Sen
#21
15.07.2019 Tytuł: "Misja - Fantasy" - brak LD Klarowność: 5/10

Poszedłem spać o 2 w nocy a wstałem jakoś o 11.  :)

Pamiętam scenę gdzie byłem na jakimś rynku. Widziałem z pagórka wielki rynek nad którym była wielka kopuła oparta na filarach i wszystko w stylu elfickim a większość budowli było pokryte mchem. Stały tam stragany i byli handlarze którzy coś sprzedawali, ja szukałem pewnej kobiety która miała mi dać misje, po rozmowie z nią poczułem jakby taki przypływ mocy i to że mam do wykonania jakąś misję. Wbiegłem z moim tatą do jakiejś świątyni, byliśmy w korytarzu gdzie na ścianach widniały hieroglify a wszystko było pokryte mchem i liljanami jak w dżungli(coś ala świątynia asteków) i biegniemy, skaczemy, szukamy wyjścia wszystko działo się bardzo szybko, nagle zaczynają nas gonić czarne posągi z głowami wilka tak wyglądali jak egipscy bogowie ale my uciekaliśmy dalej, nagle znikł mi obraz przed oczami i się obudziłem o 11. Pozrowionka :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#22


1 sen: 1/10 - brak LD

Nie pamiętam nic oprócz uczucia że to był jakiś sen w jakimś fantasy świecie.


2 sen(stary): Tytuł: "Powrót do domu?" 6/10 25.06.2019 

Poszedłem spać o 1:30 a wstałem o 11:30. Sen był na początku ostatniej fazy REM pod koniec snu. 


Pojechaliśmy na wieś, wszystko było piękne, pamiętam był domek gdzie były w środku zwierzaczki, stał przy takiej dróżce gdzie jak się nią szło dalej to ona skręcała w lewo i była jaskinia. Parę chwil później gdy szliśmy pokłóciłem się z tatą o to że wszystkiego mi zabrania ale mama jak zwykle mnie broniła jakimiś argumentami, ale ogólnie była tam moja babcia jeszcze, ta wieś wyglądała jak wieś + ogródki działkowe. Potem nagle wyjechałem z klasą w takie miejsce gdzie budowaliśmy samolot-rakietę(coś jakby ten z Apollo 11), mieliśmy zrobić wycieczkę w kosmos na orbitę chwile tam orbitować i wrócić na ziemię. Rakietę budowaliśmy ręcznie z klasą. Gdy zbudowaliśmy tą rakietę to był start każdy usiadł na swoim miejscu i wystartowaliśmy. Widziałem rakietę od boku jak w jakiejś grze 2d(Space Flight Simulator - na telefon) to był samolot pasażerskie z rakietą doczepioną na górze, więc najpierw lecieliśmy na silniku rakiety a potem już samym samolotem, lecieliśmy, rozmawiałem z kolegą i byli tam wszyscy z mojej klasy i nasza stara wychowawczyni, chwile byliśmy na wysokości orbitalnej wszystko nadal w 2d widziałem było pięknie i nagle zaczęliśmy lądować, *spadać*, spadamy spadamy. I nagle widzę jak spadamy na Antarktydę i lecimy prosto na jakąś osadę albo budynek do badań na Antarktydzie(chociaż bardziej jak Grenlandia bo tak czułem) lecimy prosto na ten budynek z pełną prędkością i z duszą na ramieniu się rozbijamy, chociaż bez ran żadnych tylko rozbity samolot, wychodzę a tam jakaś kobieta w ubraniu eskimosa ale wygląda jakby była z Norwegii, coś tam mówi, my opowiadamy że to wycieczka i wgl. Zanim się rozbiliśmy to koleżanka moja mówiła że tam są normalnie mieszkańcy. Po rozmowie z kobietą zniknął mi obraz z przed oczu na parę minut, nic nie pamiętam. Po czasie pojawiłem się na wsi, ale tak jakby po paru latach później(motyw jak z filmu Interstellar bo dzień przed oglądałem sceny z tego filmu i się wczułem) i jakiś starszy sąsiad z wąsem(przy tuszy trochę) mnie wita i wyglądał jak typowy Janusz(jak z takiego filmu Reżysera Życia) i weszliśmy do jakiegoś przytulnego domku przy górce po schodach, było spokojnie i pięknie, czułem się jakbym wrócił po wielu latach do upragnionego domu by zaznać spokoju. Sąsiad poczęstował mnie czymś i zjedliśmy, babcia siedziała obok, czułem się szczęśliwy i wiedziałem że wróciłem do domu. 

Koniec  :)


Cytat:Są sny z których nie chcemy się budzić.

 
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#23
Data: Stary sen, ~2 lata temu Tytuł: "Śmierć, Bóg i reinkarnacja" 9/10 - brak LD

Nie pamiętam kiedy zasnąłem i kiedy wstałem.


Umarłem, pojawiłem się w starożytnej Grecji nad jeziorkiem przecinającym miasto, po obuch stronach były budynki mieszkalne(miasto jak z assasyna), mogłem latać ale nikt mnie nie widział. Pamiętam że byłem duchem i miałem nad sobą pasek który wiedziałem że muszę zapełnić, dobre uczynki pchały pasek a złe cofały, pamiętam że coś zrobiłem i powiedziałem na głos "ja pierdziele" i nagle pasek się cofnął i poczułem taki smutek nagle jakbym kogoś zawiódł. Teleportowałem się do swojego domu i stoje w kuchni i widzę mojego starego kolegę Adriana(nie wierzył w duchy i był sceptykiem) do którego nie czułem sympatii(prywatny powód), na blacie stał duży wazon jakby na oliwę w Greckim stylu, Adrian stoi i coś robi w tej kuchni a ja lekko podnoszę na jego oczach ten wazon, nie widziałem swoich rąk ale czułem że go podnoszę, Adrian patrzy ze zdziwieniem przestraszony i poczułem że uwierzył. Pasek dzięki temu się wypełnił a ja już nie miałem do załatwienia żadnych spraw, wróciłem nad tą rzeczkę i widzę jakby światło, lecę do niego i przeniosłem się. Zauważyłem Boga ale wyglądał jak z obrazu poniżej, pamiętam że miałem parę rzeczy na sumieniu, i Bóg mnie spytał w myślach(wszystko działo się myślowo): "Wybierasz łatwą drogę czy trudną", ja wybrałem trudną, stwierdziłem że zasłużyłem i czułem potrzebę by tak zrobić. Po sekundzie pojawiłem się na polu gdzie po prawej stronie był las, była rzeka o szerokości ok. 3 m i deska i tor przeszkód, czułem obecność Boga jak patrzy, widzę mojego dobrego kolegę Adama jak przechodzi przez ten tor i się trudzi, byłem zdziwiony że on już też tam jest i wstaje by iść za nim na drugą stronę toru, zacząłem przechodzić i światło zgasło. Nie pamiętam co się potem stało, chyba mi się udało, ale to był dopiero początek. Straciłem obraz i wszystko. Zostałem reinkarnowany. Pojawiłem się na pustyni i w oddali widzę wioskę Arabską, sam siebie też widziałem i miałem turban na głowie i kurtkę jak arabski szejk, ale czułem że muszę to życie jeszcze raz przeżyć, miałem inne imię i pamiętałem nagle innych rodziców ale wiedziałem że miałem też poprzednie życie i to mnie motywowało. Czułem się trochę zawiedziony że po całym życiu czekało mnie kolejne życie, lecz już wtedy czułem że po nim na 100% jeśli będę dobrym człowiekiem pójdę do nieba. 


[Obrazek: bog-ojciec-03-obraz-religijny_7252.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#24
20.07.2019 Tytuł: "Zawody-walka" 10/10 - brak LD(prawie  :) )

Poszedłem spać o 2 w nocy a wstałem równo o 11, zanim zasnąłem rozmyślałem o tym jak będą wyglądały rakietnice(bazooki) w GTA VI i wyobrażałem sobie jak strzelają itp. ale byłem nadal zmęczony a nie miałem co robić to wstałem do łazienki, załatwiłem się i poszedłem się położyć. Leże na plecach, leże, czuje jak odpoczywam, czułem się super, i nagle *pstryk* jestem we śnie.

Jestem z moim tatą za barierką przy drodze, na przeciwko nas są budynki i idzie mój kolega Kluś który mówi: "Ja z wami wygram! Pokaże wam że mi się uda!(mówił to do swoich kolegów których nie lubił)" chciałem powiedzieć do mojego taty że to mój kolega ale coś mnie powstrzymało, także chciałem się z Klusiem przywitać(krzyknąć siema czy coś) ale też tego nie zrobiłem. Nagle wyszliśmy za te barierki przejściem(było tam dużo ludzi, jak jakiś festiwal)i przeteleportowało nas na duże pole. Pole było kształtu kwadratu podzielone na 4 kwadraty i my z tatą byliśmy on po lewej ja po prawej a Kluś z kimś był po drugiej stronie(na przeciwko mnie) i to była jakby gra i pamiętam że miałem Bazooke i ciągle z naprzeciwka nadjeżdżały jakieś czołgi itp a ja unikałem, skakałem, kładłem się itp. Fajne to było bo była taka akcja gdzie taki czerwony tygrys(czołg) jedzie i strzela ale nie trafia, ja ładuję Bazooke skacze i kładę się na ziemi strzelając z niej(była pod moim brzuchem i zachowywała się jak rolka papieru toaletowego, celownik był jak z gry Astroner gdy się używa takiego czegoś do kopania ziemi) trafiłem czołg i wybuchł. Wszystko wyglądało epicko. 

Obudziłem się równo o 12 i żałowałem tylko że się nie uświadomiłem  :D  Pozdrawiam
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#25
Tytuł: II Wojna Światowa-ucieczka 10/10 Data: 05.08.2019 brak LD

Byłem dorosły i mieszkałem sobie w Polsce w normalnym domku w czasach przed wojennych, miałem takiego niby kolegę, ale bardziej to był rosyjski generał który ciągle kontrolował mnie i parkował swoje auto obok mojego domu, pewnego razu powiedział ze Rosja chce zrzucić bomby na Polskę i ja zbombardować. pojechałem do rodziców i mieszkaliśmy przez jakiś czas i nagle widziałem jak samolot przeleciał i spadła w oddali bomba która zrobiła dym aż do nieba i ten huk. Spadła jeszcze bomba obok naszego domu, ale nic się nie stało, wzięliśmy auto spakowane i jechaliśmy, tata kierował i jechaliśmy w stronę Węgier lub Austrii żeby uciec, ale ja wiedziałem ze przecież tam też będzie niedługo wojna więc po sporej podroży po zimowym lesie zatrzymaliśmy się w domu i odpoczęliśmy, rodzice stali przy drodze i coś pakowali a ja stałem za domem… słyszę grzmot samolotu jak leci i jak zrzuca bomby dosłownie przed domem obok moich rodziców, spojrzałem z oddali na 4 bomby które leżały (miały opóźnienie) i wybuchły i widziałem jak mój tata się spopielił i mama podobnie i jedynie w głowie słyszałem słowo „nie, to nie mogło się stać”. nie miałem czasu musiałem uciekać. chwile nic nie pamiętam, ale potem pobiegłem na granice Niemiec i byłem z jakimś przyjacielem z którym przeżyliśmy bombardowanie, był pomost, tak jak marina na mazurach i szli Niemcy, a wiedziałem ze wyłapują tych słabych tylko więc przeszedłem obok nich dumnie i potężnie i się nie kapnęli, mój kolega gdzieś poszedł coś sprawdzić a ja podchodzę do 2 starych kobiet które rozmawiają twardym niemieckim językiem i nie rozumiały angielskiego, mówię „good morning” a one nie odpowiadają i rozmawiają dalej, ale po chwili jedna odpowiada ze nie potrafi po angielsku i ze są zajęte, idziemy i nagle widzimy 4 Niemców bez hełmów, ale z karabinem jednym i coś podchodzą i ja zaczynam uciekać, ale wyrwałem po drodze jednemu karabin, spust był bardzo ciężki, ale zastrzeliłem 2 a ostatni uciekł. chwile później jednak poszliśmy na zachód, bo myśleliśmy ze tam jest Szwecja a ja chciałem albo do Szwecji albo do ameryki, a znalem trochę niemiecki więc było by dobrze, nagle natknęliśmy się na obóz koncentracyjny w Niemczech gdzie staliśmy przed „gorącym żwirze” to była brama gorącą gdzie „wybrani” mieli stać i na nich gorący żwir miał się sypać (wyobraziłem to sobie) ale przeszliśmy i jakiś Niemiec (widać ze nazista zły taki) otworzył nam bramę, przeszliśmy normalnie, potem idziemy chwile i widzimy peron, to mowie chodźmy tam (był przy takim wielkim jeziorze) i może byśmy poszli do pociągu i odjechali do Szwecji, podchodzimy na pagórek patrzymy, a tam niemieckie wagony z żołnierzami i bronią, a idziemy w lewo gdzie są góry bardzo male, ale szpiczaste i wysokie, i przechodzimy i chcemy od tylu zajść peron by iść dalej, schodzimy powoli a tam dwa pociągi SS i ja mowie „oni na widza” i jakimś cudem za nami pojawili się naziści w hełmach niemieckich i zaczęli strzelać my unikamy skaczemy po tej górze, ale w końcu mój przyjaciel nie przepala i skacze z góry na głowę i poczułem jak zginął więc ja uciekam też skacze nadal i myślę że to nie ma sensu, bo ich jest za dużo a jak mnie złapią to będą torturować więc wziąłem rozbieg i skoczyłem na sam dol na główkę (balem się ze te 0,2 sekundy po upadku będę czul) i zginałem, po prostu poczułem ciało zdrętwiałe i zobaczyłem swoje ciało upadłe. obudziłem się.

Potem cały dzień chodziłem osowiały bo ten sen zrobił na mnie wrażenie. Pozdrawiam.


Cytat:Są sny z których nie chcemy się obudzić.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#26
Tytuł: Koledzy, koniec świata | Data: 21.08.2019 | 9/10 - brak LD (jeszcze trochę i by było bo czułem)

Ustawiłem sobie budzik na 10:00 rano gdyż musiałem wziąć antybiotyk ale byłem zmęczony więc poszedłem spać...

Śniło mi się że Czuxx był moim kolega (nie słucham, ale widziałem w proponowanych na YouTube) i był u mnie w domu i se gadaliśmy ja miałem koszulki Gucci itp. i w ogóle był spoko, poszedł spać do sypialni moich rodziców a wszedł do domu oknem nie wiem po co ale poszedł spać to ja po jakimś czasie idę i wyganiam go a on "ok ok sory ziom". Chwilę potem jak poszedł przeniosłem się do takiej alejki między syryjskimi budynkami gdzie moi koledzy sobie skakali i robili brzuszki itp i tam gadałem z nimi, potem przeniosło mnie na bazarek gdzie pracuje moja babcia i pamiętam ze był koniec świata i zbierali owoce jak popadło i pani taka proponowała mi jakiś owoc ja mówię: "nie dziękuje", ale jednak wziąłem, potem się przeteleportowałem znowu na tą alejkę i kolega mnie pyta, czy może następnym razem też będę i chciałem powiedzieć nie ale zawsze w realu tak mówiłem więc w śnie powiedziałem tak. 

Koniec

Obudziłem się o 11:48 i myślę że to bardziej były 2-3 sny ale napisałem jako jeden bo nawet nie pamiętam przeskoków między nimi co zwykle pamiętam. Pozdrawiam.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#27
04.09.2019 Tytuł: Wieś i osy... 8/10 - brak LD

(to było w dniu przed nocą w której śniłem)Dzień przed wracając ze szkoły poszedłem do żabki kupić sobie drożdżówkę z czarną porzeczką i Oshee Earl Grey, usiadłem na murku by odpocząć po ciężkim dniu i zaczynam jeść i nagle podlatuje osa i zaczyna mnie zaczepiać ja odchodzę ale nic, wreszcie uciekłem...

Poszedłem spać o 23 ale zasnąłem o północy... 

Jestem na wsi, miała cechy mojej babci działki ale też cechy wsi Kal-ela(z filmu "Człowiek ze stali"). To był dom jakby prostokąt trawy na polu pszenicy i stał tam dom i miał trochę miejsca na podwórku gdzie była też pszenica i stawik mały przy którym stał murek... Ja zmęczony po nie wiem czym ale chyba pracy usiadłem by na chwilę odsapnąć(była tam też moja mama) i nagle atakują mnie dwie osy, latają wokół mnie ale bardzo chcą się dostać do uszu i w końcu jedna wleciała mi do ucha. Próbuję ją wyciągnąć ona wibruje i głośno bzyczy i to było straszne, a ja się na początku bałem że mnie użądli w środku, więc w końcu zacząłem biec w stronę domu by mama mi pomogła, (krzyczę to samo co w realu gdy mnie goniła osa) biegnę i biegnę, cały czas próbując kontrolować osę w środku i nagle powolutku zaczynam się budzić... sen znika z przed oczu i widzę swój pokój, była 4 w nocy a ja zawsze śpię w korkach do uszu ponieważ jest hałas z ulicy i budzę się i łapie za ucho i czuje koreczek.... i czuję potężną ulgę że to tylko sen...  :) po prostu byłem z tego powodu szczęśliwy i poszedłem dalej spać. Koniec. Pozdrawiam


Potem obudziłem się o 6 rano i byłem mega zmęczony  :P

[Obrazek: 240px-European_wasp_white_bg.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#28
Plus za senne wibracje.
All I want for Christmas is me
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#29
12.09.2019 4/10 - brak LD

Jechałem jakimś samochodem, chyba mojej mamy, potrafię zmieniać biegi, ale we śnie wszystko się zacinało i ciężko było je zmieniać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#30
27.08.2018 Tytuł: Battlefield 1 - wojna, brak LD, Klarowność: 6/10

Byłem z kolegą na pustyni, była wojna, i to była mapa z pociągiem na środku "Prochorówka"(z gry World of Tanks)
i z innymi żołnierzami jechaliśmy tym pociągiem i wychodzimy i walczymy. Stanęliśmy pod górką, pobiegłem na takie przejście przez górkę tam chwilę walczyłem, miałem karabin z I wojny światowej a potem pojawiłem się tam na stacji benzynowej i kradnę jakiś mały pojazd i zaczyna mnie ktoś gonić. koniec.

28.08.2018 Tytuł: latanie - GTA 5, pół LD, sen o LD, Klarowność: 9/10

Latałem po świecie GTA 5 jako Franklin(postać z gry), nie jestem w pełni świadomy, ale latam nad miastem jakoś, a w oddali widzę pustynię. Nagle zaczyna mnie gonić jakiś gościu też lata i wygląda jak Hitman a na mini-mapie widzę go na żółto jako kropkę. I ciągle się bałem że mnie złapie, ale sobie mówię, że to tylko sen, jest w mojej głowie więc to ja nad nim panuję, i kazałem siłą woli by odszedł, ale ciągle był gdzieś w tym mieście. Pamiętam też widok z 3 os. jak leciałem nad miastem. koniec.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1