bankietową, gdzie mężczyzna w kapeluszu gra na pianinie, a na parkiecie tańczy mnóstwo par. Dosiadam się do pianisty i nagle okazuje się, że... jestem wewnątrz któregoś z odcinków Westworlda (HBO). Pianistą jest Mężczyzna w Czerni (jak oglądaliście to znacie), który daje mi butelkę whisky i prowadzimy przez chwilę rozmowę, której nie pamiętam.
Jestem świadomy, że pokazuję właśnie serial moim koleżankom (tak jest w rzeczywistości, nawiązanie do wczorajszego wieczoru!) i czekam na jakąś ważną scenę. Scena jednak nie nadchodzi i jestem zirytowany. Dla zabicia czasu wychodzimy na zewnątrz (jest noc) i pod pałacem wpatrujemy się w fontannę, tworzącą za pomocą rozbryzgów wody piękne wzory i kształty, które zamarzają na chwilę w bezruchu, a potem zmieniają się w coś innego.

Sen ZNOWU przeskakuje i znowu jestem razem z Michałem, stoimy na balkoniku pałacu, patrząc w niebo. Widzę wielki Księżyc po III kwadrze (sierp), a na prawo od niego jakiś mniejszy, biały okrąg, jakby z czarną twarzą wewnątrz. Mówię Michałowi, że to 2 ciało niebieskie jest "bardziej przerażające".
Nagle Księżyc robi się brązowy i zaczynają się od niego odrywać strzępy, rozciągające się w prawą stronę, zupełnie jak topiony ser na pizzy. Orientuję się, że stoimy nie na balkoniku, ale na trawniku pod pałacem i... że to sen! Nie jestem nawet pewien czy zrobiłem TR-a (chyba tak). Łapię Michała za ramiona i potrząsam nim, z radością wykrzykując "Stary, to sen! Mogę robić co chcę!". On też wydaje się zadowolony, choć nic nie mówi.

Akurat zbliża się do nas jedna z grupek ludzi. Widzę, że to 4 dziewczyny. Podchodzą do nas i pytają "co będziemy robić?" na co ja odpowiadam "Uprawiać seks oczywiście. To mój sen"  facepalm

Ludzie zmierzają z hotelu w kierunku budowli, przypominającej połączenie zamku z aztecką piramidą. Chcę się szybko dostać z całą ekipą na szczyt, ale pamiętam, żeby we śnie nie używać za bardzo mięśni. Wyobrażam sobie że lecimy na piramidę, jednocześnie zoomując obraz jak w kamerze. Działa! (pierwszy raz skorzystałem z tej metody w LD i jestem mega zadowolony). Lecimy chwilę z dużą prędkością i lądujemy miękko na szczycie, całą grupką. Do czynności które chcemy wykonywać, przydałoby się coś bardziej miękkiego niż zimne kamienie. Siadam na nich i wyobrażam sobie, że za mną leży miękki koc piknikowy. Faktycznie, pojawia się. Gdy już mamy się na nim usadowić, jedna z dziewczyn piszczy i mówi, że tam chodzi pająk. I ona nie będzie tam siadać, bo na pewno jest ich więcej... 
Patrzę na kocyk. Rzeczywiście idzie po nim pająk, niezbyt duży. Ubijam go.
Tutaj sen traci na klarowności, mam przeskok na scenę, gdzie wszyscy siedzimy na kocu i rozmawiamy o pierdołach. W pewnym momencie zamykam oczy bo czuję tego nagłą potrzebę...
I w tym momencie się budzę. Wiem, że gdy je otworzę, będę w swoim łóżku. Tak też się dzieje. Klasyczne wybudzenie z LD.

Ale dlaczego zamiast realizować naprawdę ciekawe rzeczy, zwiedzać świat i bawić się możliwościami, przychodzi mi do głowy tylko seeeeekkkksssss ... Jakby świadomość była jednak mocno przymulona. Szczególnie że dobrze wiem, iż w LD nie należy się zabierać od razu do spraw damsko-męskich gdy ktoś jest niedoświadczonym onejronautą. Muszę chyba czekać, aż moja lista rzeczy do zrobienia wryje się w podświadomość...
LD - 14
FA - 20
Wszystkich zapisanych snów - 525
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Ładnie ładnie, tak się zaczyna ciąg LD :)

Niestety jak się chce utrzymywać wysoką świadomość cały sen, to trzeba nabyć nawyk pozbywania się projekcji z otoczenia :). Jakoś to tak działa, że każde włączanie się w dialog niesie ze sobą duże ryzyko utraty świadomości :). Z drugiej strony lekkie przymglenie świadomości ma swoje plusy, ułatwia snu spontaniczne tworzenie i upraszcza kontrolę. W moich LD często zabierałem ze sobą towarzystwo projekcji, żeby właśnie do tego doszło. Wydaje mi się, że podobną rolę spełniał tradycyjny przewodnik senny :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Ciąg LD skończył się tym, że z dzisiaj nie pamiętam zupełnie żadnych snów  :D
Ale jestem dobrej myśli, tym razem tak wyszło, bo poszedłem późno spać i musiałem wstawać o 7:40 na wykład...

Z dialogami postaram się zapamiętać, choć zawsze w LD kusi mnie żeby krzyczeć projekcjom w twarz że są nieprawdziwe  ;) I czasami wywiązuje się z tego większy dialog...
LD - 14
FA - 20
Wszystkich zapisanych snów - 525
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1