03-04-2011, 15:31
Wedle życzenia
;*
Sen I.
Zaczęło się od tego, że byłam w świetlicy mojej starej szkoły, gdzie moja mama upiekła ciasteczka w kształcie literek. Ja wzięłam takie, żeby ułożyły się w napis ASIA B******** (
) KLASA III A. Nagle świetlica zmieniła się w klasę i szłam z ciasteczkami w rękach do ostatniej ławki do Marty i Kingi (moich przyjaciółek). One dwie miały minę typu : O Boże, co za nudy. A ja powiedziałam : Jak tylko skończę to dam je wam.
Sen II.
Potem, nie wiem dlaczego, byłam na działce z rodzicami. Był tam też jakiś mój kolega/koleżanka. Poszłam w kierunku kurnika, nie wiem po co. A! Byłam z bratem i on miał coś tam zrobić, ale ktoś mu powiedziałam że jak tam wejdzie to się przestraszy, No więc ja poszłam z nim . Na tym podwórku w miejscu gdzie są krzywy jeżyn stała jakaś maszyna do dzielenia siana. Pracowała non stop. Tam gdzie kiedyś były kury też była jakaś maszyna. Ale najdziwniejsze było to, że po podwórku biegała koza. To wszystko należało do takiego jednego pana (nazwiska wolę nie podawać
). Wiem, że byłam na niego zła. Mówiłam coś w stylu : Kiedyś go zabiję. Ta koza przybliżała się do nas w takim stylu ( tu narysowałam schemacik. nie wiem jak go opisać, ale to było tak jakby slalomem do nas się przybliżała.... ).
I jak była tuż przed nami ( a trzeba przyznać że zapierdzielała równo, i miała duże rogi) to wyszliśmy stamtąd. Kiedy szliśmy w stronę garażu to ona biegła za nami. I podbiła mi nogi , ale ja to przeczuwałam i zostawiłam je luźne, więc jak w nie uderzyła to zadyndały tylko jak drzwiczki. Później znalazłam się pod takimi brzozami pod moim domem, z rodzicami. To miejsce nie miało zadaszenia, ale były tam narzędzia i...... ubikacja. Ja cały czas siedziałam i załatwiałam się :lol: . W pewnym momencie zobaczyłam Elę i Kinię ( Wampię). Machałam do Kini (cały czas siedząc na ubikacji), ale ona zdawała się mnie nie zauważać. W pewnym momencie zrobiło mi się głupio, że tak siedzę i wszyscy mogą zobaczyć jak się załatwiam. Kinia patrzyła w moją stronę, ale nie odmachiwała. Ja spojrzałam do tyłu i zobaczyłam, że jakiś samochód chce do nas skręcić. Wtedy zażenowana, że Kinia na nich się patrzyła a nie na mnie wstałam i poszłam. Dziewczyny jak i samochód zniknęły.
Sen III
Marta, Kinia (Bethka) i ja miałyśmy iść z kolegą na obiad. On poszedł pierwszy. Jak weszłyśmy na stołówkę to było mnóstwo ludzi, a kolega usiadł z dwoma Maluchami. A więc zostało jedno krzesło. Marta na nie pobiegła, za nią Kinia, żeby zająć miejsce koło kolegi, i na końcu ja.
Życzę powodzenia w połapaniu się
;*Sen I.
Zaczęło się od tego, że byłam w świetlicy mojej starej szkoły, gdzie moja mama upiekła ciasteczka w kształcie literek. Ja wzięłam takie, żeby ułożyły się w napis ASIA B******** (
) KLASA III A. Nagle świetlica zmieniła się w klasę i szłam z ciasteczkami w rękach do ostatniej ławki do Marty i Kingi (moich przyjaciółek). One dwie miały minę typu : O Boże, co za nudy. A ja powiedziałam : Jak tylko skończę to dam je wam.Sen II.
Potem, nie wiem dlaczego, byłam na działce z rodzicami. Był tam też jakiś mój kolega/koleżanka. Poszłam w kierunku kurnika, nie wiem po co. A! Byłam z bratem i on miał coś tam zrobić, ale ktoś mu powiedziałam że jak tam wejdzie to się przestraszy, No więc ja poszłam z nim . Na tym podwórku w miejscu gdzie są krzywy jeżyn stała jakaś maszyna do dzielenia siana. Pracowała non stop. Tam gdzie kiedyś były kury też była jakaś maszyna. Ale najdziwniejsze było to, że po podwórku biegała koza. To wszystko należało do takiego jednego pana (nazwiska wolę nie podawać
). Wiem, że byłam na niego zła. Mówiłam coś w stylu : Kiedyś go zabiję. Ta koza przybliżała się do nas w takim stylu ( tu narysowałam schemacik. nie wiem jak go opisać, ale to było tak jakby slalomem do nas się przybliżała.... ).I jak była tuż przed nami ( a trzeba przyznać że zapierdzielała równo, i miała duże rogi) to wyszliśmy stamtąd. Kiedy szliśmy w stronę garażu to ona biegła za nami. I podbiła mi nogi , ale ja to przeczuwałam i zostawiłam je luźne, więc jak w nie uderzyła to zadyndały tylko jak drzwiczki. Później znalazłam się pod takimi brzozami pod moim domem, z rodzicami. To miejsce nie miało zadaszenia, ale były tam narzędzia i...... ubikacja. Ja cały czas siedziałam i załatwiałam się :lol: . W pewnym momencie zobaczyłam Elę i Kinię ( Wampię). Machałam do Kini (cały czas siedząc na ubikacji), ale ona zdawała się mnie nie zauważać. W pewnym momencie zrobiło mi się głupio, że tak siedzę i wszyscy mogą zobaczyć jak się załatwiam. Kinia patrzyła w moją stronę, ale nie odmachiwała. Ja spojrzałam do tyłu i zobaczyłam, że jakiś samochód chce do nas skręcić. Wtedy zażenowana, że Kinia na nich się patrzyła a nie na mnie wstałam i poszłam. Dziewczyny jak i samochód zniknęły.
Sen III
Marta, Kinia (Bethka) i ja miałyśmy iść z kolegą na obiad. On poszedł pierwszy. Jak weszłyśmy na stołówkę to było mnóstwo ludzi, a kolega usiadł z dwoma Maluchami. A więc zostało jedno krzesło. Marta na nie pobiegła, za nią Kinia, żeby zająć miejsce koło kolegi, i na końcu ja.
Życzę powodzenia w połapaniu się
nothing is everything





