26-08-2013, 12:32
Piszę ten wątek, żeby raz na zawsze rozprawić się z mitem podróży poza ciałem.
OOBE jako fenomen istnieje i jest tym, co oznacza jego rozszerzenie : Out of body experience. Doświadczenie przebywania poza ciałem. To, że coś nazywa się doświadczeniem, nie oznacza, że odpowiada prawdziwemu stanowi rzeczy. Otóż OOBE najbardziej przypomina napad padaczkowy, jest też jego częstą składową.
Spontaniczne wyjścia z ciała relacjonuje niewielu ludzi. Utrata przytomności następuje w różnych miejscach ale zazwyczaj jest poprzedzona sennością. W sekundzie osoba orientuje się, że jej ciało znajduje się obok, a ona sama ma możliwość poruszani się i obserwowania otoczenia, w którym zapadła w nagły sen. Po obudzeniu przekonują się, że istotnie straciły przytomność i obserwowały realne otoczenia. Jak to działa :
OOBE spontaniczne różni się od zasypiania przede wszystkim napadowym charakterem, podczas gdy zasypianie następuje stopniowo. Po drugie zasypiając tracimy świadomość, między innymi przez to, że zaczynamy od fazy NREM. I to jest wszystko co różni te dwa stany.
OOBE to nic innego jak nieoczekiwany napad paraliżu sennego! Deprywacja sensoryczna następuje natychmiastowo, co powoduje, że natychmiastowo muszą ją też zastąpić halucynacje. Jedynym skojarzeniem dostępnym przy pełnej świadomości, jest oczywiście ostatnia odbierana zmysłowo rzecz, czyli całe otoczenie. Ponieważ świadomość nie upada ani o kawałek, funkcjonuje w pełni orientacja - pacjent pamięta gdzie jest, pamięć nie jest zanieczyszczona konfabulacjami. Zanim nastąpi deprywacja, pacjent jedynie zdąży zrozumieć, że traci przytomność - stąd obraz własnego ciała. Reasumując - świadomość w halucynacjach wszystkich zmysłów o treści kontynuacji czasoprzestrzennej danej osoby, wspomagana niezaburzoną pamięcią otoczenia i sytuacji. W OOBE wszystko co jest świadomie i nieświadomie znane, będzie odwzorowane doskonale. Dopiero gdy " podróżnik " zdecyduje się dojść do miejsca, którego nie ma prawa znać - na jaw wychodzi fałśzywość doznań. Dopiero tam halucynacje przedstawiają świat według skojarzeń, typowo sennie, aczkolwiek o bardziej przyziemnnej treści. W doświadczeniach z otwieraniem pudełek przez osoby doznające OOBE, mimo, że pudełka był puste, pacjenci znajdowali tam fantastyczne wiadomości.
Zjawisko zafascynowało nieznajdujących się w realiach nowoczesności maniaków własnej wyobraźni, postanowili nauczyć się osiągać ten stan. Oczywiście nie jest to dla każdego dostępne, rzeczą którą wobec tego się nauczyli było niedoskonałe LD. Doznając licznych konfabulacji, fantastycznych dziwacznych doznań, objawów płytkości, treści nie dotyczącej miejsc w którym zasnęli, wciąż nie dali sobie wytłumaczyć, że to fizjologia mózgu i umysłu, zamiast tego utworzyli elastyczną definicję wyjścia poza ciało i nakreślili mapę światów w których byli, z tyloma miejscami, ile snów w ich dzienniku. Motyw podróżowania ukochaną duszą jest dla nich tak piękny, że wyparli wszelki zdrowy rozsądek.
OOBE jako fenomen istnieje i jest tym, co oznacza jego rozszerzenie : Out of body experience. Doświadczenie przebywania poza ciałem. To, że coś nazywa się doświadczeniem, nie oznacza, że odpowiada prawdziwemu stanowi rzeczy. Otóż OOBE najbardziej przypomina napad padaczkowy, jest też jego częstą składową.
Spontaniczne wyjścia z ciała relacjonuje niewielu ludzi. Utrata przytomności następuje w różnych miejscach ale zazwyczaj jest poprzedzona sennością. W sekundzie osoba orientuje się, że jej ciało znajduje się obok, a ona sama ma możliwość poruszani się i obserwowania otoczenia, w którym zapadła w nagły sen. Po obudzeniu przekonują się, że istotnie straciły przytomność i obserwowały realne otoczenia. Jak to działa :
OOBE spontaniczne różni się od zasypiania przede wszystkim napadowym charakterem, podczas gdy zasypianie następuje stopniowo. Po drugie zasypiając tracimy świadomość, między innymi przez to, że zaczynamy od fazy NREM. I to jest wszystko co różni te dwa stany.
OOBE to nic innego jak nieoczekiwany napad paraliżu sennego! Deprywacja sensoryczna następuje natychmiastowo, co powoduje, że natychmiastowo muszą ją też zastąpić halucynacje. Jedynym skojarzeniem dostępnym przy pełnej świadomości, jest oczywiście ostatnia odbierana zmysłowo rzecz, czyli całe otoczenie. Ponieważ świadomość nie upada ani o kawałek, funkcjonuje w pełni orientacja - pacjent pamięta gdzie jest, pamięć nie jest zanieczyszczona konfabulacjami. Zanim nastąpi deprywacja, pacjent jedynie zdąży zrozumieć, że traci przytomność - stąd obraz własnego ciała. Reasumując - świadomość w halucynacjach wszystkich zmysłów o treści kontynuacji czasoprzestrzennej danej osoby, wspomagana niezaburzoną pamięcią otoczenia i sytuacji. W OOBE wszystko co jest świadomie i nieświadomie znane, będzie odwzorowane doskonale. Dopiero gdy " podróżnik " zdecyduje się dojść do miejsca, którego nie ma prawa znać - na jaw wychodzi fałśzywość doznań. Dopiero tam halucynacje przedstawiają świat według skojarzeń, typowo sennie, aczkolwiek o bardziej przyziemnnej treści. W doświadczeniach z otwieraniem pudełek przez osoby doznające OOBE, mimo, że pudełka był puste, pacjenci znajdowali tam fantastyczne wiadomości.
Zjawisko zafascynowało nieznajdujących się w realiach nowoczesności maniaków własnej wyobraźni, postanowili nauczyć się osiągać ten stan. Oczywiście nie jest to dla każdego dostępne, rzeczą którą wobec tego się nauczyli było niedoskonałe LD. Doznając licznych konfabulacji, fantastycznych dziwacznych doznań, objawów płytkości, treści nie dotyczącej miejsc w którym zasnęli, wciąż nie dali sobie wytłumaczyć, że to fizjologia mózgu i umysłu, zamiast tego utworzyli elastyczną definicję wyjścia poza ciało i nakreślili mapę światów w których byli, z tyloma miejscami, ile snów w ich dzienniku. Motyw podróżowania ukochaną duszą jest dla nich tak piękny, że wyparli wszelki zdrowy rozsądek.






Co do reszty się zgadzam.

Nie mniej jednak ludzie z którymi rozmawiałem i którzy twierdzili, że mieli z tym styczność nigdy nie mówili o czasie i przestrzeni, zmysłowość zastępowała uczuciowość, pamięć owszem, była, a kształt duszy - ponieważ ludzki umysł jest ograniczony, a bazujesz na swojej pamięci i ludzkim postrzeganiu, łatwiej jest przyjąć swoją postać. Co nie oznacza, że dusza wygląda jak nosiciel. A to co uprawiają ezoterycy - klasyfikowane jest wg tego w co wierzą że robią. Noniego uznać by należało za heretyka, ale przy trzeźwiejszym podejściu byłoby to jedynie złamanie nauczań biblijnych.
Zamiast tego mamy jedynie przekazy biblijne pełne patosu, teatralnych dialogów i śmieszną, błazeńską powagę w tychże dialogach.