Najodleglejsze wspomnienie
#11
Pamiętam mój sen, który miałam jako 3letnie dziecko. Byłam u babci z mamą w mieszkaniu, kiedy wpadł do niego jakiś ziomek ze strzelbą i postrzelił moją mamę. Podbiegłam do niej i cuciłam ją, ona powiedziała, że tylko udaje. Uciekłam przed tym rozbójnikiem przez okno.


Pamiętam też, że często mi się śnił balkon w tym mieszkaniu, i strasznie się go bałam. W snach zawsze się urywał albo przechylał, kiedy na nim byłam.



Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#12
(08-06-2019, 16:08 )Isabela napisał(a): Rebeliuszu, i jak było w brzuchu? Co kolega mówi na ten temat?
  Mówił, że było mu bardzo gorąco, niczego nie widział i czuł się jakby siedział w ciasnej bańce, przez co nie mógł się zbytnio poruszyć.
Dlaczego intuicja podpowiada mi, że z tego koszmaru już się nie obudzę? Bo wcale jeszcze nie poszedłem spać a koszmar dopadł mnie na jawie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#13
Hmm Rebeliusz, to brzmi bardziej jak jakiś paraliż senny z wczesnego dzieciństwa czy inne pokrewne zjawisko ;)
Chociaż nie ukrywam, że sam dość długo utrzymywałem, że pamiętam własny moment porodu. Ciasno, duszno, ale przyjemnie, wiem że to moje miejsce. Nie czuję rozróżnienia między sobą a otoczeniem, nie mam poczucia czasu ani przestrzeni. Jest bardzo ciemno i czuję się bezpiecznie w tej ciemności. I nagle rosnące światło, które wygląda dziwnie. Nie chcę go widzieć, chcę się cofnąć, ale nie mogę... a potem już pustka w pamięci.

Nie mam pojęcia, czy to jakieś zapamiętane wyobrażenie, dziwny sen czy faktyczne wspomnienie porodu, jakimś cudem...

Na pewno pamiętam krótkie scenki z okresu życia ok. 1-2 latek, typu pieluchy, dziecięcy zielony wózeczek stojący w korytarzu (uwielbiałem go) i łóżko ze szczebelkami oraz pluszaki. Pamiętam też chyba pierwszą lub drugą choinkę w swoim życiu, była czymś absolutnie magicznym (jak zresztą wszystko w tym okresie). Mózg wtedy działał inaczej. Nie było poczucia czasu, nie było stresu, planowania, nawet wspominania. Było tylko błogie tu i teraz, poczucie ciepła i bycia zaopiekowanym. Zupełnie inny stan świadomości :)

Nie chcę wchodzić w tematy fantastyczne i kontrowersyjne, ale czasami, gdy staram się przywołać najstarsze wspomnienie, pamiętam... coś jakby moment przed obecnym życiem, przynajmniej takie jest odczucie. Pamiętam miejsce wyglądające jak Antelope Canyon w USA (jeśli nie znacie, KONIECZNIE wygooglajcie) - wiecznie ciemny labirynt wśród skał i piasku, gdzie przez szczeliny nad głową obserwowałem gwiazdy. Pamiętam nieporównywalne do niczego uczucie ciepła, spokoju, szczęścia i ciszy. Wiem, że nie byłem sam i gdzieś w tym labiryncie były inne byty (istoty?) takie jak ja. Czekaliśmy na coś. Być może dobudowałem tę otoczkę fabularną i utrwaliłem uczucie w sposób sztuczny i to wszystko bzdury, ale zawsze gdy wracam tam myślami, "pamiętam" że to jest miejsce poza czasem i przestrzenią, gdzie czeka się na narodziny w prawdziwym świecie...

Ot, takie nietypowe wspomnienia :)
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1