03-03-2026, 10:23
Dzisiejszy sen:
Całą noc śniło mi się, że byłam w ciąży i że urodziłam dziecko. W rzeczywistości nie jestem w ciąży, nie byłam i nie chcę (i nie mogę nawet) mieć dzieci, więc taki sen był dla mnie niemal jak trauma.
Najpierw śniło mi się, że dowiedziałam się, że jestem w ciąży, mając jeszcze w miarę płaski brzuch. Zrobiłam test ciążowy i okazało się, że wynik jest pozytywny. Mój brzuch cały czas się powiększał, powiększał, aż w końcu był bardzo duży. Pomyślałam, że trudno, muszę się jakoś nastawić na tę ciążę, skoro już jest, i będę musiała czekać na poród. Zastanawiałam się, jak to będzie wyglądało.
Później śniło mi się, że mam już ogromny brzuch i jestem z mamą w szpitalu. Czekałam, aż przyjmą mnie na oddział. Bardzo się bałam – jak wyglądają skurcze, co się dzieje podczas porodu, czy zrobią mi cesarkę. Urodziłam dziecko – dziewczynkę. Była bardzo ładna, miała dłuższe włoski. Dałam jej na imię Gabriela. Miałam się zastanowić, czy chcę ją zatrzymać, czy oddać do adopcji. W czasie ciąży wydawało mi się, że nie będę jej chciała, ale kiedy ją urodziłam, poczułam przywiązanie. Była słodka, zdrowa i dziewczynka – tak jak kiedyś chciałam. Myślałam o wysłaniu zdjęcia Dominice – najpierw z brzuchem, a potem z córką. Pomyślałam też, że w końcu będę równa z innymi matkami, że może będę traktowana lepiej, że będę miała jakieś przywileje. Jednocześnie zastanawiałam się, jak utrzymam to dziecko – za co kupię ubrania, jak opłacę jej przyszłość. Oceniałam, na ile ciężko będzie mi z tym żyć.
Obudziłam się, ale kiedy ponownie zasnęłam, sen trwał dalej. Dziecko miało już kilka dni. Mieszkałam z rodzicami. To wszystko było jak z Simsów – dziecko leżało w małym łóżeczku jak w grze. Na dole pojawiła się Arisska. Wzięłam ją na ręce, ułożyłam jak dziecko i powiedziałam mamie, że mój jedyny dzidziuś w życiu to była Arisska. Wiedziałam, że moje dziecko śpi na górze. Mama miała zamiokulkasa, którego obeszły robaki. Chciałam zrobić zdjęcie i zapytać ChatGPT, czym zrobić oprysk. Zrzuciłam część robaków i zrobiłam im zdjęcie z bliska. Poszłam na górę – dziecko płakało, było głodne, miało pełnego pampersa. Wyjęłam je bardzo nieumiejętnie, jak szmacianą kukiełkę, i pomyślałam, że jestem okropną matką. Podrzuciłam je pod sufit jak w Simsach przy zmianie pieluchy, ale nic się nie stało. Pomyślałam, że będzie mnie brzydzić zmienianie brudnego pampersa. Najpierw je nakarmiłam piersią. Potem chodziłam z nim po domu, weszłam do łazienki, klepałam po plecach, żeby mu się ulało – ulało mu się do zlewu. Umyłam mu twarz. Nie miałam przewijaka. Mama weszła do łazienki. Powiedziałam jej, że dobrze, że mam taki sen, bo to znak, że nie powinnam mieć dzieci – nie mam warunków, pieniędzy, nie byłabym dobrą matką. Mama powiedziała, że ona też nie miała wiele, kiedy mnie urodziła. Odpowiedziałam, że jeśli jej to pasowało, to w porządku, ale mnie nie pasuje i jeśli miałabym mieć dzieci, chciałabym mieć dla nich bardzo dobre warunki. Mama powiedziała, że moje dziecko bardzo lubi Michała. Odpowiedziałam, że jak ma go lubić, skoro ma dopiero kilka dni i nikogo nie zna poza domem.






