27-02-2026, 11:09
Dzisiejsze sny:
Śniło mi się, że miałam w domu trzy psy. Był Kentucky, potem jakiś szczeniak a teraz musiałam znów odchować szczeniaka, ale w domu rodzinnym. Dla szczeniaka każdy był za bardzo łagodny, a on ciągle sikał w domu. Nasikał znów na podłogę i ostro go za to skarciłam. Przez to Adrian wstawił się za szczeniakiem i pokłóciłam się z nim. Powiedziałam mu, że ma oddać szczeniaka do hodowli i wnieść o zwrot kosztów za psa. Miałam niezłego focha. Uciekłam z domu. Znalazłam się w innym domu, takim Vintage i bogato zdobionym. W przedpokoju był jakiś karton - prezent dla psa od mojej mamy. Bałam się go ruszyć, by znów nie dostać opierdolu. Agnieszka P. była ze mną i pytała mnie co to jest. Zanim odpowiedziałam to ona już świrowała coś przy przesyłce i otwierała ją. Okazało się, że to jakiś różowy samochodzić z kartonu. Złożyliśmy ją i odstawili na bok. No i potem chodziłam po tym ładnym, Vintage domu i wspominałam jak rodzice wkurwili się o kiedyś maskotkę z napisem "dla starych" (nie miało to miejsca na jawie, to było fałszywe wspomnienie we śnie). Zjebali mnie o to, że położyłam gdzieś w mieszkaniu maskotkę w kształcie ziemniaka z napisem "dla starych" i oni poczuli się, jakby byli starzy. A mnie chodziło o "starzy" jako rodzice. To i tak obraźliwe określenie, ale dla moich rodziców w tym śnie bardziej obraźliwe było uznanie ich za starych w sensie ich wieku. XD Poszłam do garderoby w tym domu i usiadłam na desce klozetowej, która tam się znajdowała, aby ? i nagle dosiadł się obok na krześle jakiś ziomek. Zaczął mnie o coś wypytywać a ja czułam zażenowanie, że on siedzi obok a ja walę kloca do sedesu. Pokazywał mi zdjęcia z mojego ślubu cywilnego, gdzie miałam dopasowaną, beżową sukienkę z cekinami i nienaganny makijaż. Podobno jakiś facet zobaczył w necie te fotki i chciał się ze mną umówić, bo mu się podobałam a on wmawiał sobie, że to nie mój ślub a ja nie jestem Panną Młodą tylko czyjąś świadkową na jego ślubie.
Wcześniej w innym śnie byłam w jakichś creepy miejscach, jakby w ciemnych zaułkach leśnych. Pamiętałam, że kiedy przychodziłam tam wcześniej to nie bałam się, a tym razem wszystko było mega creepy. Bardzo się bałam i chciałam uciekać. Chyba pojawił się wtedy Postal, który kazał mi uciekać. No i potem była walka z jakims potężnym kolesiem. Moja siostra z nim walczyła, a ja chciałam zaskoczyć go od tyłu i wbić mu nóż w plecy. Stałam z małym scyzorykiem, ale nie mogłam się na to zdobyć, bo zastanawiałam się, czy taki mały nożyk będę w stanie wbić mu tak mocno i głęboko, by go zabić. Nakrył mnie i wtedy wyjaśniłam mu, że chciałam mu wbić ten nóż, ale nie jestem w stanie, bo jestem w nim zakochana. Po tym, nie czekając na jego reakcję, po prostu uciekłam.






