15-09-2026, 13:56
Kolejne sny:
Miałam skrzydła i latałam. Zleciałam z balkonu i poleciałam na pusty plac obok mojego domu rodzinnego. Później poszłam do mojego sąsiada Jana, na jego ogród. I uwaga — szukałam tam Rubina. Zawołałam go z pełnym przekonaniem, że on tam jest. Po prostu powiedziałam sobie, że wiem, że on tutaj chodzi po tym ogrodzie i że zaraz do mnie podejdzie. Zawołałam go i przyszło dwóch. Był jeden Rubin i drugi Rubin. Wybrałam tego ładniejszego. Powiedziałam: „Chodź ty, na pewno jesteś tym prawdziwym Rubinem.” Poszliśmy pod płot, gdzie miało dojść między nami do aktu seksualnego. Rubin powiedział do mnie coś w stylu: „No nie żartuj, że nawet w twoich snach jestem.” Przecież Rubin jest postacią z mojej książki. Miało dojść do stosunku od tyłu, ja już stałam wypięta i gotowa, ale zamiast tego Rubin zaczął używać w stosunku do mnie jakiegoś dezodorantu w miejscu intymnym. Później dawał mi tam pianę, taką jak bita śmietana, która strzela z tubki. Mówiłam mu: „Nie, przestań. To nie jest żel erotyczny nawilżający, tylko zwykła piana.” A on dalej, uparcie, dawał mi tę pianę.
Później śniła mi się też nowa praca. Byli tam ludzie, którzy byli spoko, i cieszyłam się, że w końcu mam blisko do pracy.
Później miałam jeszcze sen, że piekłam cynamonki. W moim pokoju był piekarnik — w mojej tak zwanej szafie na skarby. Pierwsze cynamonki były nieposłodzone i tak dalej, ale pomyślałam: „No, poprzednie jeszcze czekają, no to jeszcze je trzeba zjeść.” Później moja mama uznała, że nie zje tych cynamonek, bo źle wyglądają. Ja spróbowałam surowej i stwierdziłam, że jest OK. Następnie mama nalała wody z kranu i woda wyleciała mi do jajek, które miałam przygotowane na ciasto. Wylałam te jajka do zlewu i zaczęłam płakać z nerwów, że ciasto znowu jest nieudane.
*
Byłam z jakimś kolesiem i szukaliśmy miejsca do odbycia stosunku seksualnego. Znalazłam jakąś wnękę w lesie. Usunęłam z niej pajęczyny i położyłam tam koc.
Kiedy dojechałam na imprezę, ten koleś coś do mnie mówił. Muzyka w samochodzie bardzo się zacinała i psuła. Ten koleś coś tam do mnie powiedział, nazywał mnie blondyną i zaczął mnie pouczać, bo było coś, co miałam wykonać tylko do połowy, a okazało się, że powinnam była wykonać wszystkie obowiązki. Miał jakiś okres próbny i wyglądało na to, że miałam wykonać całość obowiązków, a zrobiłam tylko połowę. Rzuciłam do niego: „Tak, tak, blondyna, blondyna, kto cię dyma, jak mnie ni ma.” I poszłam obejrzeć salę imprezową. Po drodze leżały jakieś posiłki. Zebrałam niektóre przypadkowo, kiedy znalazłam się zbyt blisko nich — dokładnie tak jak w grze Postal. Następnie z góry szła jakaś baba przebrana za klauna. Zobaczyła, że jestem w jej domu, i uciekła w popłochu. To również było zupełnie jak w Postalu. Później przeszedł ten koleś i powiedział, że da mi jakiś szampon i suszarkę do włosów albo mielarkę do mięsa. Powiedziałam, że chcę suszarkę. Dziwiłam się, że nagle jest dla mnie taki miły, a nie chamski, jak to zazwyczaj było. Później omawialiśmy nasze barabary. Komentowaliśmy, gdzie zrobimy to znowu i jak. Pod koniec znowu uprawialiśmy seks oralny.
Kiedy dojechałam na imprezę, ten koleś coś do mnie mówił. Muzyka w samochodzie bardzo się zacinała i psuła. Ten koleś coś tam do mnie powiedział, nazywał mnie blondyną i zaczął mnie pouczać, bo było coś, co miałam wykonać tylko do połowy, a okazało się, że powinnam była wykonać wszystkie obowiązki. Miał jakiś okres próbny i wyglądało na to, że miałam wykonać całość obowiązków, a zrobiłam tylko połowę. Rzuciłam do niego: „Tak, tak, blondyna, blondyna, kto cię dyma, jak mnie ni ma.” I poszłam obejrzeć salę imprezową. Po drodze leżały jakieś posiłki. Zebrałam niektóre przypadkowo, kiedy znalazłam się zbyt blisko nich — dokładnie tak jak w grze Postal. Następnie z góry szła jakaś baba przebrana za klauna. Zobaczyła, że jestem w jej domu, i uciekła w popłochu. To również było zupełnie jak w Postalu. Później przeszedł ten koleś i powiedział, że da mi jakiś szampon i suszarkę do włosów albo mielarkę do mięsa. Powiedziałam, że chcę suszarkę. Dziwiłam się, że nagle jest dla mnie taki miły, a nie chamski, jak to zazwyczaj było. Później omawialiśmy nasze barabary. Komentowaliśmy, gdzie zrobimy to znowu i jak. Pod koniec znowu uprawialiśmy seks oralny.
*
Wczoraj śniło mi się, że Mateusz z mojej pracy wrócił z urlopu. Byliśmy u mnie w domu i ja gotowałam dla niego jakąś zupę. Kiedy przyszedł i usiadł na fotelu, podeszłam do niego i zaczęłam go wyściskać i obcałowywać, bo bardzo się za nim stęskniłam.
Dzisiaj natomiast na początku miałam sen o tym, że wszyscy moi dziadkowie i babcie jeszcze żyli. Spotkaliśmy się u mnie w domu rodzinnym i rozmawialiśmy o sekretach długowieczności. Moja babcia chciała długo żyć. Powiedziałam jej, żeby robiła to, co robi teraz, i jadła tak, jak je teraz, bo widocznie jej to służy. Skoro przeżyła już tyle lat, to może dzięki temu przeżyć jeszcze więcej. Później przyśniło mi się, że nie mogłam spać. W rzeczywistości faktycznie przez chwilę nie mogłam zasnąć. Dałam sobie zatyczki do uszu, bo przeszkadzały mi dźwięki dochodzące zza okna. We śnie przyśniła mi się moja kuzynka, która spała ze mną w pokoju. Ona również miała zatyczki w uszach i powiedziała, że dźwięki zza okna jej nie przeszkadzały, bo już się do nich przyzwyczaiła. Później poszłam spać do pokoju mojej fryzjerki. W pewnym momencie ona weszła i zapytała mnie, dlaczego tutaj śpię. Odpowiedziałam jej, że wolę tutaj spać, bo lepiej mi się tutaj śpi. Następnie pojawiła się sytuacja, że to był w ogóle jakiś sex shop. Nie był to jednak całkowicie sex shop — w sklepie było tylko jedno stoisko takie bardziej sex-shopowe. Można było tam kupić między innymi jakieś kostki do gry z pozycjami i różne tego typu rzeczy. Później okazało się, że w tym miejscu jest również stajnia. Były tam moje konie. Były to starsze konie — dwa dereszowate. Kiedy otworzyłam ich boks, okazało się, że w środku są dwa źrebaki, ale nie ma tych starszych koni. Dowiedziałam się, że ktoś zabrał moje konie i je zabił. Strasznie się wkurwiłam. „Ktoś miał zabrać mi konie i je zajebać!” Chciałam zrobić jakąś tabliczkę na drzwiach boksu. Początkowo chciałam napisać ją ręcznie, ale nie wychodziło mi to, więc po prostu napisałam ją w Wordzie i wydrukowałam. Na kartce napisałam, że jest zakaz zabijania koni z tego boksu. Powiesiłam ją na drzwiach. Później przyszła do mnie mama razem z fryzjerką. Zaczęły mnie pytać, jakie są konsekwencje prawne i w jaki sposób zamierzam ukarać osobę, która zabiłaby mojego konia. Zaczęłam się nad tym zastanawiać i stwierdziłam, że muszę zapytać ChatGPT, bo właściwie sama nie wiem. Chciałam też nakleić na drzwiach nazwę mojej stajni, instrukcję pierwszej pomocy dla konia oraz różne inne informacje tego typu.






