01-04-2026, 12:01
Ostatnie sny:
Mieszkałam z Martą B., moją koleżanką, i razem urządzałyśmy moje mieszkanie, choć w snach wszystko wyglądało inaczej niż na jawie. Była sypialnia, salon z łóżkiem i jeszcze jeden pokój również z łóżkiem. Pomyślałam, że super, szkoda tylko, że w rzeczywistości nie mam takiego mieszkania. Chciałam udekorować ściany, więc drukowałam na drukarce obrazy na płótnie. Prosiłam o złotego kota, bo to była drukarka AI, ale zamiast niego wydrukował się czarny kot. Potem zauważyłam, że Marta ucięła na ścianie moje złote heksagony i chciała dać drewniane. Zapytałam ją, dlaczego mnie o to nie zapytała, przecież to moje mieszkanie, ale machnęłam ręką i byłam już zrezygnowana, powiedziałam, żeby robiła co chce, ale nie chcę tego widzieć. Nagle Marta w moim śnie stała się moją mamą. Drukowałam później heksagony na ścianę, a mama pytała, ile kosztuje jeden. Powiedziałam, że 10 złotych, a po chwili zorientowałam się, że cała paczka kosztuje tyle samo. Zaczęłyśmy drukować, ale nagle z drukarki zaczęła lać się woda. Zalała cały szary dywan, w podłodze zrobiło się wgłębienie. Próbowałam wytrzeć ją papierowymi ręcznikami, ale było ich za mało.
Scena następnie zmieniła się zupełnie – jechaliśmy z moim mężem do Czech. Nagrywałam, jak przechodzimy przez bramę, bo byliśmy tam już trzeci raz z rzędu i bardzo kochaliśmy to miejsce. Jechaliśmy przez góry, a moja bateria miała tylko 2%. Szybko podłączyłam telefon do ładowania w samochodzie i nagle pokazało 23%. Odpalając mapę, zorientowałam się, że jeździmy bez celu. Byliśmy pod jakimś budynkiem, gdy nagle byliśmy w autobusie i podszedł do mnie mężczyzna i zapytał po angielsku, czy chcę pogłaskać jego psa. Podeszłam, pogłaskałam go, ale okazało się, że to pułapka – facet chciał mnie okraść. Podrzuciłam psa na tylne siedzenie i krzyknęłam do męża, żeby go złapał, bo pies uciekał. Nagle znaleźliśmy się na przyjęciu urodzinowym tego mężczyzny – była tam wystawa tortów. Spojrzałam na niego cwanym wzrokiem, wiedząc, że go „przechytrzyłam” w autobusie i że nic mi nie zrobił. Mój mąż kroił tort, a ja zjadłam kawałek i wzięłam jeszcze trochę. Tort był bardzo lepki, ale pyszny. Wtem jakaś kobieta zapowiedziała, że osoby z grupą inwalidzką dostaną dodatkowe ciasto. Szukałam legitymacji w telefonie, dyktując do telefonu co chcę znaleźć, przez portal GOV, ale nagle wszyscy przy stole zniknęli. Uznałam, że chyba już legitymacja nie jest potrzebna. Weszłam więc do sali, gdzie był szwedzki stół pełen serów, babeczek, chleba wytrawnego – wszystko pyszne. Wiedziałam, że to sen, więc mogę jeść do woli. Później rozmawiałam z mroczną postacią – samym alfą klanu z mojej książki. Pytał, czy kontaktowałam się z nocnymi, z klanem nocy. Odpowiedziałam, że jeszcze nie, a on mówił, że boją się zmienić formę na zwierzęcą, bo są słabi i boją się być pumami i innymi zwierzętami. Było niesamowite, że w tym śnie spotkałam kogoś, kto zna mnie i moją książkę tak dobrze.
*
Byłam w ogrodzie z mamą i z Arisską. Przyszedł Jan, nasz sąsiad, z kartonami na koniec ogrodu. Powiedział, że musi je tam pociąć, i zaczął je rozcinać i skubać. Ja skupiałam się tylko na Arissce – biegałyśmy razem po trawie, a ja byłam dla niej bardzo kochana. Bardzo ją kochałam w tym śnie. Przypomniałam sobie, jak kiedyś nadziałam się na grabki, goniąc Ariskę w nerwach, bo coś zrobiła, coś zepsuła. W tym śnie myślałam sobie: „Boże, jak mogłam… miałam takiego kochanego psa, a czasem ją pogoniłam albo zrugałam”. I nagle uświadomiłam sobie, że choć minęło już pół roku od jej uśpienia (na jawie minęło ponad 2 lata), ona wciąż żyje i ma się dobrze. Tak jakby, miałam świadomość w tym śnie, że ona została uśpiona, ale potem wróciła do życia. I żyła dalej. W ogrodzie jadłyśmy maliny prosto z krzaka, truskawki – częstowałyśmy Arisskę, która nigdy wcześniej nie znała takiego jedzenia. Sprawdzałam, które maliny są robaczywe, a które najsłodsze, wybierając te najlepsze dla niej, choć sama też je jadłam. Arisskę karmiłam tymi najlepszymi i najsłodszymi. Było w tym coś niezwykłego – poczułam, że mimo jej fizycznej nieobecności, Ariska wciąż była tu ze mną, radosna i pełna życia.






