13-03-2026, 16:36
Dzisiejsze sny:
Miałam taki sen. Byłam jakąś kurtyzaną czy coś takiego. Siedziałam w samej bieliźnie, takiej pomarańczowej koronkowej, i otwierałam drzwi innym ludziom. To byli chyba jacyś klienci czy coś. Wchodziły zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Jakiś ziom zrobił ze swojego pokoju siłownię i mi ją pokazywał. Wcześniej w tym pokoju był wystrój starego pokoju z PRL-u. Chwaliłam się gdzieś w internecie jego pokojem. Mówiłam mu, żeby kupił sobie jeszcze dwa sprzęty, na przykład bieżnię do biegania, bo miał tam w sumie tylko jeden metalowy drążek do podnoszenia. Powiedziałam jednak, żeby na razie nie kupował, bo sprzęty są drogie, a on nie ma pieniędzy, bo robił remont tego pokoju. Wpadłam też na pomysł, że mogłabym mu kupić taki sprzęt na urodziny. Śniło mi się też, że kiedy byłam tą kurtyzaną, odwiedził mnie pierdolony dyrektor z poprzedniej pracy i poszliśmy w tango seksualne. Później oglądałam jakiś film. Były tam urywki scen, które sobie zachowałam. Po niebie latały smoki i zapisałam te fragmenty jako inspirację do mojej książki, żeby zobaczyć, jak te smoki tam latają. Później miałam zrobić loda jakiemuś staremu dziadkowi, a potem wrócić do mojego partnera i zrobić jemu. Miałam poćwiczyć na parówce. Kiedy poszłam do tego starego dziadka, trzymałam tę parówkę w ręce. W tym śnie cały czas zmieniał się dzień i noc. Potem nagle była zmiana sceny. Miałam iść do pracy, ale kiedy obudziłam się w tym śnie, zobaczyłam, że jest godzina trzynasta, a ja miałam być w pracy na dziewiątą. Pomyślałam: „Boże, ale zjebałam sprawę, zespałam”. Odpaliłam komputer i miałam wielką nadzieję, że to zegarek w telefonie zwariował i jest jednak dziewiąta, bo zadzwonił mi budzik. Okazało się jednak, że budzik był nastawiony na trzynastą, a nie na dziewiątą. Dodatkowo zegarek w rogu monitora wariował i co chwilę pokazywał inne godziny. Na ekranie były też pokazane osoby, które mogłam wybrać dla siebie do romansu. Wcześniej w tym śnie była też smutna muzyczka i ktoś śpiewał coś o tym, że dawniej pary były normalne, a teraz ludzie wymyślili jakieś LGBT i każdy może być z każdym. Śnił mi się też kot, który był jakby Arisską, tylko pod postacią kota. Cały czas się w tym śnie budziłam i wołałam tego kota, żeby do mnie przyszedł. Jednocześnie nie chciałam, żeby mój dalmatyńczyk do mnie podchodził, bo zostawiał dużo sierści. Przypadkowo dałam temu kotu mydło do oka, bo akurat odwróciłam rękę, kiedy obok mnie stał (miałam zmydlone dłonie). Wzięłam go więc na ręce i patyczkiem do uszu próbowałam przemyć mu oko. Ogólnie te sny były bardzo chaotyczne i przeplatały się ze sobą. Nie było w nich jakiegoś większego sensu ani jednej, ułożonej fabuły.






