26-07-2010, 18:14
hmmm, no bo u mnie jest coś dziwnego. Wszystko co mi do tej pory wychodziło (ja to nazywam "pół-wyjścia") dzieją się spontanicznie. Jak chce to nigdy nie mam, jak nie chce albo nie myślę o tym - to nagle mam
. Fajnie mi wyszło (też samo z siebie) parę dni temu. Jak zwykle sobie leżałem i o czymś tam myślałem, tworzyłem sobie w głowie jakieś zdarzenia czy coś (ot, taka mała zabawa wyobraźnią) i nagle moja świadomość wróciła do pokoju, gdzie był oczywiście paraliż. No to myślę sobie teraz albo nigdy. No i zacząłem wyobrażać sobie siebie nad sobą (latającego). Nagle tak jakby moje ciało się zaczęło obracać, w taki sposób, że zobaczyłem swoje okno dachowe, które mam podczas snu za sobą. Ale nie czułem się jakoś super inaczej, tzn nie czułem, że jestem teraz ja-duchem - bardziej to przypominało bezwolne lewitowanie, niemniej jednak całkiem przyjemne. No i potem otworzyłem oczy (wiem, wiem - niepotrzebnie)
. Fajnie mi wyszło (też samo z siebie) parę dni temu. Jak zwykle sobie leżałem i o czymś tam myślałem, tworzyłem sobie w głowie jakieś zdarzenia czy coś (ot, taka mała zabawa wyobraźnią) i nagle moja świadomość wróciła do pokoju, gdzie był oczywiście paraliż. No to myślę sobie teraz albo nigdy. No i zacząłem wyobrażać sobie siebie nad sobą (latającego). Nagle tak jakby moje ciało się zaczęło obracać, w taki sposób, że zobaczyłem swoje okno dachowe, które mam podczas snu za sobą. Ale nie czułem się jakoś super inaczej, tzn nie czułem, że jestem teraz ja-duchem - bardziej to przypominało bezwolne lewitowanie, niemniej jednak całkiem przyjemne. No i potem otworzyłem oczy (wiem, wiem - niepotrzebnie)





