20-04-2011, 16:46
20 kwietnia 2011
Czas spania: 22:40-07:55
Liczba zapamiętanych snów: 3
Dzisiaj w nocy znowu pobudka z budzikiem, w czasie której zapisałam 2 sny. Ogólnie mało pamiętam, nie wiem co bym zrobiła gdyby nie mój Dziennik xD
Sen 1:
Z tym snem będzie najgorzej..Więc tak, przyjechałam rowerem albo autobusem na most, na którym było kilku moich znajomych, w tym Asia (wiolonczelistka95), Iza (Izoowa) i Kasia, moja koleżanka z klasy. Iza robiła Asi makijaż i fryzurę..Potem chyba rozmawiałam z nimi o szkole. Pamiętam też, że znalazłam się na korytarzu, długim, wąskim, ale jesno oświetlonym, który prowadził do laboratorium, gdzie rozmawiałam z jakąś kobietą o jej córce, chyba o mojej koleżance, której w realu nie znam..
Sen 2:
Byłam w jakimś domu, razem z mamą i moimi dwoma braćmi. Nie wiem dlaczego, ale mieliśmu wszyscy spać w jednym łóżku (oO) i akurat je ścieliłam itp. Potem znalazłam się w kuchni, w moim domu, było tam sporo osób, przy oknie ktoś siedział, pamiętam, że miał/miała białą koszulę. Chyba miała być [ta osoba] za coś ukarana, a karą miało być przecięcie/przerwanie jej jednej żyły. Ona nie protestowała. Ktoś bardzo głęboko przeciął jej wewnętrzną część dłoni. Potem okazało się, że to ja mam wykonać 'wyrok'. Podeszłam do tej osoby, pamiętam, że miała bardzo jasną i gładką skórę. Włożyłam jej palce do tej rany i wyczułam kilka żył, chwyciłam jedną i zerwałam. Pociekło trochę krwi. Było bardzo cicho, ta skazana zaraz potem wstała i poszła do pokoju. Ach..no i warto wspomnieć, że nie widziałam jej twarzy. Nastepnie..znalazłam się na jakiejś sali, czymś takim. Siedziałam w ostatnim rzędzie, obok Indianina, który mógł mieć 60 lat. Podszedł do nas xx z komórką, a my zaczęliśmy mu dyktować, co było we śnie..(?). Pamiętam, że wpisywał słowo 'Indianin'.
Sen 3:
Ten sen jest najlepszy
i powtarza znany mi już dobrze motyw: zabijania wampirów. Znowu miałam tutaj wymienne role, raz byłam pogromCĄ wampirów, kiedy indziej pogromCZYNIĄ xD. A konkretnie mówiąc, tylko na początku snu byłam mężczyzną. Potem byłam już kobietą, czyli wszystko wróciło do normy. Dla jasności, występowałam dzisiaj jako wampir, ale jako wampir dobry, np. nie robiła na mnie wrażenia ludzka krew, więc należałam do grupy Pogromców xD
Naszymi największymi wrogami był klan Krwiopijców, nawet tak ich we śnie nazywałam. Oni byli oczywiście podatni..bardzo, na krew, no i byli złymi, brutalnymi wampirami. My chcieliśmy zabić ich, a oni nas, z tym, że my mieliśmy różne zdolności (np ja potrafiłam unosić się nad ziemią, latać, ale niezbyt wysoko, maksymalnie na wysokości 2m). No i my wyglądaliśmy praktycznie tak samo jak ludzie, oni- jak potwory, ale byli piękni, naprawdę piękni, kiedy poczuli ludzką krew. Przypominam sobie scenę, kiedy byłam w kuchni w moim domu i jeden z Krwiopijców chciał mnie zabić, ale uratowało mnie to, że wzniosłam się pod sufit i przeleciałam do pokoju. Krwiopijców praktycznie nie można było zabić, zawodziły nasze wszelkie sposoby.
Akcja przeniosła się na jakąś rozległą polanę, zabudowaną niskim murkiem. W pewnej odległości od nas znajdowały się bunkry, w których spały..dusze wampirów. Aby zabić Krwiopijcę, trzeba było zabić jego duszę śpiącą w trumnie, ciało nic nie znaczyło. Sęk w tym, że ja i moja grupa nie mogliśmy się tam dostać, Krwiopijcy zastawiali na nas pułapki. Raz próbowaliśmy, akcja się nie powiodła i zabili kilku z nas, ja sama ledwo uszłam z życiem. Wtedy na polanę przyszła ludzka kobieta ze swoim synkiem. I na nasze szczęście, jego nieszczęście, mały przeciął sobie dłoń. Krwiopijcy nagle złagodnieli jak baranki, zachowywali się jak marionetki, lalki, ze wzrokiem wbitym w krople spływającej krwi. Zapomnieli o całym świecie i coraz bardziej zbliżali się do chłopca. To była nasza chwila, bo mieliśmy dostęp do ich uśpionych dusz. Przytuliłam jedną z wampirzyc, śliczną blondynkę i się z nią pożegnałam, chociaż ona oczywiście nie kontaktowała. Mieliśmy 57 sekund, żeby je zabić. Wystarczyło. Zeszliśmy do bunkrów i je pomordowaliśmy, ale nie pamiętam w jaki sposób. Pamiętam, że po nich chodziłam i je deptałam itp..(miały bardzo twarde kości). Ich ciała dwaj chłopacy z mojej grupy zapakowali na przyczepkę i zawieźliśmy je w okolice lasu w miejcowości, gdzie mieszkają moi dziadkowie. Wyrzuciliśmy ich ciała i zastanawialiśmy się, co z nimi zrobić. Chciałam je całkowicie unicestwić, tak żeby pod żadnym pozorem się nie odrodziły, ale jeden z moich towarzyszy zaczął się dziwnie zachowowywać, stwierdził, że panikujemy i że wystarczy je zakopać. Ja chciałam je spalić. Drugi kolega zapukał do domu, który stał nieopodal. I otworzył mu wampir..Krwiopijca. Nogi się pode mną ugieły, myślałam, że zabiliśmy wszystkie. Powiedział, że mamy stad zniknąć i zamknał nam drzwi przed nosem. Zaczęłam posypywać ciała Krwiopijców prochem i zamierzałam je podpalić. Wtedy mój kolega powiedział, że żeby je podpalić, trzeba obudzić Człowieka-Węża i trzeba to zrobić już teraz, bo w przeciwnym razie będzie zły. Ktoś powiedział 'Idź obudź Wężoustego' ( jak się okazało, moja mama mówiła wtedy do mojego młodszego brata coś w stylu 'Idź obudź Kingę, bo będzie zła, że za późno wstała')..
Czas spania: 22:40-07:55
Liczba zapamiętanych snów: 3
Dzisiaj w nocy znowu pobudka z budzikiem, w czasie której zapisałam 2 sny. Ogólnie mało pamiętam, nie wiem co bym zrobiła gdyby nie mój Dziennik xD
Sen 1:
Z tym snem będzie najgorzej..Więc tak, przyjechałam rowerem albo autobusem na most, na którym było kilku moich znajomych, w tym Asia (wiolonczelistka95), Iza (Izoowa) i Kasia, moja koleżanka z klasy. Iza robiła Asi makijaż i fryzurę..Potem chyba rozmawiałam z nimi o szkole. Pamiętam też, że znalazłam się na korytarzu, długim, wąskim, ale jesno oświetlonym, który prowadził do laboratorium, gdzie rozmawiałam z jakąś kobietą o jej córce, chyba o mojej koleżance, której w realu nie znam..
Sen 2:
Byłam w jakimś domu, razem z mamą i moimi dwoma braćmi. Nie wiem dlaczego, ale mieliśmu wszyscy spać w jednym łóżku (oO) i akurat je ścieliłam itp. Potem znalazłam się w kuchni, w moim domu, było tam sporo osób, przy oknie ktoś siedział, pamiętam, że miał/miała białą koszulę. Chyba miała być [ta osoba] za coś ukarana, a karą miało być przecięcie/przerwanie jej jednej żyły. Ona nie protestowała. Ktoś bardzo głęboko przeciął jej wewnętrzną część dłoni. Potem okazało się, że to ja mam wykonać 'wyrok'. Podeszłam do tej osoby, pamiętam, że miała bardzo jasną i gładką skórę. Włożyłam jej palce do tej rany i wyczułam kilka żył, chwyciłam jedną i zerwałam. Pociekło trochę krwi. Było bardzo cicho, ta skazana zaraz potem wstała i poszła do pokoju. Ach..no i warto wspomnieć, że nie widziałam jej twarzy. Nastepnie..znalazłam się na jakiejś sali, czymś takim. Siedziałam w ostatnim rzędzie, obok Indianina, który mógł mieć 60 lat. Podszedł do nas xx z komórką, a my zaczęliśmy mu dyktować, co było we śnie..(?). Pamiętam, że wpisywał słowo 'Indianin'.
Sen 3:
Ten sen jest najlepszy
i powtarza znany mi już dobrze motyw: zabijania wampirów. Znowu miałam tutaj wymienne role, raz byłam pogromCĄ wampirów, kiedy indziej pogromCZYNIĄ xD. A konkretnie mówiąc, tylko na początku snu byłam mężczyzną. Potem byłam już kobietą, czyli wszystko wróciło do normy. Dla jasności, występowałam dzisiaj jako wampir, ale jako wampir dobry, np. nie robiła na mnie wrażenia ludzka krew, więc należałam do grupy Pogromców xDNaszymi największymi wrogami był klan Krwiopijców, nawet tak ich we śnie nazywałam. Oni byli oczywiście podatni..bardzo, na krew, no i byli złymi, brutalnymi wampirami. My chcieliśmy zabić ich, a oni nas, z tym, że my mieliśmy różne zdolności (np ja potrafiłam unosić się nad ziemią, latać, ale niezbyt wysoko, maksymalnie na wysokości 2m). No i my wyglądaliśmy praktycznie tak samo jak ludzie, oni- jak potwory, ale byli piękni, naprawdę piękni, kiedy poczuli ludzką krew. Przypominam sobie scenę, kiedy byłam w kuchni w moim domu i jeden z Krwiopijców chciał mnie zabić, ale uratowało mnie to, że wzniosłam się pod sufit i przeleciałam do pokoju. Krwiopijców praktycznie nie można było zabić, zawodziły nasze wszelkie sposoby.
Akcja przeniosła się na jakąś rozległą polanę, zabudowaną niskim murkiem. W pewnej odległości od nas znajdowały się bunkry, w których spały..dusze wampirów. Aby zabić Krwiopijcę, trzeba było zabić jego duszę śpiącą w trumnie, ciało nic nie znaczyło. Sęk w tym, że ja i moja grupa nie mogliśmy się tam dostać, Krwiopijcy zastawiali na nas pułapki. Raz próbowaliśmy, akcja się nie powiodła i zabili kilku z nas, ja sama ledwo uszłam z życiem. Wtedy na polanę przyszła ludzka kobieta ze swoim synkiem. I na nasze szczęście, jego nieszczęście, mały przeciął sobie dłoń. Krwiopijcy nagle złagodnieli jak baranki, zachowywali się jak marionetki, lalki, ze wzrokiem wbitym w krople spływającej krwi. Zapomnieli o całym świecie i coraz bardziej zbliżali się do chłopca. To była nasza chwila, bo mieliśmy dostęp do ich uśpionych dusz. Przytuliłam jedną z wampirzyc, śliczną blondynkę i się z nią pożegnałam, chociaż ona oczywiście nie kontaktowała. Mieliśmy 57 sekund, żeby je zabić. Wystarczyło. Zeszliśmy do bunkrów i je pomordowaliśmy, ale nie pamiętam w jaki sposób. Pamiętam, że po nich chodziłam i je deptałam itp..(miały bardzo twarde kości). Ich ciała dwaj chłopacy z mojej grupy zapakowali na przyczepkę i zawieźliśmy je w okolice lasu w miejcowości, gdzie mieszkają moi dziadkowie. Wyrzuciliśmy ich ciała i zastanawialiśmy się, co z nimi zrobić. Chciałam je całkowicie unicestwić, tak żeby pod żadnym pozorem się nie odrodziły, ale jeden z moich towarzyszy zaczął się dziwnie zachowowywać, stwierdził, że panikujemy i że wystarczy je zakopać. Ja chciałam je spalić. Drugi kolega zapukał do domu, który stał nieopodal. I otworzył mu wampir..Krwiopijca. Nogi się pode mną ugieły, myślałam, że zabiliśmy wszystkie. Powiedział, że mamy stad zniknąć i zamknał nam drzwi przed nosem. Zaczęłam posypywać ciała Krwiopijców prochem i zamierzałam je podpalić. Wtedy mój kolega powiedział, że żeby je podpalić, trzeba obudzić Człowieka-Węża i trzeba to zrobić już teraz, bo w przeciwnym razie będzie zły. Ktoś powiedział 'Idź obudź Wężoustego' ( jak się okazało, moja mama mówiła wtedy do mojego młodszego brata coś w stylu 'Idź obudź Kingę, bo będzie zła, że za późno wstała')..
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"





