Światy Avallac'ha
(23-01-2021, 12:07 )Avallac napisał(a): i sen się odeldeczył.

Kocham to słowo, jest super !
Every morning you have two choices: Continue to sleep with your dreams or wake up and chase them.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Cytat:A w sumie skąd to pytanie?

A sprawdzam swoje hipotezy, takie nagłe zahamowania często mi się zdarzały w długich LD a prawie nikt na forum nie opisywał takich zjawisk, desperacko szukam więc innych doświadczających :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
25.01.2021

--- Tunel i piękna wyspa ---

W sumie dwa sny. W pierwszym kierowałem jakimś dziwnym, zabawkowym samochodem. Sen skakał między 1 a 3 osobą. Chodziło o to, że biorę udział w jakichś wyścigach w tunelu i stresowałem się, bo trzeba było mieć dobre tempo. Była ze mną dziewczyna, która również mnie ponaglała, a autko należało do ojca, co nie poprawiało sytuacji. Szczególnie, że już po chwili jazdy nie zdążyłem wyhamować i tryknąłem od tyłu wielki, biały dostawczak. Generalnie tunel był ciasny i pełen innych samochodów, między którymi trzeba było manewrować, większość czasu w ślimaczym tempie.
Co jakiś czas widziałem wszystko z perspektywy kierowcy - pamiętam wyraźnie hamulec ręczny, który działał jak sprzęgło i pedały gazu oraz hamulca. Większość czasu jednak widziałem moje autko z góry, jak w grze. Wreszcie wyjechałem z tunelu na zwykłą ulicę, była noc. Tu gdzieś sen się rozmył.

Kolejny sen miał miejsce na ładnej, niewielkiej wyspie w słoneczny dzień. Wyspa miała może z kilka hektarów, a jej teren był mocno pagórkowaty, pełen parowów, wąwozów i sterczących skał. Było lato, a wśród bujnej roślinności latało mnóstwo wielkich, kolorowych owadów, którym robiłem zdjęcia.
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
26.01.2021

Pamiętam dzisiaj 3 sny, mało ciekawe i mało logiczne. Ale oprócz nich wydarzył się sen wyjątkowy, jeden z tych, które zapadają w pamięć na długo i mają w sobie "to coś"...

--- Zjeżdżalnia Przebudzenia ---

Fałszywa pobudka. Budzę się wcześniej niż zwykle i wiem, że załapię się na coś, czego nigdy dotąd świadomie nie doświadczyłem. Mianowicie, odpowiednio wcześniej przed planowanym wybudzeniem, zwalnia się jakiś mechanizm w łóżku, który zsuwa moje ciało do metalowej rury, głową w przód. Zjeżdżam powoli rurą przypominającą zjeżdżalnię w aquaparku, ale bez wody, jest to bardzo przyjemne. Rura zatacza łagodne kręgi, a ja zsuwam się bardzo powoli, czując hamujące tarcie piżamy/kołdry(?) i pozostając w błogim półśnie. Nie czuję zimna metalu, jest mi ciepło, a sam zjazd jest niesamowicie kojący.

Podczas gdy się zsuwam, leżąc na boku, widzę na mijanej powierzchni rury jakiś kurz, pył, trochę paprochów po chusteczkach, co jakiś czas martwe ćmy. Generalnie wiem, że to wszystko rzeczy, które latami wpadały do rury z łóżka, razem ze mną. Ich obecność zupełnie mi nie przeszkadza, chcę aby zjazd trwał jak najdłużej...

I trwa długo. Wyjątkowo długo. Gdy wreszcie docieram do końca, rura wychodzi na znane mi pomieszczenie, w którym zwykle się budzę. Odruchowo obracam się na plecy i spadam ok. 2 metry w dół, prosto na drobne, szare kulki z plastiku lub pianki, wypełniające zagłębienie w podłodze. Tutaj niby budzę się codziennie, już po wylocie z rury, leżąc na plecach wśród sprężynujących kuleczek.

Jest to pomieszczenie w piwnicy naszego ogromnego domu (ciekawe, bo naprawdę mieszkam w bloku). Jest ciemne i dość surowe, przemyka mi przez myśl, że nie chciałbym się tu kiedyś obudzić w środku nocy i musieć wracać na górę do łóżka, z tak niepokojącego miejsca.
Czekają na mnie rodzice. Wstaję i zaczynam z nimi o czymś rozmawiać, cały czas mając przeświadczenie, że to prawdziwy świat.
Dopiero po chwili budzę się naprawdę, nadal czując wrażenie błogości.
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
29.01.2021

--- Kraina Żubrów i Pająków ---

Cały sen był oglądany z pierwszej osoby, bardzo realistyczny, a jednocześnie wiedziałem, że to gra komputerowa.
Na początku biegałem po jakimś wielkim placu, zabijając ludzi kataną (gram ostatnio w Sekiro, więc it makes sense). Oni strzelali do mnie z łuków i gonili, było ich coraz więcej. Wreszcie... zabili mnie, a ja odrodziłem się parę metrów dalej, wiedząc, że odtąd jestem wygnańcem i muszę opuścić to miejsce (miasteczko?).

Udałem się ścieżką prowadzącą w dół, w stronę wielkiego jeziora, a następnie na prawo wzdłuż jego brzegu, w głąb gęstego lasu.
Szedłem ścieżką wzdłuż której ciągnął się stary, drewniany płotek, oddalającą się od jeziora coraz bardziej, aż wreszcie brzeg zniknął mi kompletnie z oczu.
Nagle usłyszałem za sobą kroki - a konkretnie odgłos kopyt. Dogonił mnie idący z miasteczka szary, stary koń. Znałem go z widzenia, wiedziałem, że jest również wygnańcem, ale bardzo szanowanym, i kursuje tą trasą regularnie. W jakiś sposób szybko poczułem z nim więź i zacząłem się z nim komunikować, chyba telepatycznie. Ostrzegł mnie, że ten las jest bardzo niebezpieczny i zaoferował pomoc w razie niebezpieczeństwa.

Oprócz płotka po lewej stronie, po prawej pojawił się obrośnięty porostami, spękany murek. Tam gdzie się zaczynał, powieszono kukłę 2-metrowego pająka z kawałków gałęzi i kory. Wiedziałem, że takie pająki żyją w tym lesie i są postrachem okolic. Kukła oznaczała, że wchodzimy na niebezpieczne tereny.

W pewnym momencie zobaczyliśmy na murku wytarte ślady, jakby ktoś zadrapał go gigantycznym ostrzem, a tuż obok leżała prawie metrowej długości czaszka żubra. We śnie jednak nie była to zwykła czaszka - miała kilka oczodołów i podwójne, zagięte do tyłu rogi. Wyglądała przerażająco, a Koń powiedział, że żubry są wyjątkowo niebezpieczne i agresywne.
Idąc dalej, napotykaliśmy co jakiś czas takie czaszki, leżące wśród zarośli i bezpośrednio na ścieżce. Wokół gęstniała mgła. Po dość długim marszu mgła nagle się rozwiała, a Koń wskazał przed siebie.

Dość daleko przed nami, w przerzedzonym lesie, po obu stronach ścieżki, dostrzegłem polany, na których biegały żubry. Samce były gigantyczne (dobre 4 metry długości lub więcej) i walczyły ze sobą o samice. W lesie rozbrzmiewał ich ryk. Koń nazwał to "rykowiskiem". Liczył na to, że w tym roku jednak się nie odbędzie, ale jednak miało miejsce.

Samce żubrów co jakiś czas chwytały w zęby młode cielęta (wiedziałem że to młode innych samców) i miotały nimi o ziemię lub o drzewa, aby zabić. Generalnie panował chaos i zwierzęta były wściekłe.
Razem z Koniem powoli szliśmy ścieżką, starając się nie rzucać w oczy. Dodatkowo czułem, że lada chwila możemy spotkać ogromnego pająka...

Cały czas wiedziałem z tyłu głowy, że to gra, a ja mogę przerwać ją w każdej chwili. Bałem się jumpscare'ów a czułem że nadchodzą. Wiedziałem też, że wyłączenie "gry" nie działa natychmiastowo...
Było to typowe spłycenie snu i poczucie wzrastającej kontroli nad sytuacją. Po chwili się obudziłem, dość płynnie przechodząc ze snu do jawy. Sen był wyjątkowo szczegółowy i realistyczny. 

----------

W sumie to mega dziwne, że w praktycznie KAŻDYM moim śnie, gdzie pojawia się las, jest on mroczny, straszny lub związany z czymś przerażającym. A w prawdziwym świecie kocham lasy, spędzam w nich wolny czas kiedy tylko mogę... I stanowczo nie boję się samemu chodzić po bezludnym lesie, jak niektórzy. Więc dlaczego nigdy nie mogę dostać we śnie ładnego, słonecznego lasu z jakąś miłą fabułą?  [-(
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
04.02.2021

Pobudka WBTB po 5 godzinach snu i dwa zapamiętane sny. Z jednej strony się cieszę, z drugiej rozbudziłem się za mocno, myśląc o studenckich problemach i stresując się nadchodzącym dniem. Utrudniało to próby zaśnięcia, a chwilę później, koło 6:20 sąsiad z góry zaczął wiercić wiertarką -,- ... Klasyk. W związku z tym do 9 się męczyłem i już nie zasnąłem mimo prób.

--- Wszyscy mężczyźni Bonda ---

Czekamy z dziewczyną w wielkim holu przed salą kinową, w kolejce ciągnącej się przez cały budynek. Do końca nawet nie pamiętam, jaki film mają dziś puszczać, ale jest to jeden z filmów puszczanych co tydzień w ramach oczekiwania na jakiś wielki film, który ma się pojawić za miesiąc.
Wydaje mi się, że dzisiaj mamy oglądać jakieś fantasy, ale gdy pytam kolegę stojącego obok, okazuje się, że ma być komedia. Film w którym biorą udział wszyscy aktorzy, którzy grali Bonda. Tyle że... wszystko jest odwrócone, w sensie oni są odpowiednikami kobiet z filmów o Bondzie, a bohaterką będzie jakaś agentka. Generalnie film ma być w dużej mierze erotyczny.

Czekając, siadamy na schodach, zdejmując buty. Moich są aż 4 pary, z czego 2 przeznaczone na wyjazd naukowy, 1 sportowe i 1 mocno zużyte, służące do zwykłych wyjść. Kolega z czasów liceum siedzi trochę niżej i droczy się ze mną, przewracając moje buty do góry nogami. Jestem poirytowany.

--- Jednoręki Wilk ---

Bardzo realistyczny sen, w całości z 1 osoby, z pełną świadomością ciała.
Zaczyna się od tego, że jestem bohaterem gry Sekiro (japońska gra akcji o jednorękim shinobi). Jest noc i zakradam się do jakiegoś kompleksu zamkowego. W pewnym momencie dostrzega mnie jednak potężny przeciwnik (mini-boss?) który zaczyna mnie gonić. Muszę uciekać. W ciemnościach gubię drogę i zamiast wracać tam, skąd przyszedłem, zapuszczam się głębiej w kompleks. Mijam mnóstwo przeciwników, którzy zwracają na mnie uwagę i również mnie gonią.
Wreszcie wybiegam na gigantyczne błonia zamkowe - falisty teren porośnięty krótką trawą. Znajduję miejsce osłonięte skarpą i nakrywam się jakąś płachtą znalezioną na miejscu.
Po chwili zjawia się gość, który ścigał mnie od początku. Boję się go. Czuję, że mnie znajdzie. Kręci się po okolicy, coraz bliżej, aż nagle zdziera ze mnie płachtę i wyprowadza cięcie mieczem.
Czuję ostry, rwący ból, gdy ostrze wcina mi się w ramię (ciekawe, bo dosyć podobna scena była w samej grze)

Nagle czas się zatrzymuje, a ja widzę ekran, na którym mogę wybrać, czy chcę zakończyć grę (potrzeba zaczynania od nowa i utrata całego postępu), czy przeskoczyć w czasie do przodu i żyć dalej, ale bez ręki.
Po chwili namysłu wybieram 2 opcję. Znów czuję gwałtowny ból ucinanej kończyny i nagle... następuje przeskok.

Wchodzę przez śluzę z tryskającą wodą, wyglądającą jak kabina prysznicowa, do pomieszczenia, które przypomina przytulną wersję poczekalni w banku czy innym urzędzie. Pracuję tu. Pracowałem tu niby już przed odcięciem ręki, które miało miejsce zaledwie 1-2 dni temu.
Wyglądam jednak zupełnie inaczej niż w poprzedniej scenie. Mam na sobie garnitur i okulary i wiem, że wyglądam identycznie, jak Bernard z serialu Westworld (!).

Po lewej stronie jest długa lada z rzędem krzeseł, a za nią skalniak porośnięty roślinnością, w którym szumi woda (małe strumyczki i kaskady). Widzę tam 2 znajomych, witam się z nimi.
Po prawej, przy samym wejściu, stoi duża kanapa obita białą skórą. Siadam na niej na chwilę i odkładam na nią okulary. Wiem, że to gra (teraz niby Cyberpunk!) i w normalnym życiu byłoby tu mnóstwo ludzi, ale teraz kanapa i ten fragment pomieszczenia są tylko moje i mogę tu robić, co chcę. Podchodzę do znajomego przy ladzie (jest naszym barmanem) i zachwalam kunszt, z jakim twórcy wykonali grę. To, że wszystko łącznie z postaciami jest bardzo realistyczne, a jednocześnie ludzi jest na tyle mało, że mam dla siebie wielką część pomieszczenia...
Siadam i opieram się na kikucie lewej ręki - to znaczy, niby jest kikutem, a jednak z rękawa wystaje miniaturowa, czerwona dłoń (ok. 2-3 cm), która ma być protezą.
Naprzeciwko mnie, po drugiej stronie lady, siedzi chłopiec w wieku ok. 10 lat, który wygląda niemal identycznie jak mój kolega Michał z podstawówki. Zdaję sobie sprawę, że to pewnie jego syn. Mówię do niego: "Proszę, przypominasz mi jednego kolegę... Michała S***". On lekko wybałusza oczy i pokazuje na mnie palcem. Mówi: "To musisz być ty! Masz takie tłuste włosy... odwróć głowę. Tak, tego pryszcza też masz! Ty jesteś Szczerbol!"
Ciekawe, bo nigdy nie byłem tak przezywany w podstawówce, za to był etap, gdy jedna koleżanka miała takie przezwisko...
Na tym mniej więcej sen się kończy.

Nie żebym ostatnio jakoś dużo grał na komputerze (szczególnie, że sesja...), ale motyw przebywania w grze pojawia się niezwykle często w moich snach. Tak mózg tłumaczy prawdopodobnie dziwne wydarzenia, sceny i postaci, które w rzeczywistości byłyby podejrzane. Spróbuję robić TR-y podczas grania w gry lub oglądania filmów - jeśli idę dobrym tropem, powinno to mocno zwiększyć szansę na uświadomienie.
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
16.02.2021

--- Muurrderca ---

Na początku snu mam świadomość, że jestem Reynevanem (bohater Narrenturm A. Sapkowskiego). Przybyłem w jakieś nowe miejsce i urządzam sobie tutaj domek, który jest małym, pustym, kamiennym pomieszczeniem z klepiskiem zamiast podłogi. Żyję w totalnej biedzie i nic nie mam. Niby miesiącami czy nawet latami "urządzam" domek i doprowadzam go do coraz lepszego stanu, poprzez powolne zamiatanie pyłu i suchych liści z ziemi.

Kocham dziewczynę z sąsiedztwa. Ona również mnie skrycie kocha. Jest jednak mężatką, a jej rodzina gardzi mną. Mąż jest dla niej zły, regularnie bije ją i poniża.

W pewnym momencie do pomocy w zamiataniu podłogi przychodzi mój przyjaciel, a dzień po nim właśnie ta dziewczyna, mimo że zgodnie z prawem to nielegalne i nie może mi pomagać... Ma ze sobą miotłę i sprzęt do malowania ścian i zabiera się do pracy - chce być blisko mnie.
Niestety szybko zjawia się jej mąż, ale dziewczyna, chcąc zrobić mu na złość, zaczyna mnie kusić... W bardzo dziwny sposób, obracając jakiś okrągły tekturowy przedmiot z otworami w lewo i prawo, przy czym w górnym otworze pokazuje się symbol oka. To również jest niezgodne z prawem i mężatkom nie wolno tego robić. Mąż się wkurza. Zaczyna na nią krzyczeć, podchodzi do niej, ona się cofa.
Jako lekarz (nadal jestem Reynevanem) wyjmuję ze swojej torby nożyczki chirurgiczne, długie i cienkie, o lekko zagiętej końcówce. Podchodzę i wbijam facetowi nożyczki w szyję. Ostrze wchodzi z trudem, czuję wyraźnie opór skóry a później mięśni (ULTRA REALISTYCZNY sen pod kątem dotykowym). Facet krzyczy, ale niby nie trafiłem w tętnicę, więc nadal żyje i nie krwawi za bardzo.

Podchodzi do żony i bije ją w twarz na odlew, raz, potem drugi. Przechodzą w tym czasie do... innego pokoju (miejsce płynnie zmieniło się w zwykłe mieszkanie, ale pogrążone w półmroku).
Wbiegam tam za nimi. Chwytam mężczyznę od tyłu, odwraca się do mnie. Przystawiam mu nożyczki do podstawy szyi i skinieniem pytam dziewczynę o zgodę. Kiwa głową.
Znów z trudem wbijam ostrze, głęboko, czując znowu opory kolejnych warstw ciała. Z rany tryska pod ciśnieniem gęsta, ciepła krew, która zalewa mi rękę i cieknie na podłogę. Facet krzyczy i zatacza się, umierając.
Tutaj mniej więcej sen się kończy.
Podkreślę, że w momentach wbijania nożyczek sen był nieprawdopodobnie wręcz szczegółowy i realistyczny, bodźce dotykowe były bardzo wyraźne, nawet podkręcone.
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1