24-04-2011, 16:32
24 kwietnia 2011
Czas spania: 00:30-9:30
Liczba zapamiętanych snów: 1
Sen 1:
Rozmawiałam z moją koleżanką, Kamilą, o filmie, który ostatnio oglądała. Był o dziewczynie, którą nawiedzał jakiś demon albo diabeł. Mówiła, że na końcu filmu ją zabił i że było to wyjątkowo zabawne. Powiedziałam, że być może obejrzę. Potem o filmie opowiadała mi jeszcze jedna z moich znajomych i stwierdziłam, że na razie oceniam film na 2+. W następnej scenie byłam tą dziewczyną (od czasu do czasu byłam tylko obserwatorem, zamiast mnie była inna dziewczyna), tak jakby sytuacja ze snu przeniosła się do mojego świata. Teraz ten demon polował na mnie. Był ze mną wszędzie, chyba chciał mnie zabić. Pojechałam z kimś do jakiegoś domu, w którym miał być egzorcysta. Weszłam do środka z jakimiś ludźmi. Znaleźliśmy tam kilka ciał, dwa trupy miały brzytwy wbite w głowy. Wybiegłam z domu. Wtedy mama spanikowana zaczeła na mnie krzyczeć, pytała, co najlepszego zrobiłam. Broniłam się, powiedziałam, że to nie ja. Rodzice i jakieś inne osoby, które chciały mi pomóc, zabrały mnie do kościelnego i poprosiliśmy o klucze do kościoła. Weszliśmy do budynku. W wejściu stały cztery konfesjonały, a w nich księża, było kilka osób, które się spowiadały. Pomyśłałam, że jestem uratowana, chciałam się wyspowiadać. Kościół był mały, przypominał wręcz kaplicę. Usiadłam w ławce z moimi towarzyszami. Spojrzałam w stronę jednego konfesjonału. Ksiądz, który tam siedział, spojrzał na mnie i otworzył Biblię. Uśmiechnął się i poczułam się raźniej. Otworzył Księgę, ale tak, żebym mogła widzieć tekst. Widziałam, że brakowało wielu słów, ktoś wyraźnie je wymazał. Ksiądz był zdziwiony i otworzył na stronie, gdzie tekst był kompletny. Zaczął czytać, ale tekst mówił o tym, że ktoś siekał ludzi na kawałeczki. Wtedy zorientowałam się, że coś jest nie tak. Ksiądz zamienił się w demona. Przerażona pokazałam to rodzicom. Następna scena. Zabrali mnie do pewnej kobiety (blondynka z kręconymi włosami), która była kimś w rodzaju egzorcysty. Opisałam jej wygląd tego czegoś, powiedziałam, jak się zachowuje, a ona powiedziała, że to najgorszy demon, jaki istnieje i że unicestwić można go tylko dwoma sposobami. Spytałam o nie, ale ona odpowiedziała, że nie może mi zdradzać takich informacji. Wtedy odpowiedziałam, że mam do czynienia z takim storzeniem. Poszliśmy do jej biura, a ona powiedziała, że mi pomoże. Mówiła, że jeśli chcę, żeby demon zniknął, to muszę go pocałować. Demon podszedł do mnie i zrobiłam to, o co prosiła mnie kobieta, ale zanim go pocałowałam, dostrzegłam, że kobieta jakoś dziwnie się uśmiecha. Diabeł zniknął. Wróciam do normalnego życia. Chyba brałam prysznic. Potem ubrałam się i wyszłam z łazienki. Płakałam i mówiłam tacie, że boję się patrzeć za siebie, ciągle myślę, że on jest ze mną. Tata odparł, że rozumie i w takim razie musi zabrać mnie do psychologa. Pojechaliśmy tam z jakimiś ludźmi. Miałam ochroniarzy, ale do łazienki poszłam sama. Wtedy on wrócił. Chyba mówił mi, że zostawi mnie w spokoju, kiedy oddam mu swoje ciało (kontekst był raczej taki, że miałam wyjść za niego za mąż). Pamiętam, że tą dziewczynę (mnie) rodzice (nie moi) namawiali, żeby/m się zgodziła, ale nie chciała/m. Pojechałam do pani psycholog, ale wizyty u niej nie pamiętam (przypominam sobie, że była tam moja koleżanka, Patrycja). Jechałam teraz..chyba jakimś motorem z jakimś mężczyzną i jego synem. Demon (który wyglądał teraz jak Joker z "Mrocznego Rycerza"), nas gonił. Miał chyba jakiś wypadek i to go zatrzymało. Był wściekły. My w ostatniej chwili zdążyliśmy się ukryć w przyczepie kempingowej znawcy demonów..sił nieczystych. Chyba mógł nam pomóc. Zaczął przeglądać swój Notatnik. Jechaliśmy gdzieś, a diabeł nas gonił. Wtedy się obudziłam.
Nigdy więcej nie chcę snić o czymś takim..
Czas spania: 00:30-9:30
Liczba zapamiętanych snów: 1
Sen 1:
Rozmawiałam z moją koleżanką, Kamilą, o filmie, który ostatnio oglądała. Był o dziewczynie, którą nawiedzał jakiś demon albo diabeł. Mówiła, że na końcu filmu ją zabił i że było to wyjątkowo zabawne. Powiedziałam, że być może obejrzę. Potem o filmie opowiadała mi jeszcze jedna z moich znajomych i stwierdziłam, że na razie oceniam film na 2+. W następnej scenie byłam tą dziewczyną (od czasu do czasu byłam tylko obserwatorem, zamiast mnie była inna dziewczyna), tak jakby sytuacja ze snu przeniosła się do mojego świata. Teraz ten demon polował na mnie. Był ze mną wszędzie, chyba chciał mnie zabić. Pojechałam z kimś do jakiegoś domu, w którym miał być egzorcysta. Weszłam do środka z jakimiś ludźmi. Znaleźliśmy tam kilka ciał, dwa trupy miały brzytwy wbite w głowy. Wybiegłam z domu. Wtedy mama spanikowana zaczeła na mnie krzyczeć, pytała, co najlepszego zrobiłam. Broniłam się, powiedziałam, że to nie ja. Rodzice i jakieś inne osoby, które chciały mi pomóc, zabrały mnie do kościelnego i poprosiliśmy o klucze do kościoła. Weszliśmy do budynku. W wejściu stały cztery konfesjonały, a w nich księża, było kilka osób, które się spowiadały. Pomyśłałam, że jestem uratowana, chciałam się wyspowiadać. Kościół był mały, przypominał wręcz kaplicę. Usiadłam w ławce z moimi towarzyszami. Spojrzałam w stronę jednego konfesjonału. Ksiądz, który tam siedział, spojrzał na mnie i otworzył Biblię. Uśmiechnął się i poczułam się raźniej. Otworzył Księgę, ale tak, żebym mogła widzieć tekst. Widziałam, że brakowało wielu słów, ktoś wyraźnie je wymazał. Ksiądz był zdziwiony i otworzył na stronie, gdzie tekst był kompletny. Zaczął czytać, ale tekst mówił o tym, że ktoś siekał ludzi na kawałeczki. Wtedy zorientowałam się, że coś jest nie tak. Ksiądz zamienił się w demona. Przerażona pokazałam to rodzicom. Następna scena. Zabrali mnie do pewnej kobiety (blondynka z kręconymi włosami), która była kimś w rodzaju egzorcysty. Opisałam jej wygląd tego czegoś, powiedziałam, jak się zachowuje, a ona powiedziała, że to najgorszy demon, jaki istnieje i że unicestwić można go tylko dwoma sposobami. Spytałam o nie, ale ona odpowiedziała, że nie może mi zdradzać takich informacji. Wtedy odpowiedziałam, że mam do czynienia z takim storzeniem. Poszliśmy do jej biura, a ona powiedziała, że mi pomoże. Mówiła, że jeśli chcę, żeby demon zniknął, to muszę go pocałować. Demon podszedł do mnie i zrobiłam to, o co prosiła mnie kobieta, ale zanim go pocałowałam, dostrzegłam, że kobieta jakoś dziwnie się uśmiecha. Diabeł zniknął. Wróciam do normalnego życia. Chyba brałam prysznic. Potem ubrałam się i wyszłam z łazienki. Płakałam i mówiłam tacie, że boję się patrzeć za siebie, ciągle myślę, że on jest ze mną. Tata odparł, że rozumie i w takim razie musi zabrać mnie do psychologa. Pojechaliśmy tam z jakimiś ludźmi. Miałam ochroniarzy, ale do łazienki poszłam sama. Wtedy on wrócił. Chyba mówił mi, że zostawi mnie w spokoju, kiedy oddam mu swoje ciało (kontekst był raczej taki, że miałam wyjść za niego za mąż). Pamiętam, że tą dziewczynę (mnie) rodzice (nie moi) namawiali, żeby/m się zgodziła, ale nie chciała/m. Pojechałam do pani psycholog, ale wizyty u niej nie pamiętam (przypominam sobie, że była tam moja koleżanka, Patrycja). Jechałam teraz..chyba jakimś motorem z jakimś mężczyzną i jego synem. Demon (który wyglądał teraz jak Joker z "Mrocznego Rycerza"), nas gonił. Miał chyba jakiś wypadek i to go zatrzymało. Był wściekły. My w ostatniej chwili zdążyliśmy się ukryć w przyczepie kempingowej znawcy demonów..sił nieczystych. Chyba mógł nam pomóc. Zaczął przeglądać swój Notatnik. Jechaliśmy gdzieś, a diabeł nas gonił. Wtedy się obudziłam.
Nigdy więcej nie chcę snić o czymś takim..
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"





