28-07-2026, 13:17
Ostatnie sny:
Śniło mi się, że byłam na Camp America. Wszyscy byli już dorośli, a ja przebywałam tam chwilowo i czułam się jak nielegalna imigrantka. Mówiłam, że bardzo chciałabym tam zostać, ale nie mam wizy. Miałam wygłosić jakieś przemówienie, ale nagle wszyscy zaczęli bawić się w pociąg, jak na weselu. Jeździli jeden za drugim i nikt mnie nie słuchał. Wcześniej byłam na jakimś wysokim budynku przy PKP. Był ze mną pies. Miałam zeskoczyć i polecieć. W międzyczasie planowaliśmy nastraszyć Rambo, ponieważ źle traktował swojego psa. Staliśmy całą grupą i krzyczeliśmy, że mu „najebiemy”. Po chwili jednak uznaliśmy, że boimy się jego zemsty, więc zrezygnowaliśmy z tego pomysłu. W śnie cofnęłam czas i zamiast tego zorganizowaliśmy pokojowy protest. Trzymałam tabliczkę z napisem: „Nie krzywdź swojego psa”. Później śniło mi się, że siostra pana Grzegorza, mojego dawnego przyjaciela, miała dziecko. Na Instagramie był filmik, na którym pan Grzegorz żegnał się z tym dzieckiem przed jego wyjazdem na kolonię. Następnie śniło mi się, że byłam po marihuanie i chodziłam po mieście z moim mężem. Miał odbywać się jakiś festiwal. Pytaliśmy ludzi, gdzie się znajduje, a oni odpowiadali, że w Piwnicach. Pomyślałam: „Kurwa, przecież to jest bardzo daleko”. Szliśmy ulicą Księżycową. Mój mąż cały czas mnie wyprzedzał, a ja wołałam do niego, żeby tego nie robił. Później znowu byłam w Ameryce i próbowałam wszystkim pokazać, że kombinuję, jak tam wrócić. Kiedy chodziłam jeszcze po mieście, weszłam do jakiejś pralni. Wisiało tam pranie, a moje buty były całe ubłocone. W innym śnie tej samej nocy jadłam ciastka Oreo maczane w maśle orzechowym i posypce Oreo. Jednocześnie kąpałam się w wannie. Za oknem pojawiły się bardzo ciemne chmury przypominające dym. Wiedziałam, że zbliża się burza. W czasie spaceru z mężem zastanawiałam się też, po co mam wracać pociągiem do jakiegoś miejsca, skoro jestem już w połowie drogi i mogłabym od razu pojechać tam, gdzie chcę. Śniło mi się również, że w moim mieszkaniu jacyś ludzie słuchali muzyki z laptopa. Później puściłam coś z telefonu, a oni w tym czasie naprawiali coś w łazience. Na końcu pojawił się jeszcze jeden wątek. Doszło do porwania jakiegoś biskupa i wszyscy mieliśmy jechać do magicznego świata. Biskup był bardzo przestraszony, a ja chciałam stanąć po jego stronie. Był zamknięty w dużym pudle. Wrzuciłam mu do środka kilka patyków. Dopiero później okazało się, że ja również zostałam porwana.
*
Śniło mi się, że szłam do domu i dostałam kwiaty – czerwone róże w pudełku. Okazało się, że to poczta kwiatowa. Mój egipski znajomy Mustafa wysłał mi te kwiaty i dołączył do nich liścik. Udawałam przed mężem, że nie wiem, od kogo są, ale bardzo chciałam przeczytać ten liścik na osobności. Później jakiś mężczyzna czekał w furgonie. Weszłam do mojego domu rodzinnego, ale kiedy miałam już przekroczyć próg, nagle, zupełnie niespodziewanie, zorientowałam się, że to jest sen. Spojrzałam na swoją dłoń. Miałam pięć palców, ale pomyślałam: „Nieważne, przecież i tak wiem, że to jest sen”. Na początku chciałam odlecieć, ale uznałam, że zrobię coś innego. Poszłam do tego mężczyzny w celu obcowania cielesnego. Później pojawił się jeszcze drugi i sen przerodził się w intymną sytuację z udziałem ich obu. W szalonym trójkącie bawiliśmy się aż do finiszu. Następnie poszłam z nimi do domu, bo odbywała się tam jakaś impreza. Miałam brudne spodnie i chciałam się przebrać. Później grałam z siostrą w jakąś grę. Wspominałyśmy pluszowe lwy z dzieciństwa. Każdy z nich miał inny pyszczek. Nadal miały przyczepione metki z cenami. Oderwałam je i pomyślałam: „Ja pierdykam, serio całe dzieciństwo bawiłam się tymi lwami razem z tymi metkami”. Na końcu śniło mi się, że grałam w jakieś Simsy, w których sterowało się gigantycznymi postaciami. Bardzo chciałam mieć ogromnego psa Clifforda.
*
Śniło mi się, że byłam w pracy, ale wyglądała ona bardziej jak klasa szkolna. Wszyscy siedzieli w ławkach i mieliśmy przygotować zeszyty oraz jakieś wycinki. Ja zapomniałam tych wycinków, ale Kaśka, która siedziała obok, wyjaśniła mi, że wystarczy wejść w Google i pobrać odpowiedni plik. Pomyślałam: „Aha, spoko, to później sobie go pobiorę z Google”, bo okazało się, że była to jakaś praca domowa. Dotyczyła raportu o zanieczyszczeniu środowiska powstającym podczas drukowania dokumentów i o tym, że szkodzi ono żółwiom oraz całej planecie. Kaśka powiedziała mi też, że podręcznik nie będzie potrzebny – wystarczą wycinki i zeszyt. Później nagle zaczął się nowy dzień i znowu miałam jechać do biura. Obudził mnie budzik. W międzyczasie na moim iPhonie zainstalował się nowy system iOS, ale kompletnie nie potrafiłam się w nim odnaleźć. Wszystko działało inaczej i źle mi się klikało. Nagle włączyła się muzyka z „Titanica”. Pomyślałam: „Dobra, niech leci, to sobie posłucham”, ale nie mogłam jej w ogóle ściszyć. Mój mąż spał wtedy w salonie. Po chwili pojawił się jakiś mężczyzna. Dotykał mnie po pośladkach przez niebieskie, lateksowe rękawiczki. W pokoju była kamera. Nagle włączyło się radio i on przestał. Spojrzałam na zegarek. Była godzina 10:40. Pomyślałam: „Kurwa, co jest? Przecież już dawno powinnam być w pracy”. Zauważyłam też, że mam przy sobie służbowego laptopa. Nie zostawiłam go w biurze, tylko zabrałam go do domu. Spojrzałam jeszcze raz na zegarek, a tam nagle była godzina 8:40. Zaczęłam chodzić po całym domu mojej babci na wsi i patrzyłam na wszystkie zegary. Każdy z nich pokazywał inną godzinę. Wzięłam laptopa i miałam już wychodzić do biura. W tym momencie zadzwonił budzik i naprawdę się obudziłam.
*
Śniło mi się, że byłam na jakimś castingu, przyjęciu albo festiwalu. Było menu z sałatkami i wybrałam keto sałatkę z parmezanem i śledziami. Zamówienie przyjmował syn jakiegoś okrutnego mężczyzny. Syn miał na imię Maciuś. Wszyscy komentowali, że jego ojciec to świr. Maciuśowi bardzo się spodobałam. Poderwał mnie, a później go przytulałam. Pamiętam, że jego ciało było bardzo ciepłe i było to bardzo wyraźne odczucie. Później mieliśmy gdzieś jechać. Okazało się, że nie zabraliśmy wszystkich rzeczy. Tata zapomniał butów i jeszcze kilku innych rzeczy. Następnie jechałam przez Portland w GTA 3 i jednocześnie słuchałam na Spotify muzyki z GTA 3. W dalszej części snu jakiś dzieciak bardzo źle się zachowywał i prowokował Ariskę. Kazałam mu wyjść i ochłonąć. Trzymałam Ariskę na rękach. Pamiętam, że miała dość chłodne łapki. Później oglądałam w telewizji program o psie nurku, który przez wiele godzin nurkował w poszukiwaniu swojej opiekunki. Kobieta bała się, że w końcu sama wypłynie na powierzchnię, a pies już nie wróci, bo się utopi. Nie do końca pamiętam ten fragment, ale chyba chodziło o to, że oglądałam ten program i ktoś później oskarżał mnie o to, że przypadkowo go nie skasowałam. Jakaś kobieta zagadywała mnie i pytała, gdzie na kuponie jest napisane, kto będzie śpiewał podczas kolejnej edycji tego przyjęcia albo festiwalu. Odpowiedź znajdowała się na dole kuponu, ale ona wcześniej tego nie doczytała. Jeszcze wcześniej we śnie przerabiałam zdjęcia. Zrobiłam fotomontaż, na którym siedziałam w strip clubie i wyglądało to tak, jakby był to mój własny lokal. Później pojawił się nóż, który musiałam łamać kawałek po kawałku. Na końcu śniła mi się duża, okrągła szczotka do włosów. Chciałam przerobić zdjęcie tak, żeby włosie tej szczotki było dłuższe. Nie mam pojęcia, po co chciałam to zrobić, ale we śnie wydawało mi się to ważne.
*
Śniło mi się, że razem z moją rodziną mieliśmy jechać do mojego byłego chłopaka, Mariusza, do Warszawy. Moja mama była tym strasznie podekscytowana, ale ja wiedziałam, że najpierw powinien w ogóle odpisać i napisać, czy chce, żebyśmy przyjechali. Odpisał. Wysłał zdjęcie ze szpitala. Ostatecznie nigdzie nie pojechaliśmy, bo okazało się, że właśnie rodziło mu się dziecko. Ma teraz nową żonę i to z nią urodziło mu się dziecko. Wysłałam mu list, a później dostałam od niego odpowiedź. W środku były wycinki z gazet oraz jakieś informacje na temat poligamii i poliamorii u lwów. Zaczęłam odpisywać i chciałam zapytać go, skąd w ogóle wie o poliamorii, ponieważ jest to motyw, który również pojawia się w mojej książce. Kiedy pisałam odpowiedź, moja mama cały czas próbowała czytać ten list. Bardzo się tego wstydziłam, bo była to prywatna i bardzo intymna sprawa pomiędzy mną a nim. Byłam już prawie roztrzęsiona i chciało mi się płakać z bezsilności. Mój tata siedział obok i nic nie zrobił. Wręcz bronił mamy. Jeszcze wcześniej w tym śnie po domu latały osy, ponieważ wleciały przez otwarte okna. Chodziłam po całym domu, zamykałam okna i mówiłam mamie, żeby założyła moskitiery. Zabijałam osy packą, ale były bardzo agresywne i cały czas mnie atakowały.
*
Śniło mi się, że pomagałam przygotowywać jedzenie na jakąś imprezę. Wcześniej pomagałam mężczyźnie po wypadku. Chwilowo nie mógł chodzić, ale miał kulę i wózek inwalidzki, więc w miarę sobie radził. Powiedział mi, że da sobie radę, ale i tak postanowiłam mu pomóc. Później pomagałam jakiejś kobiecie. Była całkowicie sprawna i w pełni sił, ale mimo to chciała, żebym wyręczyła ją praktycznie we wszystkim. Bardzo mi się to nie podobało. Dała mi za pomoc pięćdziesiąt złotych. Na początku nie chciałam przyjąć tych pieniędzy, ale później stwierdziłam, że skoro jest taka roszczeniowa i oczekuje, że zrobię wszystko za nią, to niech faktycznie mi zapłaci. Następnie przyjechałam moim Dusterem do szkoły. W samochodzie leciała moja ulubiona piosenka „Alone in a Crowded World” zespołu Stormchant. Wiedziałam, że muszę ją zaśpiewać, nawet publicznie, bo bardzo ją uwielbiam i ma dla mnie mocny przekaz. Miałam mieć zajęcia, ale w ogóle nie wiedziałam, jakie lekcje mam tego dnia. Chciałam zapytać nauczycieli, czy mogę wyjść i odpuścić sobie zajęcia, ponieważ miałam pomagać na kuchni. Zostawiłam obiad w pudełku w samochodzie. Nie mogłam zgasić silnika ani z niego wysiąść, bo pojawiały się jakieś dziwne komplikacje. W końcu jednak udało mi się to zrobić. Na lekcji zorientowałam się, że zajęcia rzeczywiście się odbywają, ale nie było mnie na poprzednich. Pożyczyłam od koleżanki zeszyt, żeby sprawdzić, jaki to w ogóle przedmiot. Chyba był to WOS. Nauczycielka mówiła coś o ZUS-ie. Jeszcze przed lekcją spotkałam Romana, mojego sąsiada, któremu miałam pomagać na kuchni. Powiedział, że jeśli będę miała chwilę, to żebym przyszła. Pod pokojem nauczycielskim siedziała Marta i inni z mojej klasy z podstawówki. Roman znosił na dół jakiś karton. Kiedy wróciłam, pod pokojem nie było już nikogo. Musiałam szukać sali, do której wszyscy weszli. W końcu trafiłam do odpowiedniej sali. Wyglądała jak aula. Po lewej stronie wszystkie miejsca były już zajęte, więc poszłam usiąść sama po prawej stronie. Wtedy koleżanka z przedniego rzędu zaprosiła mnie, żebym usiadła obok niej. Pożyczyłam od niej zeszyt, żeby sprawdzić, jaki to przedmiot. Powiedziałam, że miałam rozprawę sądową z ZUS-em i ją wygrałam. Pomyślałam, że może jeśli opowiem o tym publicznie, to nauczycielka zaliczy mi ten przedmiot, skoro akurat mówiła o ZUS-ie. W pewnym momencie zaczęła grać muzyka i nagle rozpoczęła się dyskoteka, czyli ta impreza, na którą wcześniej miałam przygotowywać jedzenie. Powiedziałam innym, że najlepsze dyskoteki były w latach dwutysięcznych. Koleżanka zdziwiła się i zapytała, o co mi chodzi. Odpowiedziałam, że właśnie wtedy była najlepsza muzyka. Po chwili powiedziałam: „Zaraz, przecież jesteśmy w gimnazjum”, więc przypomniałam sobie, że kiedy chodziłam do gimnazjum, w latach 2007–2010, na dyskotekach leciała według mnie najlepsza muzyka. Jeszcze wcześniej nauczycielka chciała, żeby każdy wpisał się do zeszytu, jeśli uważał jakieś wymienione przez nią nazwiska za słuszne. Bardzo mało osób podeszło, moje koleżanki również tego nie zrobiły. Obserwowałam je i stwierdziłam, że chyba też nie chcę się wpisywać. Było mi jednak głupio zapytać, o co dokładnie chodzi.
*
Śniło mi się, że miałam szwy w buzi – zarówno u góry, jak i na dole. Te u góry same się zerwały, a te na dole zostały. Miały pilnować, żeby szczęka mi nie pękła, ale okazało się, że szwy zostały bardzo źle założone. Mimo to musiałam je jeszcze nosić. Później byłam w jakimś domku letniskowym. To był obóz. Grałam w Simsy i było tam mnóstwo nowych mebli oraz różnych dodatków, między innymi domek dla zwierzaków. W pewnym momencie moja rodzina chyba uciekła z tego domu, bo wprowadziłam do niego nową rodzinę. Nie chciałam tego, więc coś cofnęłam i znowu pojawiła się moja rodzina. Obok stał jeszcze drugi, identyczny dom. Do domku dla zwierzaków przyszła Koli. Wyglądała trochę jak mała Lucy. Weszła do takiego domku przypominającego podziemną kryjówkę i położyła się spać. Kiedy leżała na łóżku, wyglądała jak taki mały ludzik z ciastka. Chciałam koniecznie pokazać to mojej siostrze. Na obozie codziennie rano wstawaliśmy i szliśmy jeść. Zawsze wołał mnie na obiad taki chłopak, z którym chciałam się umówić albo związać. Jednocześnie jakiś dzieciak bardzo szybko związał się z inną kobietą. Był jednak zupełnie niedoświadczony i nie miał żadnych życiowych traum, dlatego od razu jej zaufał. Mój wybranek był bardzo podobny do Michała z mojej uczelni, więc uznajmy, że to był on. Michał nie ufał mi, mimo że przytulaliśmy się, całowałam go i byliśmy sobie bliscy. Pokazywałam mu różne akrobacje i szpagaty w powietrzu. Obóz miał drewniany balkon, z którego schodziło się po drabinkach na dół. Schodziłam po jednej z takich drabin na stołówkę. W jednej ręce trzymałam krzesło, a mimo to bez problemu zeszłam po drabinie. Byłam z siebie dumna i liczyłam, że zrobi to na nim wrażenie. Nagle zapytał mnie, kim on właściwie dla mnie jest. Odpowiedziałam mu: „Długie czekanie to dobre śniadanie”, bo na coś mieliśmy czekać. Liczyłam, że zrozumie, iż chodzi mi o nas i o naszą relację. Powiedziałam też, że mogę codziennie zwiedzać nawet te same miejsca i nigdy mi się to nie nudzi. Lubię wracać do tych samych miejsc i ciągle podróżować. On znowu zapytał, kim dla mnie jest i jak ja sobie to wszystko wyobrażam. Rozmawialiśmy też o pieniądzach na podróże. Nagle oburzył się i stwierdził, że pewnie zależy mi tylko na jego pieniądzach. Odpowiedziałam mu, że wcale nie, bo miałam już byłych partnerów, którzy sami ciągnęli ode mnie pieniądze. Pod koniec tego wątku na obozie testowaliśmy perfumy. Były tam jakieś nowości oraz nowe szpilki Carolina Herrery. Dziewczyny bardzo się tym ekscytowały i wszystkie testowały zapachy. Później śniło mi się, że przyszli do mnie jacyś złoczyńcy upomnieć się o złotą bransoletkę, którą wcześniej znalazłam. Okazało się, że należała do nich. Byłam przerażona, że ci bandyci wiedzą, gdzie mieszkam. Schowałam się w łazience, ubrana tylko w koszulkę i majtki, bo była noc. Po chwili mój mąż otworzył drzwi i powiedział, żebym wyszła, bo przyszli po tę złotą bransoletkę. Oddałam im ją, ale przez cały czas byłam potwornie przestraszona.
*
Śniło mi się, że razem z moim mężem wybieraliśmy różowe kasetony do sypialni. Uznałam, że ściana za naszym łóżkiem jest brzydka i chciałam ją w ten sposób odnowić. Później jechaliśmy razem rowerami przez ulicę Obrońców Poczty Gdańskiej. Nie było tam żadnego ruchu, mimo że zazwyczaj na światłach tworzą się ogromne korki. Jechaliśmy w kierunku ulicy Aptecznej. Przejechaliśmy przez skrzyżowanie i pojechaliśmy dalej. Ja jechałam przodem, a mój mąż był trochę za mną. Za nami poruszał się też niepełnosprawny mężczyzna na wózku inwalidzkim. Mój mąż pomyślał, że to policja, ponieważ ten mężczyzna miał na sobie odblaskową kamizelkę. Kazał mi się zatrzymać. Po chwili niepełnosprawny przejechał na drugą stronę ulicy i wjechał na chodnik. Dopiero wtedy zorientowaliśmy się, że to po prostu mężczyzna na wózku, a nie policjant na motorze. Później jedliśmy z tatą lazanię i rozmawialiśmy o tym, że jego ChatGPT jest wredny. Powiedziałam, że dla mnie wredny jest Gemini, bo cały czas go gnębię, kiedy nie chce mi robić obrazków. Za to ChatGPT jest spoko.
*
Dzisiaj śniło mi się, że miała odbyć się osiemnastka mojej kuzynki Karoliny. Pytałam ją, co będzie na tej imprezie i czy będą jakieś zabawy. Ona sama tego nie wiedziała, bo osiemnastkę organizowali jej rodzice. Ja nie chciałam za bardzo na nią iść, więc wypytywałam ją o szczegóły, bo chciałam się dowiedzieć, czy będzie tam jakkolwiek zabawnie. Później szłam z Karoliną jakimś parkiem. Nie chciałam trzymać jej za rękę, bo miała brudne dłonie, ale ona koniecznie chciała iść ze mną za rękę, jak takie małe dziecko. W śnie dostałam też kosmetyki od jakiejś influencerki z Instagrama. Wysłała mi naprawdę porządne perfumy. Myślałam, że przyśle mi jakieś byle co, a ona wysłała mi markowe perfumy, chyba Giorgio Armani My Way Nectar albo coś podobnego. To miał być taki prezent od niej za moją aktywność. Później miałam iść na działki ROD. Ktoś sprzedawał tam arbuzy i miał też taki ogródek przypominający mini zoo. Był tam żbik i małe żbiki, takie jak kociątka. Ciągle próbowały wchodzić do jakiegoś domku, ale nie mogły. Ludzie cały czas narzekali, że te żbiki nie powinny tam wchodzić. Śnił mi się też Marek z mojej poprzedniej pracy. Posłałam mu dziubka, a on po prostu sobie poszedł. Pomyślałam, że będzie ze mną flirtował, ale nic z tego nie wyszło. Mój mąż siedział obok, więc skłamałam i powiedziałam, że specjalnie wysyłam takie dziubki, żeby odstraszyć potencjalnych podrywaczy. To oczywiście nie była prawda. Później razem z moją siostrą jadłyśmy ogromnego loda, którego również dostałam od tej influencerki. Robiłyśmy sobie zdjęcia podczas jedzenia. W końcu nie dałyśmy rady go zjeść i nasz tata dokończył go za nas. Kiedy dawałam mu tego loda, zauważyłam, że były w nim ciastka Oreo. Zanim oddałam go tacie, zjadłam jeszcze jedno z tych ciastek. Potem Karolina razem ze swoim tatą podglądała przez okno jakichś ludzi w domku. Okazało się, że kręcili film pornograficzny. Na końcu śniło mi się, że nasz sąsiad Michał szukał jakiejś karty. Zaczęłam krzyczeć na mojego męża, że nie wie, gdzie ona jest. Wiedziałam przy tym, że sąsiad stoi pod drzwiami i wszystko słyszy. Kiedy otworzyłam drzwi, było mi strasznie głupio. Myślałam, że coś skomentuje, ale nic nie powiedział. Cała sytuacja zaczęła się od tego, że mój mąż miał zadzwonić do sąsiada w sprawie tej karty. Zamiast tego zadzwonił do naszego serwisanta od klimatyzacji i zaczął pytać o termin serwisu. To mnie bardzo zdenerwowało, bo miałam wrażenie, że zajmuje się zupełnie innymi sprawami niż tymi, o które go proszę.






