16-03-2026, 10:09
Ostatnie sny:
Śniło mi się, że jakaś dziewczyna miała uprawiać seks w samochodzie z jakimś typem, ale nie z tym jej obecnym. Był to jakiś gruby chłop. Wcześniej byłam gdzieś z moją siostrą. Grałyśmy na konsoli. Nie mogłam zalogować się na swoje konto, ale w końcu się udało. W tej grze było coś takiego, że jakiś budynek wybuchał, ale to było tak, jakby działo się też na żywo. Moja siostra zaczęła szybko biec, żeby wybiec z budynku. Ja na nią czekałam, żeby złapać ją za rękę, żebyśmy mogły wybiec razem i zdążyć. Udało się. Budynek wybuchł, a my byłyśmy już na zewnątrz. Zastanawiałam się też w tym śnie, czy kiedy tworzono grę GTA 3, to ja już się urodziłam, bo prace nad nią zaczęły się ponoć bardzo wcześnie, około 1997 roku. To jednak nie zgadza się z rzeczywistością, bo urodziłam się w 1994 roku, a GTA 3 wyszło w 2003. Później była historia tej dziewczyny. Miała ona uprawiać seks z jakimś innym typem – napakowanym, czarnym mężczyzną. Wiedziała jednak, że bunt skończy się źle, bo może zostać zmuszona do różnych rzeczy, takich jak jedzenie kupy czy seks analny. Bardzo się tego bała. Tą dziewczyną w tym śnie byłam ja, ale widziałam to jak film, jakby to była rola, którą gram. Ta dziewczyna postanowiła być uległa. Pływała w basenie, jadła na targu dziwne jedzenie i przełykała je z trudem. Koty i psy były przywiązane do ścian i do płotów. Postanowiła delikatnie porozmawiać z porywaczami, żeby poprawili warunki tym zwierzętom. Udało się. Porywacze złagodnieli. Ktoś włożył kotu miskę do pyska. Ja wyjęłam tę miskę, bo była pełna miodu i kot był cały nim oblepiony. Poprosiłam ludzi, żeby kot nie jadł aż tyle miodu naraz. Zgodzili się. Inni ludzie na targu powiedzieli, że zrobią z tego miodu dla kotów zupę albo herbatę. Po jakimś czasie porywacze zaczęli mnie lepiej traktować. Nie byłam bita ani gwałcona, tak jak poprzednie kandydatki. Ten napakowany czarny mężczyzna zdobył moją sympatię. Kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy, powiedziałam do innego chłopaka, że bardzo mi się podoba, że jest napakowany i że ciekawe, na której siłowni trenował. Między nami doszło do intymnej sytuacji i później do seksu. Później szliśmy miastem. Prowadziłam małego białego kucyka na lonży. Uczyłam się też języka irańskiego z Chatem GPT, bo mój porywacz okazał się Irańczykiem. Weszliśmy do pokoju, w którym były irańskie dzieci – prawdopodobnie jego dzieci. Był tam mały chłopiec. Powiedziałam do niego „Salam aleikum”, a on mi odpowiedział. Opisałam potem tę sytuację do ChatGPT i dostałam odpowiedź, że dla nich to bardzo duży szacunek, kiedy ktoś mówi coś w ich języku. Chociaż wiem, że „Salam aleikum” nie jest z języka irańskiego, ale w śnie to tak działało. Później w środku nocy był między nami seks. Po jakimś czasie okazało się, że ten Irańczyk ma żonę i chce się z nią rozwieść, żeby wziąć ślub ze mną. Byłam w kościele i stałam na ambonie, wygłaszając przemowę jak lektor. Okazało się też, że wiele lat wcześniej byłam na ślubie jego i jego żony i też wtedy wygłaszałam przemowę. Wtedy właśnie mnie zauważył. Teraz to był nasz ślub i znów wygłaszałam przemowę. Później było wesele. Było jedzenie. Jadłam jakieś mięso, a potem kaczkę. Mięso było trochę łykowate, ale mimo to mi smakowało i jadłam. Przy stole był też mój dziadek, który w rzeczywistości już nie żyje. Jakaś kobieta powiedziała do niego, że po ślubie trzeba jeszcze jakoś przeżyć ten dzień wesela. Mój dziadek odpowiedział: „Teraz to trzeba pożreć”. Bardzo mnie to rozśmieszyło. Wszyscy jedli. Moja mama siedziała obok mnie i powiedziała, że już skończyła jeść i idzie zapalić papierosa. Ja powiedziałam, że też zaraz kończę i pójdę z nią. Wcześniej, kiedy szliśmy po mieście z tym kucykiem, głaskałam go trochę na oślep i przez przypadek dotknęłam jego zadka. Kucyk kopnął ostrzegawczo w powietrzu, więc postanowiłam potem głaskać go tylko po głowie i po grzywie. Słuchałam też nagrań od jakiegoś dziwoląga z Egiptu, który mówił po polsku. Wyjaśniał, że trzeba mówić dobrze zarówno po irańsku, jak i po polsku, ale że język irański jest bardzo trudny i „popierdolony”.
*
Śniło mi się, że byłam na mojej uczelni razem z moim mężem Adrianem. Wsiadłam do windy i jechaliśmy nią do góry. W windzie było bardzo dużo ludzi, ale byli to ludzie z patologii. Były tam małe dzieci, które paliły papierosy, były też jakieś menelice, dziwki i prostytutki. W windzie panował brzydki zapach i ogólnie był tam smród Na środku windy stał stół, na którym były kieliszki z wódką. Bardzo chciałam jak najszybciej wysiąść z tej windy Adrian zaczął rozmawiać z jakimś kolegą, który był jednym z niewielu normalnych ludzi w tej windzie. Ten kolega miał ze sobą karton. W tym kartonie był Cadillac – taki jak miał Elvis, tylko że biały.
Wcześniej miałam też sen o Postalu. Był to bardzo creepy sen. Postal był jakby opętany i mieli wsadzić go do jakiejś maszyny, która robiła coś w rodzaju prania mózgu albo wstrząsu mózgu. Po wyjściu z tej maszyny Postal stał się normalny Ja chciałam się zgłosić na ochotnika do tej maszyny, żeby jakoś go uratować albo mu pomóc.
*
Śniło mi się, że malowałam drzewko kredkami. Malowałam je bardzo dokładnie i szczegółowo. Rysowałam niebieskie niebo, owoce na tym drzewku i różne inne detale. Pamiętam, że skupiałam się na wszystkich szczegółach. Obok w domu był ktoś jeszcze. Miałam z tą osobą jakąś spinę. Chciałam iść na studia, mimo że już pracowałam, bo chciałam mieć lepszą pracę. Myślałam wtedy o tym, że kiedy skończę te studia, mój pies pewnie nadal będzie żył, czyli bardzo długo. Trochę mnie to przerażało, że studia będą trwały aż tak długo. Miałam chyba w tym domu mieszkać, ale nie mogłam, bo ta druga osoba już tam zamieszkała i być może o to była cała ta spina.
Wcześniej tej samej nocy miałam też inny sen. Śniło mi się coś o dyrektorce z mojej poprzedniej pracy. Mój Duster zsunął się na kostce brukowej i uderzył w bramę, bo miałam gdzieś jechać, ale nie zaciągnęłam ręcznego. Były jakieś zawody. Dzwoniłam do mojej koleżanki Wioli z poprzedniej pracy. Powiedziała mi, żebym zadzwoniła jutro o północy, bo wtedy będą wyniki konkursu. Nie chciałam tego robić, bo chciałam wtedy spać. Rozmawiałam z nią przez telefon, ale wiedziałam, że to jest jakiś wywiad i że mówię publicznie, a inni ludzie mnie słuchają. W końcu ogłoszono wyniki. Okazało się, że zajęłam trzecie miejsce w zawodach. Powiedziałam przez telefon, że zajęłam trzecie miejsce. Był to jakiś zimowy wyścig na nartach albo coś podobnego. Powiedziałam też, że mam nadzieję, że następnym razem zajmę pierwsze miejsce.
Wcześniej tej samej nocy miałam też inny sen. Śniło mi się coś o dyrektorce z mojej poprzedniej pracy. Mój Duster zsunął się na kostce brukowej i uderzył w bramę, bo miałam gdzieś jechać, ale nie zaciągnęłam ręcznego. Były jakieś zawody. Dzwoniłam do mojej koleżanki Wioli z poprzedniej pracy. Powiedziała mi, żebym zadzwoniła jutro o północy, bo wtedy będą wyniki konkursu. Nie chciałam tego robić, bo chciałam wtedy spać. Rozmawiałam z nią przez telefon, ale wiedziałam, że to jest jakiś wywiad i że mówię publicznie, a inni ludzie mnie słuchają. W końcu ogłoszono wyniki. Okazało się, że zajęłam trzecie miejsce w zawodach. Powiedziałam przez telefon, że zajęłam trzecie miejsce. Był to jakiś zimowy wyścig na nartach albo coś podobnego. Powiedziałam też, że mam nadzieję, że następnym razem zajmę pierwsze miejsce.
*
Śniło mi się, że byłam u mojej kuzynki Agnieszki. Miała dom. W tym śnie zazdrościłam jej tego domu. Pamiętam, że był bardzo ładny, jakby drewniany, i stał na działce, która niby była nasza wspólna. Jednak to właśnie ona postawiła tam swój dom. Bardzo się w tym śnie dziwiłam, dlaczego akurat ona i dlaczego jej pozwolili oraz dlaczego jej się to udało. Zaczęłam z nią rozmawiać o tym domu. Powiedziała mi, że ma ten dom, ale za to ma „jebniętych” rodziców. Powiedziała też, że w życiu każdy ma coś takiego, że czegoś mu brakuje — nie może mieć wszystkiego. Komuś może brakować domu i pieniędzy, a jej właśnie brakuje normalności w rodzinie. Potem zaczęła mnie oprowadzać po swoim starym domu. Ten dom był kilkupiętrowy. W rzeczywistości jej dom tak nie wygląda, ale w śnie miał kilka pięter. Już kiedyś mi się ten dom śnił w taki sposób. Chodziłyśmy po nim i rozmawiałyśmy. Ona dalej się zwierzała i mówiła, że ma pojebanych rodziców.
*
Śniło mi się, że byłam na wsi, tam gdzie mieszkała moja babcia. Obok jej domu był inny dom, a za bramą jakiś koleś trzymał psy. Te psy były różne – były mniejsze i większe, jakby tej samej rasy, ale jednak różne, bo to były szczeniaki i dorosłe. Zauważyłam, że kiedy się tam pojawiałam, te psy się zmieniały. Najpierw była jedna rasa psów, potem po jakimś czasie zupełnie inne, a później znowu inne. Podejrzewałam, że ten facet bierze psy, a potem je wyrzuca i bierze nowe, bo mu się nudzą. Chciałam to sprawdzić, więc udałam się do DIOZ-u. Spotkałam tam tego całego kontrowersyjnego Konrada, który mówił do mnie „Pani Dario”. Powiedziałam mu, żeby mówił mi po imieniu, więc zaczął mówić do mnie po imieniu. Powiedziałam mu, żebyśmy weszli na Google Maps, bo pokażę mu, który to dom. Weszliśmy na Google Maps i było widać za bramą, że te psy faktycznie są różne i w różnym stanie – niektóre były zaniedbane, z oblepioną sierścią. Konrad powiedział, że nic z tym nie zrobi, jeśli psy są zadbane, ale że może coś pokombinować. Ten dom na Google Maps był jakby prześwietlający – było widać, gdzie jest sypialnia i ogólnie układ pomieszczeń. Były też opinie o tym domu na Google Maps. Pomyślałam wtedy, że może to jest po prostu hotel dla psów i dlatego te psy tak rotują. Potem chciałam sprawdzić, czy w moim mieszkaniu też na Google Maps jest taka opcja prześwietlania, żeby zobaczyć, gdzie mam sypialnię i jaki jest układ pomieszczeń, ale okazało się, że nie ma takiej opcji – że to była jakaś dodatkowa funkcja. Zajęłam się oglądaniem tego wszystkiego na komputerze. Byłam ubrana w moją dwuczęściową, grubą piżamę i wyszłam z domu. Wtedy obraz się zmienił i miałam iść do szkoły. Wyszłam z domu i znowu chciałam coś zobaczyć na komputerze, tylko że ten komputer był w plenerze przy szkole. Ktoś tam stał przy tym komputerze i zapytał mnie, czy cieszę się z tego, że w szkole jest dzisiaj zorganizowany spacer. Powiedziałam, że tak, ale wtedy spojrzałam na zegarek w komputerze i zobaczyłam, że jest godzina dziewiąta. Stwierdziłam, że mam na ósmą do szkoły i się spóźniłam, więc pewnie wszyscy już dawno poszli na spacer beze mnie. Tak też było. Krążyłam po podwórku i nagle zobaczyłam, jak wszystkie dzieci wracają ze spaceru do szkoły. Byli na spacerze godzinę. Spojrzałam na zegarek i znowu była dziewiąta. Pomyślałam wtedy z żalem, że przez tę godzinę mogłam iść na spacer i nabić kroki, ale tak się nie stało. Że mogłam iść sama na spacer albo dogonić grupę. Kiedy inni wrócili, była tam Kaśka Ch. i powitała mnie, ale ja tylko jej coś odburknęłam, bo miałam nerwy na ten spacer. Weszliśmy do klasy. Próbowałam gdzieś usiąść, ale nie mogłam znaleźć miejsca, wszędzie było ciasno albo miejsca były zajęte, więc krążyłam po klasie, aż w końcu usiadłam. Miałam ze sobą gruby zeszyt z różnymi głupimi notatkami, ale na samym końcu były wartościowe i fajne rzeczy oraz wklejone zdjęcia. Pamiętam też, że byłam w piżamie i nie zdążyłam się przebrać. Na dodatek bardzo chciało mi się sikać. W tym zeszycie nagle znalazłam zdjęcia Arisski, w tym jej ostatnie zdjęcie u weterynarza. Było mi wtedy bardzo przykro i strasznie za nią tęskniłam w tym śnie. W tym czasie nauczycielka puściła muzykę – piosenkę, która leciała w strip klubie w GTA San Andreas. Zaśmiałam się i chciałam powiedzieć, że to piosenka ze strip klubu, ale kiedy znowu spojrzałam na zdjęcie Arisski, bardzo chciało mi się płakać. Potem była przerwa. Poszłam do łazienki. Zdjęłam piżamę i założyłam jakiś narciarski kombinezon, bo na dworze bardzo padał deszcz. Była ogromna kolejka do łazienki, chyba wszystkim chciało się sikać. W końcu zrezygnowałam i wyszłam, mijając wszystkich. Pamiętam też, że w tym śnie byłam wilkiem i smokiem – wiedziałam, że mogę być tymi stworzeniami i się przemienić. Grupą znów mieliśmy iść na spacer, ale bardzo padał deszcz. W pewnym momencie jakiś koleś zamówił sobie jajecznicę i jajka już się ugotowały. Ktoś położył te jajka na czyjejś różowej kurtce, na białym talerzu. Jajka się przechyliły i ubrudziły całą kurtkę. Okazało się jednak, że położyli je na kurtce jakiejś Kaśki. Ona potem podeszła i zabrała tą kurtkę. Było też coś jak film albo scena, w której była dziewczyna niezbyt dobra i sympatyczna, która była królową. Później jakaś sprzątaczka, taki Kopciuszek, została królową i karmiła tą złą winogronem. Uznałam, że to wcale nie okazało się chyba zatem takim strasznym czymś, ta jej rezygnacja z władzy, skoro teraz inna królowa daje jej winogrono. Spotkałam się z tą złą dziewczyną pod lodówką w kuchni. Jadłyśmy małą zieloną papryczkę piri. Zjadłam ją i poczułam lekkie pieczenie w ustach. Ona zjadła i poczuła bardzo silne pieczenie. Wzięłyśmy cytrynę do ust (pokroiła ją na kawałki ta dziewczyna), żeby to zneutralizować, a ja jeszcze podpowiedziałam jej, żeby napiła się mleka. Zapytałam ją, jak się czuje z tym, że ktoś inny został królową. Odpowiedziała pytaniem: jak ja bym się czuła, gdyby ktoś mi rozkazywał. Odpowiedziałam jej, że nie biorę rozkazów od nikogo, od żadnego człowieka (zacytowałam Elvisa z piosenki "Trouble"). Później wyszłam na przedsionek i znów do łazienki, i wiedziałam już, że to jest sen. Wiedziałam też, że mam przy sobie ubrania, których nie mogę zabrać ze sobą, bo to tylko sen – były to dwa moje miętowe sweterki. Wyszłam na zewnątrz i jakiś koleś powiedział mi, żebym zrobiła mu przelew za papierosa, którego mi dał. Wypchnęłam z dłoni diament i zapytałam, czy może być zamiast przelewu i że przelew mu zrobię jak się obudzę, bo śpię i to jest sen. Powiedziałam mu, że ten diament jest wart kilka tysięcy, a nie kilka złotych jak papieros, i żeby dobrze go schował. On tak zrobił. Wiedziałam cały czas, że to sen, ale nie wiedziałam, kiedy się obudzę. Czułam, że mam jeszcze trochę czasu. Wybiegłam więc na zewnątrz jako wilk i chciałam podskoczyć w górę, żeby zacząć latać. Wtedy zadzwonił budzik. Chyba więc kiepsko oszacowałam ile czasu mi zostało...






