Sny Isabeli
20 października 2020

Byłam nad morzem i udałam się na rynek. Spostrzegłam trzy lokale obok siebie: agencję towarzyską, sex shop i klub go go. Weszłam do pierwszego. Przypominał trochę biuro rachunkowe ze względu na liczne segregatory na półkach. Było tam parę dojrzałych kobiet i kilka młodszych. Pomyślałam, że starsze wyglądają na samodzielne księgowe, które po godzinach pracy dorabiają sobie w seks telefonie. Stwierdziłam, że kilka różnych firm ma tutaj siedzibę.
Młodsze laski sprawdzały, czy pasuję do zespołu. Mierzyłam jakieś stroje, rozmawiano ze mną, przypalono mnie boleśnie w zgięciu prawego łokcia tworząc okrąg o średnicy 5 mm. Część tego snu zapomniałam, przejdźmy do następnego.

W kolejnym śnie siedziałam przy stoliku w bibliotece uniwersyteckiej. W książce zobaczyłam czarno-białe zdjęcie Śri Ramany. Podszedł do mnie dwudziestolatek z nadwagą w okularach, podniósł otwartą książkę i wtulił w nią swoją buzię. Co to za dziwaczny sposób na podryw? - pomyślałam. Towarzysz sporządził listę duchowych pytań, w których miałam mu pomóc. Spisałam je w zeszycie w kratkę w miękkiej okładce. Umówiliśmy się, że mamy się spotkać w bibliotece w sobotę po śniadaniu, to była jego propozycja. Czyli kiedy? Przecież ja czasami jem o jedenastej. Czy on ma zespół Aspergera, skoro nie jest w stanie przyjąć perspektywy drugiej osoby? - zastanawiałam się.
Postanowiłam pojechać na 9.40. A co, jeśli będę musiała na niego czekać??? Chciałam jeszcze jechać do Makro i Carrefoura, jak ja się z tym wyrobię? Czy to nie za dużo wrażeń jak na jeden dzień? Muszę kupić sobie po 3 paczki cukierków w torebkach po 200 g, marsowe, twixowe i maltesery, razem 1800 g. Czy to nie za dużo? Czy mi nie odwalilo?
Pakowałam się na powtórny wyjazd do biblioteki. Do plecaka wsadziłam wspomnianą książkę, zeszyt i jeszcze parę rzeczy. Jakie to ciężkie! Czy na pewno muszę to wszystko brać?
Byłam w salonie u rodziców. Ojciec miał kartkę, na której napisano drobnym pomarańczowym drukiem, aby się nie martwić.
Poszłam na balkon. Na drzwiach balkonowych wisiała długa biała firanka od zewnątrz, na dworze. Było to dziwne, ale nie uświadomiło mnie.
Jechałam komunikacją miejską. Moje ciało kołysało się bardziej, niż powinno. Jakiś chłopak dokuczał mi z tego powodu.
Na mieście nie wszyscy mieli na sobie maski.

Sny wprawiły mnie w dobry humorek, którego nie miałam już od dawna.

Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
25 października 2020

Byłam na morzem, wykopałam sobie wielką jamę z piasku i żwiru, z dachem, który się nie zawalił.
Rano o siódmej stałam gdzieś godzinę na dworze w zimnie z powodu zmiany czasu.
Jakiś mężczyzna wstawił mi do pokoju przez okno swoją malutką córeczkę, a potem chciał odebrać ją drugim oknem. To miała być taka zabawa.
Próbowałam podać panu swój numer telefonu. Pomyliłam się, ale potem mi się udało.
Ostatni sen najbardziej mi się podobał. Poszłam do nowej szkoły. Udałam się na obiad o 14. Szukałam stolika jednoosobowego, ale wszystkie były dostawione do tych większych. W końcu poszłam do toalety. Tam na półce leżał pistolet, a w koszu na śmieci zobaczyłam otwartą butelkę rozpuszczalnika zużytą do połowy. Była z brązowego szkła.
Wyszłam z kibla. Zjedzenie posiłku zajęło mi, o dziwo, zaledwie 15 minut (w realu jestem osobą wolnojedzącą). Szłam przez szkołę. Pchałam swój plecak na krześle na kółkach z 4 nogami. Widziałam szkolne czasopisma. W jednym z nich był artykuł o Aspergerze. W lewym dolnym rogu znajdowało się logo szkoły - Akademii Pedagogiki Specjalnej.
Na tablicy na korytarzu wisiała rozpiska z planem lekcji. Zerknęłam na rozkłady zajęć klas 1b, 1c oraz 1d. Nie wiedziałam, w której jestem. Stwierdziłam, że mam na to totalnie wy_ebane i sprawdzę sobie później w Internecie.
Był piątek. Okazało się, że moja klasa ma iść do kościoła. Między 14.00 a 18.00 katechetka miała uczyć nas o naprotechnologii.
Pod jakaś salą zobaczyłam dziewczyny z mojej klasy licealnej. Należały do elitarnej paczki. Poszłyśmy do szatni. Nagle dotarło do mnie, że nie wiem, gdzie jest moja kurtka. Może dostarczono ją tutaj? Ale przecież nie mam żadnego blaszanego numerka, nie wydadzą mi jej. Co teraz? Przecież nie wyjdę w samej bluzie!
Obudziłam się. Sen pozostawił po sobie niedosyt, tęsknotę za ciekawymi przygodami.

Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1