26-06-2026, 08:11
Dzisiejszy sen:
Śniła mi się podróż autokarem, był postój i poszłam z psem na spacer, żeby załatwił potrzeby. Potem w busie siedziałam obok jakichś ludzi i była tam moja ex przyjaciółka, Roksana. Gadałyśmy, ale atmosfera była sztywna. Potem śnił mi się mój przyjaciel z jednej z dawnych prac, Marek. W tamtych czasach miałam na niego crusha, on na mnie też. Byliśmy gdzieś w jakichś domkach letniskowych. Czekałam na niego pod zakładem, jak zazwyczaj, bo mieliśmy zapalić papierosa. Mówił, że ma ciężko, bo jakaś laska go chyba rzuciła a jego ojciec umarł na raka i ja mówiłam, że też mam nowotwór, choć łagodny - naczyniaka. Potem byliśmy w jakimś domku letniskowym, ale było dużo ludzi dookoła. Ja siedziałam Markowi na kolanach i całowałam go, ale obecność ludzi mnie peszyła. Powiedziałam mu więc, że pójdziemy na tylne siedzenia mojej Corsy (już dawno na jawie nie jeżdżę tym autem). W tle były te domki letniskowe i ludzie robili grilla. Nagle zerwał się wiatr i była sucha burza. Uderzył piorun w białego Malucha, który stał niedaleko. Bałam się i w dodatku chciało mi się sikać, chciałam wyjść i załatwić potrzebę w krzakach, ale bałam się, że piorun we mnie uderzy. Obudziłam się, zasnęłam ponownie.
W kolejnym śnie był ciąg dalszy. Siedziałam chyba znowu w aucie z Markiem, pytałam go co czuł w czasie naszych pocałunków. Powiedział, że czuł do mnie dystans. Ja powiedziałam, że też czułam dystans i poczułam, że oddaliliśmy się od siebie (na jawie dawno z nim nie rozmawiałam). Powiedział, że musi zrobić przerwę od kontaktu ze mną. Ja mu powiedziałam, że to nie ma sensu, bo i tak nasz kontakt się urwał.






