Skoro to nie jest świat rzeczywisty, to niby jak inaczej mają to wyjaśniać, niż, że są we śnie (=w świecie wygenerowanym przez wyobraźnię)? Że weszli w domniemane zaświaty? To chyba oczywiste, co jest bardziej prawdopodobne

Wymyślanie setek światów, to po prostu naciąganie teorii, żeby ją podtrzymać, a w statystyce istnieje takie prawo, że im więcej założeń trzeba dodawać do teorii, żeby miała sens, tym większe prawdopodobieństwo, że teoria jest nieprawdziwa. Też mi trochę żal, że już prawie w to nie wierzę i zamierzam sprawdzać, jak z tym jest w miarę możliwości, ale z drugiej strony chyba lepiej uznać prawdę, a nie nakręcać się złudzeniami i myśleniem życzeniowym. Wiem po sobie jaka silna jest chęć, żeby doświadczać czegoś nadprzyrodzonego

Zawsze to bardziej atrakcyjne wyjaśnienie niż tylko fizjologia mózgu.
A co do ciała we śnie, to czasem się je ma, czasem nie, czasem widzi się siebie w 3. osobie. A jak się ma we śnie świadomość, to można ciało dowolnie zmieniać, dodawać/usuwać kończyny, czasem jakiegoś zmysłu się nie odczuwa, pojawiają się czasem wrażenia nie do opisania i bez odpowiednika na jawie, możliwości jest wiele...
A pionierzy OOBE, jak gdzieś czytałam, często nie mieli pojęcia o takim zjawisku jak LD, więc jak czegoś doświadczali, odruchowo tłumaczyli to według znanych legend. Tak jak dawniej paraliż senny przypisywało się duszącej zmorze siedzącej na klatce piersiowej

a teraz jest to już wyjaśnione...