04.08 - Dzień czwarty
Z dzisiejszej nocy pamiętam dwa sny. A wszystko za sprawą tego ćwiczenia Bytofa na pamięć snów. Naprawdę budziłam się w nocy, kiedy kończyły się sny i je pamiętałam. Co do muzyki relaksacyjnej to niestety muszę stwierdzić, że to nie jest dla mnie. Przynajmniej ten kawałek. Strasznie irytujące dźwięki. A tą metodę relaksacyjną już znałam, ale fajnie sobie przypomnieć.
Sen pierwszy to była raczej taka pojedyncza scena. Byłam w swoim pokoju i siedziałam na łóżku razem z Panią Jasią, z którą od jakiegoś czasu pracuję. Kobieta chciała, żebym jej pomalowała paznokcie na niebiesko. Ja nie chciałam tego zrobić, bo po pierwsze to mój ulubiony lakier a po drugie, nie umiem komuś malować paznokci i bałam się, że źle to zrobię i Ona będzie niezadowolona. Sen skończył się, kiedy Pani Jasia śmiała się ze mnie.
Naprawdę nie wiem co ten sen może oznaczać. Może, że powinnam zmienić lakier? Macie jakieś pomysły? W zasadzie nie znam nawet tej kobiety, poza tym, że z nią pracuję. Nie mam pojęcia dlaczego akurat ona...
Sen drugi był za to długi i skomplikowany.
Na początku razem z moją przyjaciółką Martą i jej znajomą, Patrycją wsiadłyśmy do pociągu. Z tym, że wsiadłyśmy do wagonu na końcu i nie było gdzie usiąść bo był to wagon szpitalny. Po obu stronach ciągnęły się łóżka z poprzypinanymi doń pacjentami. Poszłyśmy dalej, jednak ktoś zatrzymał nas, mówiąc, że do dalszej części pociągu nie wejdziemy z bagażami, a miałyśmy ich dużo. W zasadzie to chodziło głównie o taki wielki granatowy słownik języka polskiego. Był naprawdę ogromny 50x30x20 cm. Albo coś około...Tak wiec, ja z Martą poszłyśmy dalej a Patrycja została tam z bagażami a ja obiecałam, że zaraz ją zmienię. Poszłyśmy do wagonu...no takiego z jedzeniem. Była to nasza stołówka szkolna, ale ja wiedziałam, że nadal jesteśmy w pociągu. Zupełnie nie wiem dlaczego, byłam jedyną osobą, która wzięła coś do jedzenia. A na ścianie wisiał wielki plazmowy telewizor. Na ekranie wyświetlała się moja koleżanka, która jest jakby troszeczkę...nieokrzesana a we śnie zaczęła zmieniać bluzkę przed samym ekranem. Całą sala zaczęłą się z niej śmiać a ja z Martą, żeby na to nie patrzeć, wróciłyśmy do Patrycji. Miałam wyrzuty sumienia, że zostawiłyśmy ją na tak długo samą. Kiedy tam doszłyśmy, nie wiem dlaczego otworzyłam ten słownik i okazało się, że to było tylko pudełko w kształcie książki a w środku były czekoladki milki. A później pamiętam tylko jak ludzie ze szkoły tańczyli poloneza(nadal w tym wagonie) a moją pierwszą(i jednocześnie ostatnią myślą we śnie) było "O matko! Ale szpan!"
Cóż, to był naprawdę długi sen i nie mam pojęcia co może oznaczać. Pociąg, może dlatego bo za kilka dni wybieram się właśnie z Martą na małą wycieczkę pociągiem. A duże bagaże, bo właśnie wróciłam z mazur i miałyśmy dużo rzeczy ze sobą. Ten słownik do złudzenia przypominał słownik angielskiego, który mam w domu ale był dużo większy. Ta koleżanka na ekranie, może dlatego, że ostatnio dużo o niej myślałam. Cóż...wiele takich drobnych elementów przeniesionych jest z życia codziennego a niektóre, takie jak ten taniec poloneza nie mam pojęcia co mogą oznaczać. Macie pomysły?
Do tego dodam, że dziś zrobiłam 24 TR-y. Niestety jednak nie zawsze mogę zrobić ten TR z nosem, więc częściej robię ten ze szczypaniem.
Zapamiętanych snów: 2
Przespanych godzin: 7
Świadomych snów: 0
Kod:
OGÓŁEM
[color=#80BF00]Ilość zapamiętanych snów:[/color] 5
[color=#80BF00]Ilość snów świadomych:[/color] 0
[color=#80BF00]Liczba przespanych godzin:[/color]24