21-08-2026, 10:05
Ostatnie sny:
Śniło mi się, że Arisska cały czas żyła. Był to taki bardzo typowy motyw, który pojawia mi się w snach o niej — okazuje się, że jednak nie umarła. W tym śnie przypomniałam sobie, że kiedyś zawiozłam ją do weterynarza, żeby ją uśpić. Weterynarz jednak tego nie zrobił. Arisska przez cały ten czas przebywała w gabinecie weterynaryjnym i przez całe dwa lata nadal żyła. W końcu weterynarz powiedział mi, że Arisska żyje, ale nie może już dłużej u nich zostać. Chcieli zawiadomić schronisko, żeby ją zabrali. Bardzo chciałam ją stamtąd zabrać. Zależało mi na tym, żeby nie trafiła do schroniska i żebym mogła się nią zająć. Jednocześnie bardzo się bałam tego, co będzie później. Bałam się, że będę musiała być z nią przez całą dobę, że nie będę mogła spać w nocy i że opieka nad nią całkowicie mnie pochłonie. Zastanawiałam się, jak w ogóle pogodzę opiekę nad Arisską z moim normalnym życiem, skoro i tak mam wrażenie, że nie mam na nic czasu. Bardzo chciałam ją zabrać, ale jednocześnie czułam ogromny lęk przed tym, czy dam radę się nią zająć.
*
Na początku śniło mi się, że przyszli do mnie rodzice i razem sprzątaliśmy moje mieszkanie. W akwarium miałam lucky bamboo, takie małe dracenki. Jedna z nich zaczęła marnieć i robiła się żółta. Zauważyłam, że w akwarium są jakieś białe, pełzające robaki. Okazało się, że pojawiły się dlatego, że bardzo długo nie wymieniałam wody i robactwo się tam rozwinęło. Musiałam je zlikwidować. Żeby to zrobić, włożyłam do wody ząbek czosnku i zasypałam ją dużą ilością czosnku w proszku. Później miałam jakiś remont w mieszkaniu. Tata chciał zburzyć jedną ze ścian, żeby coś tam wstawić albo zobaczyć, co znajduje się w środku. Bardzo się bałam, kiedy to robił. Na ścianie były wcześniej jakieś rzeczy podpisane ołówkiem, żeby wszystko było równo. Tata zdjął tę ścianę i zobaczyliśmy jej konstrukcję. Było tam bardzo dużo szpilek powkładanych w takie rdzenie czy elementy ściany. Kiedy dotykałam tych szpilek, te rdzenie zaczynały się rozpadać i sypać. Później razem z mamą i siostrą znalazłyśmy się nagle w jakimś ogrodzie. Miałyśmy węże ogrodowe i pryskałyśmy się nawzajem wodą. Jadłam też białą i zwykłą czekoladę. Wiedziałam, że to jest sen, więc pomyślałam, że mogę się objadać słodyczami bez konsekwencji. Jednocześnie jednak nic szczególnego z tą świadomością nie zrobiłam. Po prostu jadłam czekoladę i tyle. Później znalazłam jakiś stary, dziwny telefon z nietypowym wejściem do ładowarki. Kiedy podeszłam do komputera, telefon jakby zsynchronizował się z komputerem i mogłam korzystać z jego rozmów również na komputerze. Telefon był odblokowany i miałam dostęp do wszystkich rozmów oraz wiadomości człowieka, który go zgubił. Zaczęłam pisać do różnych osób z jego kontaktów: „Czy znasz właściciela tego telefonu? Podaj mi do niego numer. Jest tylko 6% baterii.” Później bateria spadła do 1%. Bałam się, że kiedy telefon się rozładuje, to jednocześnie przestanie działać również mój komputer. Przeglądając rozmowy, zauważyłam, że właściciel telefonu obgadywał mnie z niektórymi osobami i mówił o mnie jakieś dziwne rzeczy. Później odkryłam, że pisał również do jakiegoś sklepu. Sklep odpisał mi, że ten facet chyba jest z Japonii. Odpowiedziałam, że raczej nie sądzę, ponieważ ze wszystkimi pisze po angielsku, a do tego zamawia rzeczy z polskich sklepów. Nikt jednak nie odpowiedział mi na najważniejsze pytanie — czy ktoś ma numer do właściciela telefonu. Na koniec okazało się, że ten sklep chce mi zrobić koszulkę z nadrukiem Nike w ramach podziękowania za znalezienie telefonu. Uznali, że jestem uczciwa, ponieważ próbuję odnaleźć właściciela i oddać mu zgubę.






