04.02.2021
Pobudka WBTB po 5 godzinach snu i dwa zapamiętane sny. Z jednej strony się cieszę, z drugiej rozbudziłem się za mocno, myśląc o studenckich problemach i stresując się nadchodzącym dniem. Utrudniało to próby zaśnięcia, a chwilę później, koło 6:20 sąsiad z góry zaczął wiercić wiertarką -,- ... Klasyk. W związku z tym do 9 się męczyłem i już nie zasnąłem mimo prób.
--- Wszyscy mężczyźni Bonda ---
Czekamy z dziewczyną w wielkim holu przed salą kinową, w kolejce ciągnącej się przez cały budynek. Do końca nawet nie pamiętam, jaki film mają dziś puszczać, ale jest to jeden z filmów puszczanych co tydzień w ramach oczekiwania na jakiś wielki film, który ma się pojawić za miesiąc.
Wydaje mi się, że dzisiaj mamy oglądać jakieś fantasy, ale gdy pytam kolegę stojącego obok, okazuje się, że ma być komedia. Film w którym biorą udział wszyscy aktorzy, którzy grali Bonda. Tyle że... wszystko jest odwrócone, w sensie oni są odpowiednikami kobiet z filmów o Bondzie, a bohaterką będzie jakaś agentka. Generalnie film ma być w dużej mierze erotyczny.
Czekając, siadamy na schodach, zdejmując buty. Moich są aż 4 pary, z czego 2 przeznaczone na wyjazd naukowy, 1 sportowe i 1 mocno zużyte, służące do zwykłych wyjść. Kolega z czasów liceum siedzi trochę niżej i droczy się ze mną, przewracając moje buty do góry nogami. Jestem poirytowany.
--- Jednoręki Wilk ---
Bardzo realistyczny sen, w całości z 1 osoby, z pełną świadomością ciała.
Zaczyna się od tego, że jestem bohaterem gry Sekiro (japońska gra akcji o jednorękim shinobi). Jest noc i zakradam się do jakiegoś kompleksu zamkowego. W pewnym momencie dostrzega mnie jednak potężny przeciwnik (mini-boss?) który zaczyna mnie gonić. Muszę uciekać. W ciemnościach gubię drogę i zamiast wracać tam, skąd przyszedłem, zapuszczam się głębiej w kompleks. Mijam mnóstwo przeciwników, którzy zwracają na mnie uwagę i również mnie gonią.
Wreszcie wybiegam na gigantyczne błonia zamkowe - falisty teren porośnięty krótką trawą. Znajduję miejsce osłonięte skarpą i nakrywam się jakąś płachtą znalezioną na miejscu.
Po chwili zjawia się gość, który ścigał mnie od początku. Boję się go. Czuję, że mnie znajdzie. Kręci się po okolicy, coraz bliżej, aż nagle zdziera ze mnie płachtę i wyprowadza cięcie mieczem.
Czuję ostry, rwący ból, gdy ostrze wcina mi się w ramię
(ciekawe, bo dosyć podobna scena była w samej grze).
Nagle czas się zatrzymuje, a ja widzę ekran, na którym mogę wybrać, czy chcę zakończyć grę (potrzeba zaczynania od nowa i utrata całego postępu), czy przeskoczyć w czasie do przodu i żyć dalej, ale bez ręki.
Po chwili namysłu wybieram 2 opcję. Znów czuję gwałtowny ból ucinanej kończyny i nagle... następuje przeskok.
Wchodzę przez śluzę z tryskającą wodą, wyglądającą jak kabina prysznicowa, do pomieszczenia, które przypomina przytulną wersję poczekalni w banku czy innym urzędzie. Pracuję tu. Pracowałem tu niby już przed odcięciem ręki, które miało miejsce zaledwie 1-2 dni temu.
Wyglądam jednak zupełnie inaczej niż w poprzedniej scenie. Mam na sobie garnitur i okulary i wiem, że wyglądam identycznie, jak Bernard z serialu Westworld (!).
Po lewej stronie jest długa lada z rzędem krzeseł, a za nią skalniak porośnięty roślinnością, w którym szumi woda (małe strumyczki i kaskady). Widzę tam 2 znajomych, witam się z nimi.
Po prawej, przy samym wejściu, stoi duża kanapa obita białą skórą. Siadam na niej na chwilę i odkładam na nią okulary. Wiem, że to g
ra (teraz niby Cyberpunk!) i w normalnym życiu byłoby tu mnóstwo ludzi, ale teraz kanapa i ten fragment pomieszczenia są tylko moje i mogę tu robić, co chcę. Podchodzę do znajomego przy ladzie (jest naszym barmanem) i zachwalam kunszt, z jakim twórcy wykonali grę. To, że wszystko łącznie z postaciami jest bardzo realistyczne, a jednocześnie ludzi jest na tyle mało, że mam dla siebie wielką część pomieszczenia...
Siadam i opieram się na kikucie lewej ręki - to znaczy, niby jest kikutem, a jednak z rękawa wystaje miniaturowa, czerwona dłoń (ok. 2-3 cm), która ma być protezą.
Naprzeciwko mnie, po drugiej stronie lady, siedzi chłopiec w wieku ok. 10 lat, który wygląda niemal identycznie jak mój kolega Michał z podstawówki. Zdaję sobie sprawę, że to pewnie jego syn. Mówię do niego: "Proszę, przypominasz mi jednego kolegę... Michała S***". On lekko wybałusza oczy i pokazuje na mnie palcem. Mówi: "To musisz być ty! Masz takie tłuste włosy... odwróć głowę. Tak, tego pryszcza też masz! Ty jesteś Szczerbol!"
Ciekawe, bo nigdy nie byłem tak przezywany w podstawówce, za to był etap, gdy jedna koleżanka miała takie przezwisko...
Na tym mniej więcej sen się kończy.
Nie żebym ostatnio jakoś dużo grał na komputerze (szczególnie, że sesja...), ale motyw przebywania w grze pojawia się niezwykle często w moich snach. Tak mózg tłumaczy prawdopodobnie dziwne wydarzenia, sceny i postaci, które w rzeczywistości byłyby podejrzane. Spróbuję robić TR-y podczas grania w gry lub oglądania filmów - jeśli idę dobrym tropem, powinno to mocno zwiększyć szansę na uświadomienie.