07-04-2011, 18:07
"W sali gimnastycznej odbywał się festyn. Pan Rychły, jak zwykle rumieniąc się na widok Wiolonczelistki, z zakłopotania potknął się na schodach. Moje koleżanki z klasy i inne dziewczyny bezlitośnie się z niego śmiały, jednak XX go rozumiał. On też był zakochany. Co najdziwniejsze, podczas całego snu Jaa siedział na schodach i pisał po swojej koszulce. Nie wiem co on sobie myślał, ale żadna z dziewczyn nie zwróciła na niego uwagi. Festyn dobiegał końca, a Pan Rychły ani razu nie poprosił Wiolonczelistki do tańca - jego rumieńce i wstyd można było porównać jedynie do odmienności Jaa - obaj zdawali się podążać w złym kierunku w swoim życiu."





