NeuroWonderland
Byłem na jakimś pustkowiu. Po mojej lewej leżał na ziemi jakiś mężczyzna. Był chory, miał gorączkę. Chyba spał. W oddali widziałem jak biegały nosorożce, jeden duży i jeden mały. Nagle ten większy przybiegł. Miał czarną kulę wyburzeniową na łańcuchu. Machał nią kilka razy, ale na szczęście nie trafił nią we mnie. Próbowałem obudzić chorego, ale nadal spał. Podłączyłem do niego jakieś druciki i urządzenie. Przez chwilę grała muzyka. Kilka utworów w skróconej wersji. Ten duży nosorożec powiedział, żebym go nie budził. Nadal jednak próbowałem go obudzić, ale nic nie działało. Zostawiłem go tak i poszedłem, gdzieś dalej. Była tam chyba mama i jeszcze jakieś dziecko. Kopaliśmy dziury w piachu. Wykopałem drążek z czerwonego kryształu. Na końcu miał gwint. Wkręciłem go w piach i oparłem o ścianę. Dziury były tak głębokie, że można było wejść pod ziemię. Pamiętam jeszcze jak ślizgałem się po lodzie, tam gdzie były wykopane rowy.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Chodzę po lesie z dawnym kolegą. Po lewej stronie była ścieżka, którą często niby chodziliśmy. Taka tajemnicza ścieżka. Tam coś biegło. To biegły dwie kłody drzew. Byłem tym lekko przestraszony. Uciekamy. Tam są schody na górę. Idą dwie osoby z dziećmi. Mówimy im o tym co się zdarzyło w lesie na ścieżce. Zupełnie nam nie wierzą. Idą do lasu, ale inną ścieżką niż my. Potem się wracamy na tą dziwną ścieżkę. Gonią nas te stwory kłody. Wskakujemy na drabinki, które tam są. Ja jestem trochę niżej. Te dwie kłody drewna podskakują. Próbuję odepchnąć je nogą. Jedna z nich gryzie mnie w nogę. Mówię do nich, że znikniemy jak sobie pójdą. Schodzimy po drabinkach. Te kłody nas chwytają i prowadzą do schodów.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Oglądałem jakiś filmik na telefonie. Nie wiem o czym to było, ale szybko się skończyło. Przyszedł kolega i chciał oglądać następny filmik. No to włączam. Okazuje się, że ten filmik ma trwać ponad 40 minut. Sprawdzam na podglądzie co tam ma być w tym filmiku, ale nic ciekawego. Chcę to wyłączyć, ale się nie da. Okazuje się, że to jakaś gra. Jedziemy samochodem, a kolega prowadzi. Widać kierownicę na ekranie. Za jakiś czas, gdzieś dojeżdżamy i zatrzymujemy się. Wysiadam z samochodu z jakąś dziewczyną. Tam jest niewielki sklep Costco. Biegniemy do niego. Są jakby dwa wejścia. Ktoś z jednego wychodzi. My wchodzimy tym po lewej. Jest dużo rzeczy poukładanych na półkach, bardzo gęsto. Zauważam różne herbaty z dołączonym porcelanowym kubkiem. Mówię o tym dziewczynie. Tam są dwa duże kubki, jeden zielony, a drugi niebieski. Niezbyt ładne. Wchodzimy głębiej. Ona już poszła i przegląda różne rzeczy. Mi się ciężko idzie, ale jakoś tam wchodzę. Chodzimy między regałami. Ona, gdzieś na chwilę znika, ale już za chwilę widzę ją jak idzie. Bierze chleb do koszyka. Ona chce okraść ten sklep. Robiła tak wiele razy już w innych sklepach. Po prostu kładzie rzeczy do koszyka i wychodzi ze sklepu. Kasjerzy w innych sklepach nic nie widzieli. Mówię jej, że ten sklep jest inny. Jesteśmy obserwowani. I na pewno się jej nie uda tak jak poprzednio.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Siedzieliśmy w klasie przy złączonych ławkach. Była właśnie matematyka. Obok mnie, po prawej stronie, siedziała nauczycielka od matematyki, a po lewej stronie jakaś dziewczyna. Mieliśmy rozwiązywać zadania matematyczne. Coś tam napisałem, ale pani od matematyki wzięła ode mnie zeszyt i sama rozwiązywała. Miałem jakieś nożyczki, ale okazały się nie moje. Sprawdziłem w plecaku. Tam też były jakieś kolorowe nożyczki, które były kogoś innego. Za chwilę miałem więcej nie moich nożyczek. Zamieniły się w dziwne długopisy. Położyłem je na ławce, aby ktoś je wziął. Przede mną leżał stosik kartek A4 z różnymi zadaniami i rysunkami. Wziąłem część dla siebie. Pani od matematyki oddała mi mój zeszyt, bo już kończyła się lekcja. Siedząc jeszcze obejmowałem tą dziewczynę, która była po lewej stronie. Zapytałem się jej jak ma na imię. Wstała i coś powiedziała. Chodziło jej o to, abym sam domyślił się jak ma na imię. Potem lub w innym śnie było coś o zeszycie do języka polskiego z datami przy tematach na rok 2029.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Były chyba moje urodziny. Przyjechała ciocia, siostra i była też Izabela. Izabela przyniosła nam różne rzeczy, w tym dziwny chleb z jakimiś sypiącymi się przyprawami. Jakoś przeżułem jeden kawałek chleba. Wtedy, gdy jadłem byłem w kuchni i widziałem jak siostra z Izabelą kładą na moim biurku i w innych miejscach pokoju, kawałki tego chleba. Za chwilę też wszedłem do mojego pokoju. Mój pokój był większy niż jest w rzeczywistości i było w nim więcej mebli. Nawet jakieś schody były wzdłuż. Siostra za chwilę wyszła. Izabela coś tam mówiła do mnie, nie pamiętam już co. Spytała się mnie czy widzę to co tam zostawiła. Myślałem, że chodzi o te kromki chleba, ale ich już nie było. Zauważyłem jakąś kartkę ze zdjęciami, tekstem i powiązaniami pomiędzy nimi. Były też na szafie i komodzie garnki z mięsem. Jadłem właśnie jakąś szynkę, ale ciężko mi to szło. Chyba chodziłem na kolanach i Izabela chciała mi wejść na plecy "na barana". Powiedziałem wtedy, że wychodzimy z pokoju i wstałem z kolan. Szedłem po tych niby schodach i wyszedłem z mojego pokoju. Poszedłem do dużego pokoju, gdzie byli wszyscy. Mama spytała się mnie czy już jadłem pizzę neapolitanę. Powiedziałem, że nie i poszedłem do kuchni po pizzę. Ale najpierw musiałem wyciągnąć z buzi tą szynkę, którą nie udało mi się zjeść. Próbowałem ją wyciągnąć i wyrzucić do kosza, ale się zaraz obudziłem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1