03-04-2011, 13:52
No to skoro czytacie, to będę wszystko pisał.
Dzień 3
To była baaardzo ciężka noc. W mojej miejscowości jest teraz około 26 stopni (!!!) i wszystko kwitnie. Wygląda to pięknie, ale dla mojego alergicznego nosa to udręka. Więc - poszedłem spać o 12.00, zasnąłem około 03.00 rano, spałem do 9.00, potem do 10.30 (zadzwonił mi budzik) po czym znów do 12.00. Jak pisałem, to była ciężka noc. Wiem, że do budzika nie miałem snów - po prostu organizm pragnął się zdrzemnąć wreszcie. Ale zapamiętałem jeden sen:
Sen:
Próba tria z moim kochanym rodzeństwem (dla tych, co nie wiedzą - siostra i brat są muzykami tak jak ja). Jak zwykle kłócę się ze swoim bratem. Jest dość ciężko i niezbyt miło. Wiem, że działo się tu trochę więcej - ale nie pamiętam szczegółów. Chyba się kłóciliśmy o jakieś miejsce, jak je zagrać czy jakim smyczkiem (Asia pewnie zrozumie
). Akcja przeniosła się do ... Volkswagena Passata B5 kombi (po liftingu
) w kolorze błękitnym i z silnikiem diesla (dokładnie taki samochód ma facet, który wynajmował mojemu bratu pokój rok temu - jest lekarzem i dalej utrzymuje kontakt z bratem). Sprawa była o tyle ciekawa, że wszyscy w samochodzie (mama, siostra, brat i ja) wiedzieliśmy, że brat miał poważny wypadek i musi się na powrót "przekonać" do prowadzenia auta - przezwyciężyć strach. Najpierw prowadziła mama i zastanawialiśmy się, czy już pora dać kierownicę bratu. I tak się stało - brat przejął stery. Miałem wrażenie, że akcja dzieje się w Szwajcarii ale nie było to żadne znane mi miejsce, czułem że to może być Bazylea - jestem pełen podziwu dla swojej podświadomości jak wspaniale wybudowała bardzo duży kawał miasta, który nigdy wcześniej nie widziałem na oczy
. Brat zaczął jechać powoli, skręcać w różne ulice aż dojechał do jednej prostej i długiej ulicy. Co ciekawe - ta ulica kiedyś mi się już śniła! Stał przy niej znak - niemieckie odwołanie ograniczenia do 120 km/h. To trochę dziwne, bo to było miasto, zwykła ulica a tu odwołanie ograniczenia prędkości jak na autostradzie w Niemczech
(ach ta moja podświadomość). Brat powoli przyśpieszył do 125 km/h i sen się skończył.
Wnioski - coraz częściej śni mi się temat powiązany z motoryzacją. To może być dobry sygnał do robienia TR. Ponadto - zauważyłem, że moje sny są bardzo rzeczywiste - nie pojawia się w nich nigdy żaden robal gigant, Godzilla albo inne fantastyczne przedmioty czy stwory. Tym trudniej zapewne mi się uświadomić - no ale kto mówił, że życie będzie proste?
Dzień 3
To była baaardzo ciężka noc. W mojej miejscowości jest teraz około 26 stopni (!!!) i wszystko kwitnie. Wygląda to pięknie, ale dla mojego alergicznego nosa to udręka. Więc - poszedłem spać o 12.00, zasnąłem około 03.00 rano, spałem do 9.00, potem do 10.30 (zadzwonił mi budzik) po czym znów do 12.00. Jak pisałem, to była ciężka noc. Wiem, że do budzika nie miałem snów - po prostu organizm pragnął się zdrzemnąć wreszcie. Ale zapamiętałem jeden sen:
Sen:
Próba tria z moim kochanym rodzeństwem (dla tych, co nie wiedzą - siostra i brat są muzykami tak jak ja). Jak zwykle kłócę się ze swoim bratem. Jest dość ciężko i niezbyt miło. Wiem, że działo się tu trochę więcej - ale nie pamiętam szczegółów. Chyba się kłóciliśmy o jakieś miejsce, jak je zagrać czy jakim smyczkiem (Asia pewnie zrozumie
). Akcja przeniosła się do ... Volkswagena Passata B5 kombi (po liftingu
) w kolorze błękitnym i z silnikiem diesla (dokładnie taki samochód ma facet, który wynajmował mojemu bratu pokój rok temu - jest lekarzem i dalej utrzymuje kontakt z bratem). Sprawa była o tyle ciekawa, że wszyscy w samochodzie (mama, siostra, brat i ja) wiedzieliśmy, że brat miał poważny wypadek i musi się na powrót "przekonać" do prowadzenia auta - przezwyciężyć strach. Najpierw prowadziła mama i zastanawialiśmy się, czy już pora dać kierownicę bratu. I tak się stało - brat przejął stery. Miałem wrażenie, że akcja dzieje się w Szwajcarii ale nie było to żadne znane mi miejsce, czułem że to może być Bazylea - jestem pełen podziwu dla swojej podświadomości jak wspaniale wybudowała bardzo duży kawał miasta, który nigdy wcześniej nie widziałem na oczy
. Brat zaczął jechać powoli, skręcać w różne ulice aż dojechał do jednej prostej i długiej ulicy. Co ciekawe - ta ulica kiedyś mi się już śniła! Stał przy niej znak - niemieckie odwołanie ograniczenia do 120 km/h. To trochę dziwne, bo to było miasto, zwykła ulica a tu odwołanie ograniczenia prędkości jak na autostradzie w Niemczech
(ach ta moja podświadomość). Brat powoli przyśpieszył do 125 km/h i sen się skończył.Wnioski - coraz częściej śni mi się temat powiązany z motoryzacją. To może być dobry sygnał do robienia TR. Ponadto - zauważyłem, że moje sny są bardzo rzeczywiste - nie pojawia się w nich nigdy żaden robal gigant, Godzilla albo inne fantastyczne przedmioty czy stwory. Tym trudniej zapewne mi się uświadomić - no ale kto mówił, że życie będzie proste?





