08-10-2010, 15:09
wampia napisał(a):Niech jest obojniak i ch*j.Hrislay napisał(a):Małymi kroczkami też dojdziesz do celua każdy krok, niczym radość matki, która widzi jak chodzić uczy się jej syn
Czemu akurat syn? A córka to co?
|
Hrislay
|
wampia napisał(a):Niech jest obojniak i ch*j.Hrislay napisał(a):Małymi kroczkami też dojdziesz do celua każdy krok, niczym radość matki, która widzi jak chodzić uczy się jej syn
Czemu akurat syn? A córka to co?
Twój opis jest właściwy tak to z grubsza wygląda te pierwsze razy. Choć wiadomo każdy może to inaczej opisać
falowanie obrazu i niestabilność tamtego świata na początku to norma ale skoro wiesz że to było duchowe przeżycie i już nie ten świat to tak właśnie tak było. Gratuluje Hrislay.
Ale ogólnie gratulacje!
:*
wampia napisał(a):Czemu akurat syn?Jestem facetem, to są moje małe kroczki więc syn



Mój opis jest jak zwykle długi, ale kto chce, ten przeczyta.) No więc, Śniło mi się że jestem w Krakowie. Jechałem tramwajem do domu, z dworca. Właśnie przyjechałem do Krakowa i jechałem do siebie do domu, ale nagle zacząłem się zastanawiać co ja robię w Krakowie, przecież za dwa dni muszę być w Szwajcarii na ważnych zajęciach i próbach. Zastanawiałem się, co mi odbiło że jestem u siebie. I tak myślę co ja robię w moim ukochanym mieście, gdy nagle przebłysk - może to nie jest prawdziwe!. No więc myślę sobie (to wszystko we śnie) że jest tylko jeden sposób na poznanie prawdy - TR. Zrobiłem test z nosem i mogłem oddychać
powtórzyłem go drugi raz, i byłem już pewny że śnie. Zamknąłem oczy i ponownie je otworzyłem. Byłem już w innym miejscu, ale też w Krakowie. Stałem na znanej mi ulicy, i padał śnieg. Pomyślałem sobie, że fajnie by było pojeździć (pobawić się na śliskiej ulicy) autkiem, i nagle patrzę, a tam stoi fajne, sportowe auto, a przy nim piękna kobieta. Podszedłem, pocałowałem ją i powiedziałem, żeby wsiadła do samochodu. O dziwno nie powiedziała ani słowa sprzeciwu
jej chłopak zaczął się drzeć, ale ja jednym ruchem ręki pokazałem żeby się zamknął i odszedł, a on to zrobił
. zacząłem jechać samochodem, ale nie mogłem go opanować (pierwsza oznaka utraty kontroli?). Wysiadłem z auta i patrzę na ulicę, a tam ślizgają się inne samochody i autobusy, nikt nad nimi nie panuje. I nagle w moim kierunku, z dwóch przeciwnych kierunków jadą dwa autobusy, tak, jakby chciały mnie zmiażdżyć. No i ja podbiegłem trochę, więc mnie nie potrąciły, ale teraz najdziwniejsza rzecz jaka kiedykolwiek mi się przyśniła - podbiegły do mnie trzy osoby, dwaj faceci i jedna kobieta (a raczej podlecieli, bo oni latali) i powiedzieli, że skoro ja mam LD i mogę robić co chce, to oni mi tą zabawę utrudnią. I porwali mnie gdzieś. Po chwili latania znaleźliśmy się w jakimś pomieszczeniu, ale cały czas miałem wrażenie, że nie mogę nic zrobić, że nad tym nie panuję. Wiedziałem, że śnię, ale jakoś nie mogłem nic zrobić. No te trzy osoby próbowały mnie testować (to też dziwne). Robili wszystko, żebym zgrzeszył
(wiem, że to brzmi idiotycznie, ale taki był sen, więc opowiadam). Kobieta wiadomo co próbowała, facet mówił, żebym zabił drugiego itd. Ale ja się nie poddałem, i nie zrobiłem żadnej złej i niemoralnej rzeczy. I wtedy do pokoju weszła kobieta - prześliczna. Powiedziała, że jest plan wobec mnie, tzn że potrzebują mnie, żeby coś przezwyciężyć, żeby kogoś pokonać czy coś (nie pamiętam dokładnie) i czy ja się na to zgadzam. Nie rozumiałem we śnie dokładnie o co jej chodziło, nie rozumiałem tego planu (coś mi parę zdań o nim powiedziała, ale nic z tego nie pamiętałem po przebudzeniu) ale zgodziłem się na niego. I wtedy ona powiedziała, żebym się przeszedł z nią po pokoju. Idziemy, a ona mówi, że przecież Ty wiesz, że śnisz. Ja mówię, że wiem, ale nie mogę nic kontrolować. A ona powiedziała, że mogę, tylko muszę sobie zdać z tego sprawy. I kazała mi spróbować - w tym momencie pomyślałem sobie, żeby cały świat się zatrzymał, żeby nikt się nie ruszał itd., tak jakby się zatrzymał czas. I tak się stało! Potem chciałem, żeby ona się ruszyła, i tak się stało, ale reszta świata wciąż była nie ruchoma. To był genialny moment. Cały świat się nie ruszał, a my spacerowaliśmy i rozmawialiśmy. W pewnym momencie doszliśmy do jakiegoś miejsca, a ja (nie wiem czemu - nad tym nie zapanowałem?) powiedziałem, że ją kocham. Pocałowaliśmy się, ale ona nie była jakoś super szczęśliwa. Tzn chciała tego samego, ale miałem wrażenie, że była smutna, ponieważ ja nie rozumiałem tego planu wobec mnie, a ona wiedziała, że ja już powoli tracę kontrolę nad snem (m.in. poprzez to, że mówię już nie do końca do co chcę). I wtedy ona poszła, i powiedziała, że czeka na mnie w samochodzie, na zewnątrz domu. Trochę pobyłem sam w tym pokoju, zastanawiając się nad moim LD (w LD zastanawiałem się dlaczego tak potoczyło się moje LD!!!) i w końcu wyszedłem na zewnątrz, a tam cała armia czekała na mnie i zabezpieczała samochód, do którego wsiadłem (tam była ta piękna kobieta, która nawiasem mówiąc, od połowy naszego "spotkania" w LD wydawała mi się moją opiekunką!) i pojechaliśmy kawałek. Byliśmy gdzieś na jakieś autostradzie, dookoła pola, i wtedy nagle skończył się ten dziwny etap LD (ten od porwania mojej skromnej osoby
), ale LD się nie skończyło. Pomyślałem, że pójdę sobie do domu teraz, ale że nie było samochodu ani niczego innego, to pomyślałem, że chcę latać. NA początku szło mi to dość opornie, nie mogłem się oderwać od ziemi, ale w końcu się wzbiłem w powietrze i leciałem! (ech, genialne uczucie) Pode mną były najpierw pola, potem miasto (obrzeża Krakowa) i w końcu wylądowałem. Chciałem znowu się wzbić, ale miałem trochę problemów, więc zacząłem iść piechotą (wciąż do mojego domu w Krk). Wzbiłem się potem we śnie jeszcze raz na sekundkę w powietrze, ale wtedy utraciłem kontrolę chyba bo wszystko się nagle skończyło, a ja otworzyłem oczy, i czułem się jakbym się właśnie obudził. Tylko, że obudziłem się w swoim pokoju w Krakowie!
Od razu zdałem sobie sprawę z tego, że obudziłem się w złym miejscu, i wtedy ta jakby ktoś nacisnął jeszcze raz przycisk "obudź się" i obudziłem się już w pokoju w Szwajcarii

gratuluje ;***
Hmmm..co do tej misji, to uważam, że powinna być jakaś kontynuacja, jeśli ta kobieta czy kto tam rzeczywiscie mieli wobec Ciebie jakieś zamiary, plany. Zdecydowanie to nie był zwykły sen..xD
Nie którzy uważają sny za część astrala inni nie.
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|