Sny Isabeli
26 sierpnia - sny Isabeli

1) szukałam materiałów do naprawy kółka od walizki, z którą chciałam jechać na wczasy
2) na dużym płaskim kamieniu napisałam kolorową kredą buddyjską myśl: "jest jak jest, dlatego jest jak jest". Chwilę potem mnie obudzono
Żaden żyjący organizm nie może istnieć zbyt długo w warunkach absolutnej rzeczywistości, nie popadając w szaleństwo
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
30 sierpnia - Lucid sen!

(WBTB  5.45)

Trenowałam skoki z dużej wysokości i pod pociąg. Usiłowałam pokonać lęk przed tym, co mi się stanie, jak również przed tym, że zacznę robić takie rzeczy w realu, bo wdrukowałam je w podświadomość we śnie. Wizualizowałam ciemność tuż nade mną, by sobie pomóc. Okazało się, że jestem nieśmiertelna.
W pustej sali lekcyjnej zabawiałam się z dziewczyną. Wetknęłam palce w jej mokrą muszelkę i pracowałam nimi, słuchając rozkosznego soczystego chlupotu. Był tak intensywny, że obawiałam się, że może być słyszalny nawet w realu! (tu już widać niestety pogorszenie świadomości). Finał był mało przyjemny. Senny orgazm wiąże się u mnie z bolesnym skurczem w okolicach intymnych i tak też było w tym przypadku.
Żaden żyjący organizm nie może istnieć zbyt długo w warunkach absolutnej rzeczywistości, nie popadając w szaleństwo
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
31 sierpnia


Dziś nie było lucida, ale śniło mi się bezosobowe łono. Dosłownie. Odcieleśniona kupa mięsa, a w środku dziecko, zastanawiałam się, czy jest jeszcze żywe. Przyjęłam "poród". Byłam w szoku, gdy istotka natychmiast po wydostaniu się z mięsnego kokonu zaczęła mówić. Okazała się przedstawicielem międzygalaktycznej rasy. Co za rozczarowanie. Myślałam, że zaopiekuję się słodkim, uroczym, niemówiącym bobasem. Reszty snu nie pamiętam na tyle dobrze, aby ją opisać.
Żaden żyjący organizm nie może istnieć zbyt długo w warunkach absolutnej rzeczywistości, nie popadając w szaleństwo
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Skąpe sny Isabeli


8 września

Weszłam do pokoju, gdzie była znana profesor od autyzmu z mojej uczelni. Spytała, czemu jestem taka wystraszona.


9 września

Byłam w sklepie. Oglądałam baton. Był bardzo duży i kosztował ponad 5 zł. Zrezygnowałam z zakupu. Wydał mi się zbyt zbożowy, a ja nie przepadam za takimi.
Widziałam też ogromnego, długiego cukierka, który składał się z wielu członów o różnych smakach. Podobnego, ale przecenionego znalazłam ukrytego w szafce. Był przeterminowany.


10 września

Podczas jazdy pociągiem sennym wykonałam połączenie telefoniczne. Odebrał Filip O., senny psychiatra specjalizujący się w diagnozie i terapii kobiet ze spektrum autyzmu. Powiedział, że nie poznał mnie po głosie (co było naprawdę dziwne, gdyż nie odezwałam się ani słowem), gadał coś przez chwilę, a potem odłożyłam słuchawkę.
Żaden żyjący organizm nie może istnieć zbyt długo w warunkach absolutnej rzeczywistości, nie popadając w szaleństwo
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Sobota: kilka scen autoerotycznych. W jednej z nich użyłam przejrzystego ciemnofioletowego lubrykanta. Nastąpiła seria bolesnych skurczy. Nigdy wcześniej nie zaznałam tego wielokrotnie w śnie.
Oprócz tego tor przeszkód, nurkowanie.
Rodzice jedli schabowe na śniadanie, ojciec aż cztery. Zszokowało mnie to.

Niedziela: na mieście strzelano do ludzi, udało mi się uciec. Wybetonowana ścieżka, a po obu stronach drzewa.
Zaliczenie z WF na basenie. Spytałam wuefistę, jak będzie oceniał, bardzo chciałam mieć piątkę. On na to, że mamy ćwiczyć, a on będzie obserwował. Pokonałam długość basenu pieszo, ale rudowłosa niska koleżanka zrobiła to szybciej, płynąc.
Nauczyciel kazał mi podać tytuły odcinków Toma i Jerry'ego, których dawno nie emitowano. Nie potrafiłam wymienić ich z pamięci, więc okazało się, że to żaden autyzm. Oblałam "egzamin".
Śniłam jeszcze o dodatkowym angielskim, jakichś testach, żółtych markerach i mokrych ubraniach.
Żaden żyjący organizm nie może istnieć zbyt długo w warunkach absolutnej rzeczywistości, nie popadając w szaleństwo
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
20 września 2021

1) Dynamiczny kolega z klasy z gimnazjum powiedział mi o środku przeciwlękowym, który bierze. Zażywa się go doraźnie. Byłam w szoku, nie sądziłam, że ktoś taki musi się wspomagać w ten sposób.

2) Byłam w domu u znajomej z sieci z autyzmem, porażeniem mózgowym, padaczką i BPD. Pomagałam jej w sprzątaniu m.in. na stole.

3) Udałam się do pubu dla studentów. Poszłam do toalety, by zaspokoić potrzebę. Barmanka powiedziała, żeby oddać jej klucz. Drzwi od kabiny nie sięgały ani do podłogi, ani do sufitu. Weszłam do środka i wpakowałam w siebie szklaną butelkę po piwie. Z pewnym oporem schowała się w ciele.

4) Szłam gdzieś na skróty. Pojawiłam się na korytarzu szpitala dziecięcego, gdzie przebywanie było wzbronione. Szłam za jakimś chłopakiem ok. 10 lat, by nie wzbudzać podejrzeń. Udawałam jego matkę.
Żaden żyjący organizm nie może istnieć zbyt długo w warunkach absolutnej rzeczywistości, nie popadając w szaleństwo
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
22 września 2021

W piątek miałam pięć lekcji. Na polskim siedziałam nago, bez ubrania. Nie wzięłam podręcznika. Na religii mieliśmy wspólny rachunek sumienia i spowiedź powszechną. Zastanawiałam się, gdzie mój zeszyt od tego przedmiotu - ozdobny, w twardej okładce.
Na parapecie w pokoju postawiłam kilka naczyń z wodą dla ptaków. Gdy wróciłam do domu, znalazłam trzy martwe kosy, jakby papierowe, puste w środku, pozbawione oczu i dziobów.
Żaden żyjący organizm nie może istnieć zbyt długo w warunkach absolutnej rzeczywistości, nie popadając w szaleństwo
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
24 września 2021

Udałam się do budki chemicznej. Chciałam nabyć konkretny płyn do czyszczenia toalety. Sprzedawczyni powiedziała, że nie ma, ale jest środek do czyszczenia do łazienek, tłumaczyła, że do sedesu też się nada.
Uparłam się, że albo tamten, albo wcale. Sztywno trzymałam się schematu. Musi być ten sam, co zawsze. Kobieta pojawiała się potem w losowych miejscach we śnie i prześladowała mnie, naśmiewając się z mojego zachowania.
Obudziłam się o szóstej, ale było za wcześnie, żeby wstać. Usnęłam więc ponownie. Zapragnęłam przyjemności oralnej. Użyłam w tym celu smukłej butelki półlitrowej z wodą mineralną. Tym razem zaznałam bezbolesnej rozkoszy, prawdopodobnie w wyniku stymulacji nerwu błędnego. Poczułam błogie odprężenie, które zostało ze mną na cały dzień. Przyniosło mi to ulgę, gdyż wcześniej przez parę dni byłam spięta z niewiadomych powodów.
Żaden żyjący organizm nie może istnieć zbyt długo w warunkach absolutnej rzeczywistości, nie popadając w szaleństwo
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Sny Isabeli.pdf    25 wrz - 1 paź

- monotonne kołysanie tułowiem siedząc na szkolnej ławce na korytarzu, przy ludziach
- podpalono komuś pęk zapałek między palcami u nogi, włączył się alarm, trzeba było się ewakuować
- machałam rękami tak długo, aż wzniosłam się w powietrze, było bardzo miło
- zamówiłam frytki w indyjskiej restauracji, usadzono mnie w jednym z paru "kącików tematycznych", miały różne wystroje. Podano pierś kurczaka zawiniętą w opanierowany papier do pakowania wędlin, była tradycyjnie przyprawiona po indyjsku. Danie bardzo mi smakowało, stwierdziłam, że pewnie w poprzednim wcieleniu jadłam dużo takich rzeczy.
- zastanawiałam się, jakie kolczyki ze sztucznego złota wybrać na sennym bazarze, nie mogłam się zdecydować
- zakup 7 biletów kolejowych (data odjazdu nie miała znaczenia), na ziemi leżały 2 banknoty stuzłotowe, na które nikt nie zwracał uwagi
- na sennym bazarze nabyłam piżamę, która nie dość, że okazała się za mała, to jeszcze do karmienia, bluzka rozpinana z przodu z prawej i lewej strony.
- oglądałam gazetki z lego, ale nic nie kupiłam
- wzniosłam się wysoko w powietrze tajemniczym sposobem. Mama i tata byli zaniepokojeni, ale udało im się to zakończyć.
Żaden żyjący organizm nie może istnieć zbyt długo w warunkach absolutnej rzeczywistości, nie popadając w szaleństwo
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
17 października 2021

Zorganizowałam własne urodziny na kilkadziesiąt osób, ale nie pojawiłam się na nich. Miały się odbywać na terenach wokół budynku Szkoły Podstawowej nr 14.
Poszłam gdzieś z babcią. Musiałam zażyć lekarstwo w syropie.
Weszłam do sklepu. Zobaczyłam czasopisma dla młodzieży, w tym "Bravo Girl", którego dawno nie widziałam. Ucieszyłam się. Postanowiłam przejrzeć gazetę na miejscu. Dołączono błyszczącą ozdobę. Prawy dolny róg pierwszej strony był wydarty, przez chwilę myślałam, że dodatek skradzono, gdyż powinien być tam przyklejony, ale natknęłam się na niego klika stron dalej.
Tematem numeru był Zespół Aspergera, poświęcono mu dwie strony. Wczytałam się w ścianę tekstu drobnym drukiem. Pisano m.in. o leczeniu za pomocą hipoterapii, olejków i aminokwasów. Byłam rozczarowana.
Nie wiedziałam, co założyć. W sklepie z odzieżą nie znalazłam nic dla siebie. Kolorowe casualowe topy były za krótkie, odsłaniały pępek, dobre pewnie do spodni z wysokim stanem, ale ja takich nie lubię. Natomiast bluzka z kołnierzykiem była zbyt formalna, z nieprzyjemnego materiału.
W końcu zjawiłam się na przyjęciu, na którym pozostali uczestnicy bawili się już kilka godzin. Usiadłam przy długim stole przykrytym białym obrusem. Naprzeciw mnie siedziała para. Dziewczyna pochłaniała łapczywie potrawy, łącząc różne smaki, które moim zdaniem nie pasowały do siebie (m.in ser biały, kiełbasę). Partnerka zwróciła jej uwagę, żeby przestała, bo potem w domu będzie rzygać pianą i żółcią, a ona nie ma zamiaru tego sprzątać. Sen nawiązywał do stanu mentalnej niestrawności, w którym się znajdowałam.

Do bólu powtarzalny kontent snów. Nic zaskakującego.
(to znaczy ja lubię, ale czytelnikom nie musi się podobać)
Żaden żyjący organizm nie może istnieć zbyt długo w warunkach absolutnej rzeczywistości, nie popadając w szaleństwo
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1