Witam
Na ile godzin maksymalnie mogę sobie pozwolić, jeżeli chodzi o czas snu? Wiem, że im dłużej śpimy, tym dłuższe mamy fazy REM, a zatem zwiększamy szansa na uzyskanie LD. Czy zdrowe jest spanie, aż po 11,12 godzin lub nawet nieco więcej?
Zdrowo jest spać ponad 6 godzin na dobę, nie ma górnych limitów czasu snu. Co prawda fazy są coraz dłuższe, ale są też coraz płytsze, dlatego po pewnym czasie w ogóle nie jest możliwy sen REM. Normalny człowiek potrzebuje 8 godzin snu na dobę a śnienie powyżej tej granicy jest możliwe tylko przez kilka dni z rzędu lub z powodu zwiększonego zapotrzebowania na sen spowodowanego bezsennością, większym wysiłkiem itp.
Mówię, że możesz spać po 12 godzin, tylko po krótkim czasie przestaniesz mieć taką umiejętność, będziesz budził się po 7 godzinach i nie dasz rady zasnąć. Powyżej ośmiu godzin snu łatwiej jest osiągnąć sen świadomy, ale faza jest tak płytka, że sen będzie niestabilny i beznadziejnej jakości, mimo wszystko zawsze jest to jakieś doświadczenie w osiąganiu LD, które przyda się w utrzymywaniu świadomości w przyszłych snach.
Z NREM dzieje się to samo co z REM aż do momentu, w którym nie da się go osiągnąć. Dlaczego niby " jakiś musi być "?. Spanie bez limitów jest po prostu niemożliwe.
Chodziło mi o to, że jakiś musi być przed REM. Tak to spiąć do oporu po pewnym czasie wpadałbym świadomie do snu, a zapamiętywanie i szansa na uświadomienie jest zbliżona do tej z ostatniej fazy, albo nawet gorsza.
Patrząc na ten wykres (wiadomo, że to przykład idealnego wykresu),
Mniej więcej do jakiej fazy schodzi N-REM po mocno przedłużanym śnie. I czy szansa na uświadomienie spada poprzedzający N-REM będzie głębszy, czy zależy to tylko od czasu trwania N-REM.
Coś dalej nie rozumiem stylistyki pytań . Im dłuższy całkowity czas snu, tym płytsze zarówno REMy jak i NREMy. Podejrzewam, że po jakichś 10 godzinach nie da się odróżnić fazy REM od NREM, bo bardziej przypominają półsen lub gorączkowe majaki. Po dłuższym czasie z kolei, po prostu nie da się uzyskać żadnej fazy innej niż świadome czuwanie.