21-04-2011, 16:53
21 kwietnia 2011
Czas spania: 23:30-13:00 (z godzinną przerwą)
Liczba zapamiętanych snów: 5 + urywek
Dzisiaj wreszcie się jako tako wyspałam
Zauważyłam jednak, że im bardziej staram się zapamiętać sny, im bardziej mi na tym zależy, tym bardziej efekt jest odwrotny. Owszem, nadal zapamiętuję dosyć dużo snów (jak dzisiaj np.), ale pamiętam je bardzo..nieszczegółowo, słabo. Nie wiem od czego to zależy, może raczej to przez mój nieregularny cykl snu..
Sen 1:
Byłam z mamą i tatą na zakupach w jakimś wielkim sklepie, gdzie były artykuły wszelkiego rodzaju..jedzenie, multimedia, ubrania itp. Miałam taki ogromny wózek i wkładałam tam różne rzeczy. Właściwie cały sen polegał na jeżdżeniu między pułkami sklepowymi
Uważałam przy tym, by nie kupować zbyt wiele niepotrzebnych i drogich rzeczy. Moi rodzice stali przy kasie uśmiechnięci. Pamiętam, że za zakupy zapłacili 175 zł, chociaż miałam zapakowany cały wózek xD Przy wyjściu ze sklepu była taka jakby szatnia i tam spotkaliśmy moją ciocię i wujka z dziećmi. Chyba z nimi rozmawialiśmy.
Sen 2:
Byłam nad jeziorem w miejscowości, gdzie chodzę do szkoły. Stałam na pomoście, a obok mnie dziewczyna mojago kolegi, Julia. Rozmawiałam z nią o czymś, nie pamiętam niestety o czym, ale wyglądało na to, że imponowało jej coś, co zrobiłam, chyba zrobiło to na niej wielkie wrażenie i pytała o tę rzecz. Potem przyszedł tam jej chłopak..Zbierało się na burzę, jeszcze nie padało, ale już grzmiało itp. Pojechałam do domu i dalej z nią rozmawiałam, tyle że na GG. Ach..i warto wspomnieć, że kiedy do niej pisałam, to ją..widziałam. Tak jakby była ze mną w jednym pokoju.
Sen 3:
Byłam w telewizji xD Tzn występowałam chyba w "Wiadomościach". W sumie byłam nieźle zaskoczona, kiedy zobaczyłam siebie w telewizorze xD Okazało się, że twórcy owego reportarzu jakąś drogą wybrali mnie jako jedną z laureatek pewnego konkursu i nakręcili krótki materiał o moim życiu szkolnym. Pamiętam, że byłam zadowolona, bo wypadłam i wyglądałam całkiem nieźle. Były sceny, kiedy stałam przed tablicą i wyjaśniałam coś kolegom, scena z konursu i scena, kiedy stałam w kolejce i rozmawiałam z koleżanką. Pamiętam, że miałam jakiś zmieniony głos i to mi się nie podobało. Chyba zastanawiałam się też, czy program ogląda moja ciocia, z którą nie mam kontaktu. Potem rozmawiałam przez telefon ze Sławkiem (SlaviaConsesiao), ale nie pamiętam o czym gadaliśmy.
Sen 4:
XVII wiek, Francja. Nad brzegiem rzeki stał jakiś chłopak, blondyn i chyba badał konia (wydaje mi się, że zwierze miało złamaną nogę czy coś w tym stylu). Potem scena w klasie. Ten sam chłopak siedział w ławce, kilka miejsc za nim dziewczyna, ładna długowłosa blondynka (chyba wtedy byłam tą dziewczyną, a nie jak wcześniej- obserwatorem). Wydaje mi się, że byli parą, w każdym razie chłopak na 100% był w niej zakochany. On i jego kolega byli chyba imigrantami z Anglii i nie znali dobrze wszystkich słow. Kiedy blondyn źle powiedział po francusku słowo 'chichotał' koledzy się z niego wyśmiewali, ale on zbytnio się nimi nie przejął, chyba nie wiedział o co im chodzi.
Sen 5:
Ten sen pamiętam najlepiej. Jechałam samochodem razem z tatą i młodszym bratem leśną drogą. Dojechaliśmy do takiego jakby..ośrodka wypoczynkowego, który składał sie z jednego małego domku. Okolica ogólnie nie była przyjemna, środek lasu, tylko droga itp. Po drodze mijaliśmy jednak mnóstwo ludzi, którzy wypoczywali, zbierali grzyby, pływali. Ktoś chyba nawet nagrywał tam serial. Nigdy nie było tam takiego tłoku, okolica zawsze była bezludna i opuszczona, więc bardzo się zdziwiłam. W ośrodku było kilka dziewczyn pod opieką mojej byłej nauczycielki wfu. Pamiętam, że tata wysadził mnie tam, a sam gdzieś pojechał. Poszłam na górę domku, do pokoju Izy (Izoowej xD), były tam też moje koleżanki, Ela, Kasia i Monika. Zostałam sama z Izą, dziewczyny chyba poszły się pakować. Rozmawiałam z nią o czymś, przypominam sobie, że czegoś się bała. Potem do pokoju weszła pani Julita (nauczycielka) i polała pościel leżącą na łóżku jakimś niebieskim płynem. Pamiętam, że na butelce był zapisany jego wzór chemiczny i doszłam chyba do wniosku, że to jakiś kwas karboksylowy (? xd). Okropnie śmierdział, taką typową chemią, nie potrafię dokładnie określić. Potem przyjechał po mnie tata z moim starszym bratem. Po drodze wstąpiliśmy do jakiejś cukierni. Miałam 2 zł i chciałam kupić sobie drożdżówkę. Okazało się, że pół drożdżówki z budyniem kosztuje 7 zł. W takim razie ja podziękowałam, chociaż tata chciał mi dołożyć resztę. Sprzedawczyni, starsza pani, która prowadziła cukiernię z mężem, powiedziała mi coś w stylu, że jak tak dalej będę robić (chyba kiedy nie będę kupować drożdżówek po 7zł
), to do niczego w życiu nie dojdę. Wyszłam z cukierni..
urywek:
Znajdowałam się w jakimś lesie czy czymś takim..Był tam instytut, laboratorium czy coś w tym stylu. Byłam ubrana w srebrny kombinezon, więc pewnie był rok 2080 xD Obok mnie ktoś stał, wydaje mi się, że dwie osoby, a jedną z nich był jakiś czarnoskóry mężczyzna ubrany jak pilot. Zjechała do nas jakaś supernowoczesna winda. Weszliśmy do niej, ale jeden z moich towarzyszy wcisnął przycisk 'góra-dół' kilkanaście razy, tak, że winda jeździła w tę i z powrotem. Pamiętam, że stasznie w niej trzęsło..W koncu winda stanęła, wysiedliśmy..Niestety reszty nie pamiętam, a szkoda, bo mam wrażenie, że sen był bardzo ciekawy ;|
Czas spania: 23:30-13:00 (z godzinną przerwą)
Liczba zapamiętanych snów: 5 + urywek
Dzisiaj wreszcie się jako tako wyspałam
Zauważyłam jednak, że im bardziej staram się zapamiętać sny, im bardziej mi na tym zależy, tym bardziej efekt jest odwrotny. Owszem, nadal zapamiętuję dosyć dużo snów (jak dzisiaj np.), ale pamiętam je bardzo..nieszczegółowo, słabo. Nie wiem od czego to zależy, może raczej to przez mój nieregularny cykl snu..Sen 1:
Byłam z mamą i tatą na zakupach w jakimś wielkim sklepie, gdzie były artykuły wszelkiego rodzaju..jedzenie, multimedia, ubrania itp. Miałam taki ogromny wózek i wkładałam tam różne rzeczy. Właściwie cały sen polegał na jeżdżeniu między pułkami sklepowymi
Uważałam przy tym, by nie kupować zbyt wiele niepotrzebnych i drogich rzeczy. Moi rodzice stali przy kasie uśmiechnięci. Pamiętam, że za zakupy zapłacili 175 zł, chociaż miałam zapakowany cały wózek xD Przy wyjściu ze sklepu była taka jakby szatnia i tam spotkaliśmy moją ciocię i wujka z dziećmi. Chyba z nimi rozmawialiśmy.Sen 2:
Byłam nad jeziorem w miejscowości, gdzie chodzę do szkoły. Stałam na pomoście, a obok mnie dziewczyna mojago kolegi, Julia. Rozmawiałam z nią o czymś, nie pamiętam niestety o czym, ale wyglądało na to, że imponowało jej coś, co zrobiłam, chyba zrobiło to na niej wielkie wrażenie i pytała o tę rzecz. Potem przyszedł tam jej chłopak..Zbierało się na burzę, jeszcze nie padało, ale już grzmiało itp. Pojechałam do domu i dalej z nią rozmawiałam, tyle że na GG. Ach..i warto wspomnieć, że kiedy do niej pisałam, to ją..widziałam. Tak jakby była ze mną w jednym pokoju.
Sen 3:
Byłam w telewizji xD Tzn występowałam chyba w "Wiadomościach". W sumie byłam nieźle zaskoczona, kiedy zobaczyłam siebie w telewizorze xD Okazało się, że twórcy owego reportarzu jakąś drogą wybrali mnie jako jedną z laureatek pewnego konkursu i nakręcili krótki materiał o moim życiu szkolnym. Pamiętam, że byłam zadowolona, bo wypadłam i wyglądałam całkiem nieźle. Były sceny, kiedy stałam przed tablicą i wyjaśniałam coś kolegom, scena z konursu i scena, kiedy stałam w kolejce i rozmawiałam z koleżanką. Pamiętam, że miałam jakiś zmieniony głos i to mi się nie podobało. Chyba zastanawiałam się też, czy program ogląda moja ciocia, z którą nie mam kontaktu. Potem rozmawiałam przez telefon ze Sławkiem (SlaviaConsesiao), ale nie pamiętam o czym gadaliśmy.
Sen 4:
XVII wiek, Francja. Nad brzegiem rzeki stał jakiś chłopak, blondyn i chyba badał konia (wydaje mi się, że zwierze miało złamaną nogę czy coś w tym stylu). Potem scena w klasie. Ten sam chłopak siedział w ławce, kilka miejsc za nim dziewczyna, ładna długowłosa blondynka (chyba wtedy byłam tą dziewczyną, a nie jak wcześniej- obserwatorem). Wydaje mi się, że byli parą, w każdym razie chłopak na 100% był w niej zakochany. On i jego kolega byli chyba imigrantami z Anglii i nie znali dobrze wszystkich słow. Kiedy blondyn źle powiedział po francusku słowo 'chichotał' koledzy się z niego wyśmiewali, ale on zbytnio się nimi nie przejął, chyba nie wiedział o co im chodzi.
Sen 5:
Ten sen pamiętam najlepiej. Jechałam samochodem razem z tatą i młodszym bratem leśną drogą. Dojechaliśmy do takiego jakby..ośrodka wypoczynkowego, który składał sie z jednego małego domku. Okolica ogólnie nie była przyjemna, środek lasu, tylko droga itp. Po drodze mijaliśmy jednak mnóstwo ludzi, którzy wypoczywali, zbierali grzyby, pływali. Ktoś chyba nawet nagrywał tam serial. Nigdy nie było tam takiego tłoku, okolica zawsze była bezludna i opuszczona, więc bardzo się zdziwiłam. W ośrodku było kilka dziewczyn pod opieką mojej byłej nauczycielki wfu. Pamiętam, że tata wysadził mnie tam, a sam gdzieś pojechał. Poszłam na górę domku, do pokoju Izy (Izoowej xD), były tam też moje koleżanki, Ela, Kasia i Monika. Zostałam sama z Izą, dziewczyny chyba poszły się pakować. Rozmawiałam z nią o czymś, przypominam sobie, że czegoś się bała. Potem do pokoju weszła pani Julita (nauczycielka) i polała pościel leżącą na łóżku jakimś niebieskim płynem. Pamiętam, że na butelce był zapisany jego wzór chemiczny i doszłam chyba do wniosku, że to jakiś kwas karboksylowy (? xd). Okropnie śmierdział, taką typową chemią, nie potrafię dokładnie określić. Potem przyjechał po mnie tata z moim starszym bratem. Po drodze wstąpiliśmy do jakiejś cukierni. Miałam 2 zł i chciałam kupić sobie drożdżówkę. Okazało się, że pół drożdżówki z budyniem kosztuje 7 zł. W takim razie ja podziękowałam, chociaż tata chciał mi dołożyć resztę. Sprzedawczyni, starsza pani, która prowadziła cukiernię z mężem, powiedziała mi coś w stylu, że jak tak dalej będę robić (chyba kiedy nie będę kupować drożdżówek po 7zł
), to do niczego w życiu nie dojdę. Wyszłam z cukierni..urywek:
Znajdowałam się w jakimś lesie czy czymś takim..Był tam instytut, laboratorium czy coś w tym stylu. Byłam ubrana w srebrny kombinezon, więc pewnie był rok 2080 xD Obok mnie ktoś stał, wydaje mi się, że dwie osoby, a jedną z nich był jakiś czarnoskóry mężczyzna ubrany jak pilot. Zjechała do nas jakaś supernowoczesna winda. Weszliśmy do niej, ale jeden z moich towarzyszy wcisnął przycisk 'góra-dół' kilkanaście razy, tak, że winda jeździła w tę i z powrotem. Pamiętam, że stasznie w niej trzęsło..W koncu winda stanęła, wysiedliśmy..Niestety reszty nie pamiętam, a szkoda, bo mam wrażenie, że sen był bardzo ciekawy ;|
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"





