29-04-2026, 14:57
Ostatnie sny:
Śniło mi się, że spotkałam premiera Donald Tusk w lesie. Chciałam z nim porozmawiać o polityce, ale on mnie zignorował – wyglądało, jakby zbierał grzyby albo był czymś zajęty i nie miał ochoty na rozmowę. W tym samym śnie mój mąż dał naszemu psu pluszową zabawkę na ogród, żeby nie czuł się samotny. Padał deszcz, ale mimo tego pies bawił się i wyglądał na zadowolonego. Później opowiadałam koleżance z poprzedniej pracy o tym spotkaniu z Tuskiem w lesie Nagle znalazłam się w rozmowie z ciotką Alką. W pewnym momencie do pokoju wszedł mój tata i poczułam niepokój – bałam się, że będzie zły, że z nią rozmawiam, bo w rzeczywistości oni nie utrzymują kontaktu.
Potem siedziałam przy stole, a moja siostra opowiadała coś o jakimś adoratorze. Zapytała mnie, czy jej mąż o tym wie. Inni zaczęli to odbierać jako zdradę, ale wyjaśniłam temu chłopakowi, że chodzi tylko o kolegę – chyba Kamila ze szkoły, a nie żadnego kochanka. Później pojawiła się bardziej intymna scena – byłam z tym chłopakiem w łóżku. Po pościeli chodziły rybiki cukrowe, które wygoniłam do łazienki. Chciałam , żeby zadowolił mnie oralnie, ale on się wycofał, twierdząc, że coś jest nie tak i że moje miejsce intymne śmierdzi. Pomyślałam, że to niemożliwe, bo dbam o higienę. W śnie pojawił się też motyw choroby – moja siostra i jakiś chłopak byli chorzy, a ja bałam się, że się zarażę. Poszłam więc wziąć ciepłą kąpiel, ale woda okazała się zimna. Wcześniej byłam w wannie i w łazience z kuzynką Agnieszką. Czochrałam bobra. Siedziałyśmy razem, rozmawiałyśmy. Ona mówiła coś o tym, że nie lubi czochrania bobra i wspomniała o dzieciach – że ma dwoje, a powinna mieć troje. Zapytałam ją dlaczego, a ona odpowiedziała, że przecież powiedziała, że nie powinna. Poczułam lekkie zagubienie, jakbyśmy się mijały w rozmowie. Później znalazłam się nagle w Nowym Jorku. Miałam robić zakupy – pamiętam, że chciałam kupić coś za pięć dolarów, chyba książkę lub opowieść o psie. W międzyczasie pojawił się motyw jakiegoś filmu lub historii o mężczyźnie, który otruł psy – matkę i szczeniaki. Kiedy później zapukał do drzwi, zaatakowałam go i w emocjach powiedziałam, że odebrał im życie. Była też scena związana z gotowaniem i rozmową o serialu – mówiłam komuś, że jego styl się zmienił i porównywałyśmy go do tego, jak wyglądał kiedyś. Na końcu snu w tym sklepie w Nowym Jorku była mała dziewczynka. Pomyślałam, że chciałabym ją przygarnąć, ale wiedziałam, że nie zna polskiego i musiałabym porozumiewać się z nią po angielsku.
*
Śniło mi się, że miałam szpiegować jakiegoś mężczyznę. Wchodził do szkolnej szafki – takiej metalowej, jak w amerykańskich filmach – i tam się przebierał, żeby zmienić wygląd i robić jakieś przekręty. Udawał, że idzie na basen, ale wiedziałam, że to przykrywka. Mówiłam innym ludziom, żeby spojrzeli na monitoring i zobaczyli, gdzie on jest. Wcześniej miałam na ogrodzie dużą wolierę dla zwierząt i dzikich myszy. Sama też chowałam się w takich szafkach, ale musiałam z nich wychodzić, zanim on je zajmował, bo byłam na tajnej misji. W pewnym momencie schowałam się pod pościelą na łóżku. Ta pościel dziwnie się poruszała – opadała powoli, jakby żyła – i bałam się, że on mnie zauważy. Nagle podszedł, podniósł łóżko, bo pod nim był jakiś schowek, i mnie zobaczył. Zaczęłam udawać, że dopiero się obudziłam i że po prostu chciałam się tam przespać. On jednak położył się obok mnie i nagle między nami zrobiło się blisko – przytulaliśmy się, jakbyśmy mieli romans. W pewnym momencie pojawił się dziwny motyw, jakby coś sztucznego w mojej ręce, i miałam wrażenie, że to już bardziej scena jak z filmu niż rzeczywistość. Później poszłam z siostrą i koleżanką do sklepu z tatuażami i kolczykami. W rozmowie z tym mężczyzną zaczęłam go okłamywać – powiedziałam mu, że jestem Arabką i że u mnie w domu to matka zajmowała się zakupami i codziennymi sprawami. On się zdziwił i stwierdził, że przecież w arabskich rodzinach to ojciec powinien wszystko ogarniać. Poszedł nawet zapytać swojej matki, a ona powiedziała mu, że sama robi zakupy, jakby chciała mu coś udowodnić. Chciałam pokazać, że znam język i kulturę arabską, choć to nie była prawda. Kiedy miał już odejść, powiedział, że mnie znajdzie i będziemy razem. Pobiegłam za nim i powiedziałam mu po arabsku, że go kocham. Był zaskoczony. Dodałam wtedy, że jestem pół Arabką, pół Polką – co też było nieprawdą.
Na początku snu grałam w coś w rodzaju gry. Miałam dostać działkę pod budowę domu i rysowałam ołówkiem plan architektoniczny. Robiłam to tak intensywnie, że ołówek mi się złamał. W pewnym momencie plan zamienił się w prawdziwy dom – jakby gra przeszła w rzeczywistość, coś na zasadzie „trybu życia”, jak w Simsach. Na końcu rozmawiałam z rodzicami o kredycie na dom. Sugerowałam, że mogłabym wziąć kredyt u nich jako formę oszczędzania i potem im oddawać. Po chwili jednak doszłam do wniosku, że równie dobrze mogę po prostu odkładać pieniądze sama.
*
Śniło mi się dzisiaj, że miałam iść spać, bo rano mieliśmy chyba jechać do babci na obiad – to były chyba jakieś święta. Bałam się jednak, że nie będę mogła zasnąć, bo będę cały czas chodzić do łazienki. Adrian krzątał się po domu, miał iść z psem na spacer, a w pewnym momencie włączył telewizor, kiedy ja próbowałam spać. Powiedziałam do niego, żeby go wyłączył, bo chcę spać, ale on tylko się śmiał, podobnie jak moja mama. Byliśmy w domu rodzinnym. Pomyślałam wtedy, że Adrianowi łatwo mówić, bo on potrafi wypić przed snem całą butelkę wody i przespać noc bez budzenia się, a ja nawet nic nie piję i czasami wstaję po kilka razy w nocy do łazienki. Chciałam, żeby to zrozumieli. W końcu wstałam – była chyba północ – i nagle znalazłam się w ogrodzie razem z siostrą. Spojrzałyśmy przez płot i zobaczyłyśmy, że na działce obok, tam gdzie kiedyś był komis, ktoś buduje sobie domek letniskowy. Uznałyśmy, że to pewnie nowi sąsiedzi, choć miałyśmy przeczucie, że mogą być niemili. Byli tam z małymi dziećmi, co jeszcze bardziej mnie zniechęciło. Postanowiłam jednak podejść i ich zagadać, żeby sprawdzić, jacy są naprawdę. Weszłam na nasz taras i zaczęłam ich obserwować – coś kopali, układali drewno, jakby przygotowywali się do zamieszkania. Zagadnęłam ich, pytając, czy będą naszymi sąsiadami. Powiedziałam też, że odkąd pamiętam, nikt tam nie mieszkał, więc fajnie, że w końcu ktoś się pojawił. W środku jednak poczułam ukłucie zazdrości – mieli mieć własny dom i podwórko. Chciałam zejść na dół i zobaczyć ten dom z bliska. W pewnym momencie wokół naszych nóg zaczęły biegać małe, karłowate myszki. Moja mama powiedziała, że przecież kazała je powyłapywać, bo to szkodniki roznoszące choroby. Ja chciałam jej wytłumaczyć, że to nie są żadne szkodniki. Wzięłam jedną na rękę, zrobiłam jej zdjęcie i sprawdziłam w internecie – okazało się, że to jakaś bardzo rzadka mysz, coś w rodzaju „myszki pawiej”, choć nie znalazłam o niej żadnych informacji. Zeszłam na dół i weszłam do tego domu. Był zrobiony z bali i bardzo mi się spodobał. Pomyślałam, że taki mały dom zupełnie by mi wystarczył i chciałam powiedzieć to tacie, żeby zobaczyć, co o tym sądzi. Zapytałam go też, czy to dom całoroczny, ale powiedział, że nie – że to model „dom 2026”. Przechodząc do innego pokoju, zauważyłam, że ci ludzie hodują myszy – były w różnych klatkach, nawet z małymi oseskami. Jeden z nich wypadł z klatki, więc włożyłam go z powrotem. Zauważyłam też, że myszy uciekają przez pręty. Chciałam wysłać tym ludziom zdjęcie i pokazać, że ja też kiedyś miałam wiele myszy i mam doświadczenie. Wcześniej, stojąc jeszcze na tarasie, powiedziałam im też, że na ich działce jest znak drogowy, który kiedyś znalazłam i wsadziłam między pustaki – to było moje miejsce do zabawy. Zapytałam ich, czy kupili całą działkę, czy tylko część. Dziewczyna zaczęła odpowiadać w sposób niejasny – coś o tym, że może nie całą, ale że mogą się po niej poruszać. Nagle zauważyłam, że pojawił się płot dzielący działkę na pół. Przypomniałam sobie też, jak kiedyś bawiłam się tam kombinerkami, udając, że to jakiś ptak. Pod koniec snu byłam jeszcze przez chwilę w ich samochodzie. Wcześniej, kiedy nie mogłam spać i co chwilę chodziłam do łazienki, mama cały czas ze mną rozmawiała. Miała na sobie foliowe, różowe cienie do powiek. Zapytałam ją, co to za cienie, a ona mi odpowiedziała. Pomyślałam wtedy, że muszę sobie takie kupić.






