19-06-2013, 23:38
Snu całego nie pamiętam. Znam tylko ogólny zarys i główny motyw snu.
Akcja działa się głównie w jakiś jaskiniach. Klimat snu był bardzo specyficzny. Mógłbym go porównać z horrorem, chociaż w śnie nie był straszny, ale było w nim coś, co wzbudza swego rodzaju lęk. W tym śnie czułemsię, jakbym niebył pewny czy przeżyje następną minute.
Fabuła była posrana lekko mówiąc. Raz kogoś chciałem złapać razem z jakimiś "znajomymi", raz uciekaliśmy, raz coś szukaliśmy.
Na końcu snu, ja jakieś 2 osoby i chłopak, który miał może 10 lat(twarz i budowe ciała miał dziecinna, jednak wyglądał jakby był w skali 2:1, poprostu był powiększony), jego twarz z kimś mi się kojarzy. Znajdowaliśmy się w jakiejś jaskini, był Niewielka. Jakby przedzielonana 2 części naprawdę krótkim tunelem. Chyba chcieliśmy zdobyć jakieś informacje od tego chłopca, bo w końcu jeden zmoich "znajomych" wbił mu strzykawke z trucizną. Kiedy odwrócił się, potknął się i mi równieź wbił igłe. Wiedziałem że czymś jeszcze jestem zatruty. Po chwili zacząłem się dziwnie czuć. Myślałem, że umieram:d
Ogólnie snu ze szczegółami niepamiętam, ale buł zajebisty, a szczególnie ten klimat ^^
Akcja działa się głównie w jakiś jaskiniach. Klimat snu był bardzo specyficzny. Mógłbym go porównać z horrorem, chociaż w śnie nie był straszny, ale było w nim coś, co wzbudza swego rodzaju lęk. W tym śnie czułemsię, jakbym niebył pewny czy przeżyje następną minute.
Fabuła była posrana lekko mówiąc. Raz kogoś chciałem złapać razem z jakimiś "znajomymi", raz uciekaliśmy, raz coś szukaliśmy.
Na końcu snu, ja jakieś 2 osoby i chłopak, który miał może 10 lat(twarz i budowe ciała miał dziecinna, jednak wyglądał jakby był w skali 2:1, poprostu był powiększony), jego twarz z kimś mi się kojarzy. Znajdowaliśmy się w jakiejś jaskini, był Niewielka. Jakby przedzielonana 2 części naprawdę krótkim tunelem. Chyba chcieliśmy zdobyć jakieś informacje od tego chłopca, bo w końcu jeden zmoich "znajomych" wbił mu strzykawke z trucizną. Kiedy odwrócił się, potknął się i mi równieź wbił igłe. Wiedziałem że czymś jeszcze jestem zatruty. Po chwili zacząłem się dziwnie czuć. Myślałem, że umieram:d
Ogólnie snu ze szczegółami niepamiętam, ale buł zajebisty, a szczególnie ten klimat ^^
Masz sprawę? Pisz na GG: 41393861






To tak jakby radość sprawiały mi same starania o LD. Wiem, trochę dziwne 
Jak w prawie żadnym LD, lekka radość nie przeszkadzała mi wcale, po prostu czułem, że nie ma szans żebym teraz miał kick'a. Stabilność snu była niesamowita po prostu. Potem wyszedłem z podwórka na pole. Unoszę się w powietrze i... praktycznie zero problemów z lotem, sterowność była niesamowita. Żadnego znoszenia na boki, nic. Kawałek po przeleceniu się zaczęły być dobre widoki. Na początku, zasięg widoku skrócił się do około 200m(dalej było wszystko koloru nieba i były chmury), próbowałem wystrzelić jakąś błyskawice z dłoni, jednak to prawie nie pomogło. Kiedy podleciałem bliżej, zobaczyłem coś naprawdę niesamowitego. Unosiłem się nad wzniesieniem Przedemną w dół schodziła droga, obok płynęła rzeczka. Dookoła rosły drzewa, było to coś brzozo-podobnego. A wszystko spowijała mgła. Same miejsce nie było by takie, gdyby nie kolory. Z jednej strony, były bardzo naturalne, z drugiej jednak, nie spotka się ich w naturze. Byłe takie "pełne". Nawet nie potrafię ich opisać. Do tego wszystkiego było takie typowo wiosenne słońce. Wylądowałem(powoli zacząłem tracić świadomość). Przeszedłem kawałek, zobaczyłem jakieś linie energetyczne, były dosyć grube, część drewnianych słupów była przewrócona. Nagle ktoś do mnie zagadał. Była to koleżanka z podstawówki, i jakiś chłopak w podobnym wieku. Dziwiłem się, jakim cudem znaleźli się tu przedemną, spotkałem ich wcześniej, jeszcze w nieświadomej części. Miałem już dosyć mocno obniżoną świadomość. Wleciałem na jakąś kupkę gałęzi. Był przy niej, jakiś betonowy słupek, a o niego oparte były "posążki". Były to jakby powycinane plastry drzewa. Długie na jakieś 15-20 cm. szerokości myślę że około 5 cm. grubości kilku mm. Były "podzielone" na równe części. A dokładniej w każdej 1/3 długość był wyskrobany rowek. Dolna część odpowiadała nogą. Środkowa korpusowi(nawet chyba miała po bokach małe "rączki") a górna głowie. Na głowie były wyskrobane oczy i usta. Usta była to pozioma, idealnie prosta kreska, a oczy były trochę krótszymi, pionowymi również idealnie prostymi kreskami. Kiedy przyglądałem się tym "posążkom", pomyślałem coś takiego "kiedy opiszę je na forum Incestus na pewno będzie się cieszył bo do niego pasują i będą mu się podobać", nawet nie potrafię powiedzieć o co mi chodziło
No cóż, fajnie by było gdyby te krajobrazy były stałe w eterze i zawsze można by było do nich wrócić...