02-06-2026, 12:44
Dzisiejszy sen:
Śniło mi się, że na ogrodzie u moich rodziców miałam kucyki i chciałam na nich jeździć. Akcja działa się w domu rodzinnym moich rodziców, na ich ogródku. W tym śnie była też Arisska. Była młoda, żywa i pełna energii. Taka sama, jak zwykle pojawia się w moich snach. Biegała sobie po ogrodzie. W pewnym momencie była na samym końcu ogrodu. Zawołałam ją, a ona od razu przybiegła do mnie. Miała sprawne łapki i wszystko było z nią w porządku. Pamiętam, że patrzyłam na jej łapki i dziwiłam się, bo przecież miała je kiedyś sparaliżowane. W śnie wyglądało jednak tak, jakby odmłodniała i była całkowicie zdrowa. Wszystko było z nią dobrze. Później siedziałam na tarasie. Pojawiały się tam różne małe zwierzęta i stworzenia — ryjówki, myszki, jaszczurki i inne podobne zwierzątka. Chciałam dać Arissce karmę. Nagle z tej karmy wyszły dwa brązowe gekony. Były całkiem ładne i wyglądały na przyjazne. Arisska początkowo chciała na nie zapolować. Ganiała je i interesowała się nimi jak pies zainteresowany małymi zwierzętami. Po chwili zabrałam jednak te gekony i chciałam umieścić je w terrarium.
Cały sen kręcił się wokół Arisski. Później byłam w swoim pokoju i Arisska również tam była. Bawiłam się z nią i spędzałam z nią czas. Kiedy obudziłam się nad ranem, pamiętałam tylko, że śniło mi się coś bardzo przyjemnego i że po przebudzeniu czułam się wyjątkowo dobrze. Nie mogłam jednak przypomnieć sobie, co dokładnie mi się śniło.
Dopiero kiedy poszłam do łazienki, nagle przypomniałam sobie cały sen i zrozumiałam, że śniła mi się Arisska.
Był to bardzo miły, spokojny i przyjemny sen. Jednak kiedy przypomniałam sobie, że to właśnie ona mi się śniła, poczułam smutek, ponieważ Arisski już ze mną nie ma. Pomyślałam wtedy, że bardzo za nią tęsknię i czasami chciałabym, żeby choć jeden z takich snów stał się rzeczywistością, choćby tylko na godzinę lub dwie.






