04-05-2026, 12:22
Kolejne sny:
Śniło mi się, że byłam w mieszkaniu mojej babci, które znajduje się gdzieś na piątym piętrze. Ma tam balkon, którego bałam się jako dziecko – miałam lęk wysokości i wydawało mi się, że może się zawalić. W tym śnie był też jakiś chłopak, który dużo pił. Miałam go trochę „naprostować”, pomóc mu się ogarnąć. Moja mama zwracała mu uwagę, pytała, dlaczego tyle pije, a ja też próbowałam mu tłumaczyć, że to do niczego dobrego nie prowadzi – że można stracić kontrolę, że „urywa się film”, i że to po prostu nie jest dobre. Miałam wrażenie, że to w sumie spoko chłopak i szkoda, żeby się tak niszczył. Wyszłam z nim na balkon. Padał deszcz, więc wystawiłam twarz, żeby poczuć krople na skórze. Po chwili deszcz ustał. Nagle powiedziałam mu, że pokażę mu swoje skrzydła. Stanęłam na krawędzi balkonu i przygotowałam się do skoku. Jak zawsze w takich snach, pojawiło się zawahanie – mimo że wiedziałam, że to sen, poczułam lęk wysokości i przez chwilę się wahałam. W końcu skoczyłam. Zaczęłam lecieć. Unosiłam się w powietrzu, swobodnie, bez bólu czy strachu. W oddali widziałam smoka, a ja sama miałam poczucie, że też jestem jakimś smokiem. Nie czułam jednak skrzydeł – bardziej poruszałam się w powietrzu jak Spider-Man, płynnie, lekko, jakby to było całkowicie naturalne. Latałam tak przez jakiś czas, czując wolność. To są najważniejsze fragmenty, które pamiętam. Nie zapisałam tego snu od razu po przebudzeniu i przypomniał mi się dopiero w ciągu dnia, więc część szczegółów już uciekła.
*
Śniło mi się, że byłam w jakimś wesołym miasteczku połączonym z aquaparkiem i stokiem narciarskim – wszystko było tam jakby „trzy w jednym”. Było strasznie dużo ludzi, co bardzo mnie denerwowało. W pewnym momencie uruchomiłam karuzelę i zaczęłam na niej jeździć. Nagle ktoś z obsługi zaczął krzyczeć, żeby osoby na karuzeli zeszły. Poszłam do tej osoby i przyznałam się, że to ja ją włączyłam, pytając przy okazji, dlaczego nie można z niej korzystać. Okazało się, że to były dwie kobiety, ale właściwie nie odpowiedziały na moje pytanie – unikały rozmowy i po prostu odeszły. Chciałam wrócić na karuzelę, ale cały czas ktoś na niej był. W dodatku wokół ludzie jeździli na nartach, wszystko było chaotyczne. Pomyślałam, że wrócę tu kiedy indziej – może w tygodniu, kiedy będzie mniej ludzi. Nagle zorientowałam się, że jest po 15:00, a ja na 15:00 miałam być w pracy i włączyć komputer. Zadzwoniła do mnie Ilona z pracy – nie odebrałam, ale domyśliłam się, że chodzi o to, że się spóźniłam. Spanikowałam. Byłam w stroju kąpielowym i próbowałam szybko wydostać się z tego miejsca, żeby wrócić do domu i odpalić komputer. Na zewnątrz zaczęła się ogromna ulewa. Moje ubrania wisiały na wieszakach i całkowicie przemokły. Uznałam, że nie ma sensu ich brać. Postanowiłam jakimś sposobem „teleportować się”, złapać laptopa i wrócić na miejsce. Udało mi się uruchomić komputer. Miałam mnóstwo maili, wiedziałam też, że to majówka, więc pomyślałam, że może dziś praca polega głównie na odpisywaniu. Na początku nie zauważyłam nowych przesyłek w systemie, ale po chwili jednak je znalazłam. W pewnym momencie pojawił się Paweł – chłopak, którego raczej nie lubimy. Zaczął mnie łaskotać. Powiedziałam mu, że odkrył mój czuły punkt, a on odpowiedział, żebym teraz ja odkryła jego. Było to dla mnie dziwne i niezręczne. Spróbowałam go połaskotać po żebrach i faktycznie zareagował. Powiedział wtedy coś absurdalnego – że jego czuły punkt ma kolor ściany. Spojrzałam na ścianę, była jasnofioletowa. Cała sytuacja była dziwna i niezręczna. Chciałam później powiedzieć Ilonie i innym w pracy, że jego zachowanie było nie w porządku, ale nie zdążyłam. Pojawiła się przełożona, która coś robiła przy jedzeniu – coś jej upadło. Złapałam jedzenie, ale sztućce spadły na ziemię i poprosiła mnie, żebym je umyła. Potem zauważyłam, że w pliku Excel, w którym pracuję, ktoś wpisał w tabelce wulgarne słowo. Pomyślałam, że to może być skierowane do mnie. Zgłosiłam to przełożonej, ale ona tylko powiedziała, żebym to usunęła. Pomyślałam wtedy, że niezbyt przejmuje się takimi sytuacjami.
*
Śniło mi się, że byłam w galerii handlowej z moim mężem. W pewnym momencie nagle pojawił się mój tata i wszyscy znaleźliśmy się jakby w naszym hotelu, gdzie było dużo roślin. Pomagałam tacie – układałam do jego auta, do bagażnika, ubrania i różne rzeczy, które wcześniej zostały wyrzucone przez innych ludzi. Miałam poczucie, że wszystko ogarnęłam, ale mój tata mnie za to zbeształ. Pytał, czy spakowałam też listy i inne ważne rzeczy. Odpowiedziałam, że tak, ale w środku nie byłam tego do końca pewna i poczułam niepokój oraz brak docenienia. Później spotkałam się w mieście z Dodą. Okazało się, że jesteśmy jakimiś przyjaciółkami i swobodnie spędzamy czas razem. Nagle znalazłyśmy się na ulicy, gdzie stała ciężarówka. W pewnym momencie jedna ciężarówka stała na światłach, a z naprzeciwka czołowo na nią nadjechała druga – wyglądała jak „duch”, cała zabrudzona kurzem, jakby nie z tego świata. Nie widziałam kierowcy. Doszło do czołowego zderzenia. Doda niespodziewanie stanęła między tymi pojazdami – została „zmiażdżona”, ale przeżyła. Podeszła do mnie i wtedy odkryłyśmy, że w tej „widmowej” ciężarówce jednak był człowiek. Zaczęłyśmy prowadzić coś w rodzaju wspólnego dochodzenia, żeby ustalić, kim on jest i co się wydarzyło. Powiedziałam jej, że w dzieciństwie byłam jej fanką, miałam plakaty w pokoju i nigdy nie spodziewałam się, że kiedyś ją spotkam i zostaniemy w pewnym sensie przyjaciółkami. W śnie pojawił się też fragment, w którym byłam na masażu stóp u Hindusa. Okazało się, że ma on fetysz stóp – zaczął całować moje stopy, brać do ust palce i lizać te stopy moje w sposób bardzo intymny, co było dla mnie dziwne...
*
Śniło mi się, że byłam w domu mojej babci od strony mamy i gotowałam coś razem z kuzynką Aśką. Rozmawiałyśmy i w pewnym momencie przytuliłam ją, mówiąc, że szkoda, że w rzeczywistości (na jawie) nie potrafimy się dogadać i mamy między sobą konflikty. W śnie miałam świadomość, że to sen i że na jawie nasze relacje są napięte, ale tutaj jesteśmy pogodzone. Zaczęłam zadawać jej pytania – nie pamiętam dokładnie jakie, ale miałam poczucie, że tak naprawdę pytam nie ją, tylko swoją podświadomość. Byłam zadowolona z odpowiedzi, które otrzymywałam. Później pojawił się wątek innej kobiety, która miała dzieci z pewnym mężczyzną. Pytałam ją, dlaczego zdecydowała się na dzieci, skoro wcześniej twierdziła, że ich nie chciała. Podziwiałam jej siłę, że mimo to je wychowała. Ona nie odpowiadała wprost, ale sama zaczęłam dochodzić do wniosku, że mogła chcieć zatrzymać przy sobie bardzo atrakcyjnego partnera, mimo że nie był wobec niej lojalny (pisał gdzieś w mediach społecznościowych, że zanim wróci do domu to odwiedza dom kochanki). W śnie pojawiła się też sytuacja z pracy – zostawiłam bałagan w szafkach i zostałam za to skrytykowana przez współpracowników, w tym koleżankę ze studiów. Uznałam, że na bank mnie lada chwila wyrzucą z tej pracy. Później ona poprosiła mnie o lek na mdłości. W odpowiedzi zwróciłam jej uwagę, że wcześniej mnie krytykowała, a teraz sama czegoś ode mnie chce. Mimo to obiecała mi w zamian za pomoc powiedzieć, kto mnie „wydał” przełożonym. Następnie byłam w szpitalu na pobraniu krwi i przez to opuściłam pracę. Bałam się, że ktoś się zorientuje, ale ostatecznie nikt nic nie zauważył. Dzwonił mi telefon, widziałam, że mam jakieś połączenie nieodebrane na Teamsach, myślałam, że to moja przełożona dzwoni zapytać gdzie ja jestem i dlaczego nie w pracy. Ale jak odpaliłam komputer to jednak nie było żadnych połączeń nieodebranych. Pojawiła się też myśl, żeby wrócić do poprzedniej pracy w Katowicach i zapytać o wakat, nawet za najniższą krajową, bo obecna praca w śnie mnie męczyła. W kolejnej scenie byłam w białej, ślubnej sukni. Wystąpił konflikt z mężczyzną, który wcześniej mnie zawstydził lub uraził, to był ten hot facet koleżanki. Miał mnie przeprosić, ale nie chciał. Ostatecznie doszło między nami do pocałunku – on całował mnie po twarzy i ustach, co zmieniło napięcie między nami. Później grałam w coś w rodzaju Simsów, układałam książki na półkach i wykonywałam różne zadania. Ktoś dał mi tablet i kazał puścić śmieszne wideo dla innych. Chciałam być zabawna, ale kiedy moja mama weszła i powiedziała, że jest za głośno, musiałam to wyłączyć. Wszyscy zaczęli się ze mnie śmiać, w tym ten mężczyzna (przez to, że posłuchałam się rodzicielki). Poczucie upokorzenia sprawiło, że schowałam się w pokoju, udając psa, żeby nikt mnie nie znalazł. Znalazła mnie tylko kobieta, nie on, co mnie rozczarowało - uznałam, że mu na mnie nie zależy. Później była scena rozdania dyplomów za wyniki. Wiedziałam, że nie dostanę swojego, ale zostałam wywołana na scenę przez postać psa – jamnika, który zachęcał mnie, żebym tam poszła. Mówiłam, że to tylko kompromitacja i że nie ma dla mnie nagrody. Ostatecznie faktycznie poszłam tam, za namową, ale nie dostałam dyplomu i poczułam ogromne upokorzenie. Wróciłam zapłakana i wściekła, trzymając tego jamnika za kark, ale miałam wrażenie, że inni byli przeciwko mnie i wyśmiewali mnie celowo. Na końcu chciałam zgłosić całą sytuację policji. Policjant był Hindusem i musiałam mówić po angielsku, martwiąc się, czy dobrze się wyrażam i czy wszystko zostanie właściwie zrozumiane.






