11-02-2011, 12:23
Dziś miałem LD. Takie krótkie i dość słabe. Śniło mi się, że byłem dwoma samochodami w mieście (haha), więc pojechałem pierwszym zatrzymać się na jakimś parkingu, no i piechotą wracałem po ten drugi (oba były sprawne
). No i jak tak szedłem piechotą, to nagle jechałem samochodem
Nie wiem jak to moja głowa zrobiła, ale nagle się zorientowałem, że jadę jednym samochodem po drugi samochód (ale co miałbym zrobić z tym pierwszym? hehe). Stwierdziłem, że nie mogę być aż takim debilem i zrobiłem TR. Mimo iż podszedłem do tego negatywnie, tzn myślałem że to na pewno rzeczywistość (tak chyba jest zawsze) okazało się, że to sen. Pooddychałem sobie trochę z zatkanym nosem i szybko wyskoczyłem za most na którym właśnie stałem. Chciałem wisieć sobie na piątym palcu ręki, ale mimo to troszkę się obsuwałem - stwierdziłem, że tak nie może być, przecież to sen. Więc się puściłem, ale nie chciałem spadać - zawisłem w powietrzu. No i wtedy pojawiły się dwie postacie z mojego poprzedniego snu. Zaakceptowałem to i trochę z nimi pogadałem, nie zauważając, że moja głowa zdążyła zrobić pode mną podłogę (żebym nie wisiał biedny w powietrzu
) Potem już tylko traciłem "moc" no i w końcu się obudziłem. Króciutki ten LD, ale był 
Alkohol - mi zawsze pomaga. Jak jestem po imprezie (tak też było dzisiaj) zawsze coś ze mną dzieje - albo mam LD, albo okazje (z której nie korzystam) do wyjścia z ciała
). No i jak tak szedłem piechotą, to nagle jechałem samochodem
Nie wiem jak to moja głowa zrobiła, ale nagle się zorientowałem, że jadę jednym samochodem po drugi samochód (ale co miałbym zrobić z tym pierwszym? hehe). Stwierdziłem, że nie mogę być aż takim debilem i zrobiłem TR. Mimo iż podszedłem do tego negatywnie, tzn myślałem że to na pewno rzeczywistość (tak chyba jest zawsze) okazało się, że to sen. Pooddychałem sobie trochę z zatkanym nosem i szybko wyskoczyłem za most na którym właśnie stałem. Chciałem wisieć sobie na piątym palcu ręki, ale mimo to troszkę się obsuwałem - stwierdziłem, że tak nie może być, przecież to sen. Więc się puściłem, ale nie chciałem spadać - zawisłem w powietrzu. No i wtedy pojawiły się dwie postacie z mojego poprzedniego snu. Zaakceptowałem to i trochę z nimi pogadałem, nie zauważając, że moja głowa zdążyła zrobić pode mną podłogę (żebym nie wisiał biedny w powietrzu
) Potem już tylko traciłem "moc" no i w końcu się obudziłem. Króciutki ten LD, ale był 
Alkohol - mi zawsze pomaga. Jak jestem po imprezie (tak też było dzisiaj) zawsze coś ze mną dzieje - albo mam LD, albo okazje (z której nie korzystam) do wyjścia z ciała





