10-04-2011, 23:37
10.04.2011 rok
Dzisiaj dokładnie pamiętam jeden sen i dwa urywki. A więc..
Była jakaś wioska (coś w tym stylu Ostatniego Samuraja). z której niektóre osoby wyruszyły w poszukiwaniu jakiejś tam rzeczy. Kiedy przyjechali to akurat najechano na wioskę. Kiedy bitwa się skończyła to mój brat Kuba powiedział, że kolejnym razem to on jedzie razem z innymi. Ja powiedziałam, że też. Któregoś Dnia wyjechaliśmy (na koniach). Już na początku była pierwsza bitwa. Kiedy już powoli się skończyła wszyscy pojechali i mnie zostawili. Mnie i śnieżnobiałego byka. Od razu go pokochałam . Zawiązałam mu na szyi sznur i prowadziłam przy boku, od czasu do czasu głaskałam go po głowie. Był spokojny i piękny. Zastanawiałam się, że skoro mnie zostawili to zasadniczo nie jestem im potrzebna. Mimo to pojechałam i po chwili ich dogoniłam. Cieszyli się z mojego przyjazdy bardzo. Spytałam się dlaczego nas zostawili a oni, że to był sprawdzian i że go zdałam. Później znalazłam siew Obrze z mamą. Przyjechałam z tej wyprawy wcześniej niż inni. Rozpaczałam ,że przez to nie pójdę do 1 liceum, że wszystko stracone. Mama w ogóle mnie nie pocieszała ani też nie dołowała. Stałam tam tak i myślałam, że się stoczyłam, że ja mogłam, że tylko ja.... i wtedy tak jak w filmach są retrospekcje tak u mnie pojawiły się znikąd moje dwie przyjaciółki. Inaczej dokończyłam zdanie. Tylko ja i one znowu będziemy gorsze! A ja chcę jak Karolina! I cały czas płakałam. Powiedziałam mamie, że zgłoszę się do jej szkoły, żeby napisać egzaminy. Ona mówi, że nie bo jest dyrektorem i jej podpis nie może być obok mojego. Wtedy wpadłam na genialny pomysł. Pojadę do Zielonej! Mama powiedziała, że tak, że na jutro na 9, bo wtedy są próbne testy a dopiero o 13 te prawdziwe ( marzenia....
). Wstąpiła we mnie nowa nadzieja. (Cała ta rozmowa toczyła się przed moim domem ). Wzięłam telefon i zadzwoniłam do dziadka i usiadłam przed telewizorem, który znalazł się miedzy choinkami i na którym leciał mecz Barcelony z Realem. Ten drugi wygrywa 11 do 1 (nierealne
). Dziadek odebrał, a ja myślałam o czym innym. Mówił o meczu. Kiedy skończył dopiero wtedy powiedziałam : Cześć. On trochę zdziwiony, oczywiście odpowiedział. Przeprosiłam go, że się za zapatrzyłam w mecz. On powiedział, że nic się nie stało .Wtedy zapytałam się czy mogę dzisiaj przyjechać.Dziadek o dziwo nie był tak szczęśliwy jak zawsze. Powiedziałam mu, że na 4 dni i że ma zapytać babcię. Powiedział że okey, ale ton jego głosu mówił że lepiej jakby mnie nie było.. 
Urywki :
- Wyszłam przed dom, a tam zawieszona w powietrzu kropelka krwi. Mówię sobie, to czary! I dotknęłam tego i okazało się, że to lustro! Zadzwoniłam do Kingi i powiedziałam jej, żeby przyjechała i powiedziała, że wszystko ze mną ok.
- Jakaś konfrontacja między Kubą a Błażejem xD
Spałam od 1:00 do około 9:30..
Dzisiaj dokładnie pamiętam jeden sen i dwa urywki. A więc..
Była jakaś wioska (coś w tym stylu Ostatniego Samuraja). z której niektóre osoby wyruszyły w poszukiwaniu jakiejś tam rzeczy. Kiedy przyjechali to akurat najechano na wioskę. Kiedy bitwa się skończyła to mój brat Kuba powiedział, że kolejnym razem to on jedzie razem z innymi. Ja powiedziałam, że też. Któregoś Dnia wyjechaliśmy (na koniach). Już na początku była pierwsza bitwa. Kiedy już powoli się skończyła wszyscy pojechali i mnie zostawili. Mnie i śnieżnobiałego byka. Od razu go pokochałam . Zawiązałam mu na szyi sznur i prowadziłam przy boku, od czasu do czasu głaskałam go po głowie. Był spokojny i piękny. Zastanawiałam się, że skoro mnie zostawili to zasadniczo nie jestem im potrzebna. Mimo to pojechałam i po chwili ich dogoniłam. Cieszyli się z mojego przyjazdy bardzo. Spytałam się dlaczego nas zostawili a oni, że to był sprawdzian i że go zdałam. Później znalazłam siew Obrze z mamą. Przyjechałam z tej wyprawy wcześniej niż inni. Rozpaczałam ,że przez to nie pójdę do 1 liceum, że wszystko stracone. Mama w ogóle mnie nie pocieszała ani też nie dołowała. Stałam tam tak i myślałam, że się stoczyłam, że ja mogłam, że tylko ja.... i wtedy tak jak w filmach są retrospekcje tak u mnie pojawiły się znikąd moje dwie przyjaciółki. Inaczej dokończyłam zdanie. Tylko ja i one znowu będziemy gorsze! A ja chcę jak Karolina! I cały czas płakałam. Powiedziałam mamie, że zgłoszę się do jej szkoły, żeby napisać egzaminy. Ona mówi, że nie bo jest dyrektorem i jej podpis nie może być obok mojego. Wtedy wpadłam na genialny pomysł. Pojadę do Zielonej! Mama powiedziała, że tak, że na jutro na 9, bo wtedy są próbne testy a dopiero o 13 te prawdziwe ( marzenia....
). Wstąpiła we mnie nowa nadzieja. (Cała ta rozmowa toczyła się przed moim domem ). Wzięłam telefon i zadzwoniłam do dziadka i usiadłam przed telewizorem, który znalazł się miedzy choinkami i na którym leciał mecz Barcelony z Realem. Ten drugi wygrywa 11 do 1 (nierealne
). Dziadek odebrał, a ja myślałam o czym innym. Mówił o meczu. Kiedy skończył dopiero wtedy powiedziałam : Cześć. On trochę zdziwiony, oczywiście odpowiedział. Przeprosiłam go, że się za zapatrzyłam w mecz. On powiedział, że nic się nie stało .Wtedy zapytałam się czy mogę dzisiaj przyjechać.Dziadek o dziwo nie był tak szczęśliwy jak zawsze. Powiedziałam mu, że na 4 dni i że ma zapytać babcię. Powiedział że okey, ale ton jego głosu mówił że lepiej jakby mnie nie było.. 
Urywki :
- Wyszłam przed dom, a tam zawieszona w powietrzu kropelka krwi. Mówię sobie, to czary! I dotknęłam tego i okazało się, że to lustro! Zadzwoniłam do Kingi i powiedziałam jej, żeby przyjechała i powiedziała, że wszystko ze mną ok.
- Jakaś konfrontacja między Kubą a Błażejem xD
Spałam od 1:00 do około 9:30..
nothing is everything





