12-05-2026, 10:10
Kolejne sny:
Śniło mi się, że jakiś chłopak wykorzystał mnie seksualnie i poszłam do garażu mojego ojca, gdzie on przebywał razem z innymi osobami. Czekałam tam na jego przeprosiny. Miałam wrażenie, że jeśli mnie przeprosi, to udam zaskoczenie i aż upuszczę przedmiot z ręki ze zdziwienia. W międzyczasie poszłam umyć ręce, ale dziwnie zmoczyłam rękaw skarpetki zamiast rękawa bluzki. Wyciskałam potem z tej skarpetki wodę i wypływało jej bardzo dużo, jakby nie miała końca. Woda lała się ciurkiem. Ilona z mojej pracy napisała mi SMS, pytając co to za dziwne dźwięki. Zażartowałam, że „sikam”, nie wiedząc wtedy, że ona jest tuż za ścianą. Później próbowałam jej wytłumaczyć, że tak naprawdę wyciskałam wodę ze skarpetki. Idąc dalej, spotkałam fryzjerkę, która proponowała mi strzyżenie. Zgodziłam się, ale czułam niepokój, bo pamiętałam, że nie powinnam ścinać włosów, choć nie wiedziałam dlaczego. Dopiero na fotelu fryzjerskim przypomniałam sobie, że moja fryzjerka kazała mi zapuścić włosy i dopiero później miała je obciąć w większej zmianie. W tym samym śnie byłam też w domku letniskowym, gdzie uczyłam pomeraniana tropienia. Rozkładałam karmę w różnych miejscach, żeby pies jej szukał. Ktoś inny jednak dał mu jedzenie wprost i pies nie chciał go szukać, a ta osoba stwierdziła, że nie jest głodny, więc nie będzie zmotywowany. Chciałam nawet przygarnąć tego pomeraniana, ale rozważałam oddanie mojego dalmatyńczyka. Ostatecznie uznałam, że mój pies zostaje ze mną, bo jest grzeczny. Moja mama wypuściła go z kennela, który stał pod schodami. Pies od razu zaczął się ekscytować, ale najpierw kazałam mu usiąść, zanim otworzyłam drzwi na ogród. Gdy tylko wyszedł, zaczął biegać i zjadać rozsypaną karmę, która miała być dla pomeraniana. Rzucałam mu też resztę smaczków, żeby wszystko zjadł. Potem nagle było dużo psów w kennelach, którymi miałam się zajmować – wypuszczać je i karmić. Było to bardzo dużo pracy i chaosu. W kolejnej scenie spotkałam się z Donaldem Tuskiem. Pytał mnie o poglądy polityczne i o Adriana. Odpowiedziałam, że jestem bezpartyjna, ale moje poglądy są gdzieś pomiędzy lewicą a konfederacją. W głowie planowałam nawet założenie podsłuchu, żeby sprawdzić jego słowa i później ujawnić je światu. W tym samym czasie mój tata miał kupować mi i Adrianowi nowe samochody i pytał, jakie kolory chcemy. Ja wybrałam różowy, Adrian chyba fioletowy. Zastanawiałam się wtedy, dlaczego tata kupuje nam samochody, a nie po prostu dom, skoro jest taki hojny. Na końcu kroiłam ogórki do sałatki, a później grałam w Simsy. Okazało się, że domki letniskowe z psami w moim śnie były właśnie częścią gry.
*
Śniło mi się, że grałam w nową część gry Postal, która wyglądała jak zupełnie nowa część o zbieraniu płyt. Cała akcja rozgrywała się w budynku, jakby był to zamknięty, wielopoziomowy świat gry. Miałam przy sobie płyn do prania i zastanawiałam się, co z nim zrobić, bo czułam, że może mi się jeszcze przydać, kiedy zacznie się chaos. Spotkałam Postala. Robił z innymi jakieś kulki z mąki i daktyli do jedzenia i chciał, żebym spróbowała, ale odmówiłam. Przywitałam się z nim bardzo nieśmiało, tylko krótkim „hej”. Od razu czułam napięcie i niepokój, jakby coś miało się zaraz wydarzyć. Zastanawiałam się, gdzie schować płyn do prania, żeby go nie stracić — ktoś poradził mi, żebym ukryła go za firanką, ale uznałam, że to zły pomysł, bo i tak ktoś mógłby go znaleźć albo przewrócić. Wkrótce okazało się, że Postal został pobity i miał guza na głowie. Poczułam potrzebę działania. Poszłam do magazynu po broń — jakby to była część gry, w której mogłam się uzbroić. Wzięłam apteczki, granaty, pistolety i karabin M4. Wróciłam i odnalazłam mężczyznę, który go skrzywdził. Wycelowałam w niego karabin. Broń początkowo się zacięła, ale po chwili oddała serię strzałów. Mężczyzna został trafiony i zginął. W tamtej chwili doszłam do końca, było wyjście z budynku i miałam poczucie, że „przeszłam grę”, jakby wszystko zostało zakończone. Mogłam wyjść z budynku i zakończyć rozgrywkę, ale zrobiłam zapis gry, żeby móc wrócić później. Nie chciałam wychodzić, bo czułam, że w tym świecie są jeszcze ludzie i sprawy, które nie są domknięte. Chciałam tam jeszcze zostać, wrócić do nich, zobaczyć ich, może im pomóc albo po prostu być jeszcze chwilę w tym miejscu. Pamiętam też, że wcześniej przytulałam Postala, który miał guza na głowie. Wszystkie płyty, które mieliśmy zbierać, okazały się kompletne. Na końcu pojawiła się dziewczyna zabitego mężczyzny — siedziała na brązowej, bordowej sofie. Nie płakała, była raczej zła albo obojętna. Powiedziała tylko, że „nie chciała tego”, jakby nie chciała, żeby on skrzywdził Postala.






