19-08-2026, 13:56
Ostatnie sny:
Śniło mi się, że byłam na jakimś lotnisku, ale wyglądało ono bardziej jak wielki piknik, otwarte pole z targowiskiem, coś w rodzaju dni miasta. Miałam podlewać trawę, bo była bardzo sucha, ponieważ od dawna nie padał deszcz. W pobliżu sikała krowa. Miałam niedokończoną kanapkę — jadłam ją, ale nie skończyłam i chciałam dojeść ją później. W torebce miałam też drugą kanapkę, dużą i całkowicie niezapakowaną. Chciałam dać ją koleżance, a właściwie matce Kaśki, mojej koleżanki z podstawówki. Kanapka była jednak zepsuta, długo leżała w torbie i była pokryta czymś przypominającym pajęczynę z sera. Wiedziałam, że jest stara i obrzydliwa. Przez chwilę chciałam, żeby matka Kaśki ją zjadła i się otruła, ale uznałam, że nie będę taką świnią, więc wyrzuciłam kanapkę do kosza. Nagle pojawiła się jeszcze Ola, koleżanka, która tak jak ja pisze książki i z którą się przyjaźnię. Ona chciała tę kanapkę, ponieważ chciała nią wystraszyć swojego syna. Później znalazłam taki sam chleb, ale świeży — był jeszcze ciepły, jak prosto z piekarni, choć już pokrojony. Okazało się, że chleb kupiła moja siostra. Wzięłam dwie kromki i zaczęłam przygotowywać sobie kanapkę, ale siostra mi je zabrała. Zapytałam, dlaczego to zrobiła, a ona powiedziała, że to jej chleb. Odpowiedziałam, że w takim razie powinni podpisywać swoje rzeczy, żeby było wiadomo, co do kogo należy. Mama i siostra nagle się na mnie zdenerwowały i zaczęły mówić, że odpowiadam im chamsko. Ostatecznie jednak pozwoliły mi wziąć kolejne dwie kromki i zrobiłam sobie kanapkę. Impreza miała zacząć się o 17:00, a ja planowałam zjeść dopiero o 18:00. Stwierdziłam więc, że skoro tak, to zjem kanapkę już na imprezie, a nie przed nią. Później miałam jechać samochodem po koleżankę. W pewnym momencie znaleźliśmy się w szkole. Kilka innych koleżanek chciało, żebym pochodziła z nimi po pomieszczeniach i pozwiedzała szkołę. Było mi bardzo miło, że chciały spędzić ze mną czas, więc poszłam z nimi. Ta moja koleżanka zapytała mnie później, dlaczego nie chcę spędzać czasu z nią. Odpowiedziałam, że przecież muszę też spędzić trochę czasu z innymi koleżankami. Później dzwoniłam do laryngologa, żeby zapytać o aparaty słuchowe. Kobieta kompletnie nie słyszała, co do niej mówię, i ciągle powtarzała: „W jakiej sprawie pani dzwoni? W jakiej sprawie pani dzwoni?” W końcu się wkurzyłam i rozłączyłam, myśląc, że mam dość, skoro ona sama niczego nie słyszy. Rozmawiałam też z Agnieszką, moją dawną koleżanką. Chciałam zapytać, czy poleciała w tym roku na wakacje i czy urodziła już dziecko, ponieważ wcześniej była w ciąży. Powiedziała, że ma dwoje dzieci. Stwierdziłam wtedy: „Kurwa, no to chyba bliźniaki.” Później zajmowałam się probiotykami w płynie. Napełniałam buteleczki z pipetami probiotykiem Saccharomyces boulardii. Jedna buteleczka była dla mojej siostry, a druga dla mojego szwagra Kamila. Powiedziałam im, że doładowałam im obie buteleczki do pełna, ale przecież oni w ogóle nie piją swoich probiotyków. Teraz mają pełne butelki i mają je w końcu pić. Wlałam mojej siostrze trzy krople do buzi, a następnie trzy krople podałam Kamilowi. Siostra popiła wodą z czajnika, pijąc ją tak jakby bezpośrednio z jego dzióbka. Później rozmawiałam z mamą. Chyba chciała, żebym również brała ten probiotyk, ale ja nie chciałam, ponieważ był niedobry. Powiedziałam jej, że przecież też mam probiotyk — Enterol z apteki — i że mi pomógł na gazy oraz mdłości. Mama wyglądała wtedy tak, jakby bardzo intensywnie się nad tym wszystkim zastanawiała.
*
Dzisiejszy sen pamiętam tylko częściowo. Na początku śniło mi się, że były jakieś cierniste dzieci, chyba moje. Zapisywałam ich imiona w mojej książce dotyczącej mojego drugiego świata i mojej książki. Chciałam, żeby te dzieci były dobrze traktowane przed zabiciem. Ktoś miał je chyba później sprzątnąć. W pewnym momencie znajdowałam się na drzewie. Później miałam sen, który wydawał się trochę związany z poprzednim. Miałam korektor do twarzy, którego normalnie używałam pod oczy, ale był bardzo mocny, bardziej przypominał podkład. Stwierdziłam więc, że nałożę go sobie na całą twarz. Spojrzałam w lusterko i zauważyłam, że wyglądam jak większość kobiet, które malują twarz podkładem. Tym korektorem malowałam również jakieś naczynia — różne flaszki, flaszeczki i kieliszki. Pytałam ludzi, czy wyglądam tak samo z korektorem, jak bez niego. Wszyscy odpowiadali mi, że wyglądam tak samo. Nie wiem dlaczego, ale bardzo mnie to oburzało. Później byłam na wodzie, chyba w jakimś jeziorze, i kąpałam się tam razem z innymi ludźmi. Ci ludzie puszczali balony z helem. Niektóre wyglądały jak ogromne balony, które potrzebują ognia, żeby wznieść się w powietrze — takie, na których można latać. Niektóre z tych balonów się paliły jak lampiony i spadały. Inne były tak lekkie, że kiedy ludzie je łapali, balony porywały ich do góry. Ludzie zaczynali unosić się nad ziemią razem z nimi. Na końcu śniło mi się, że przepychałam tłuszcz z brzucha do piersi, żeby mieć większe piersi i jednocześnie pozbyć się tłuszczu z brzucha.






