26-02-2026, 17:00
Były chyba moje urodziny. Przyjechała ciocia, siostra i była też Izabela. Izabela przyniosła nam różne rzeczy, w tym dziwny chleb z jakimiś sypiącymi się przyprawami. Jakoś przeżułem jeden kawałek chleba. Wtedy, gdy jadłem byłem w kuchni i widziałem jak siostra z Izabelą kładą na moim biurku i w innych miejscach pokoju, kawałki tego chleba. Za chwilę też wszedłem do mojego pokoju. Mój pokój był większy niż jest w rzeczywistości i było w nim więcej mebli. Nawet jakieś schody były wzdłuż. Siostra za chwilę wyszła. Izabela coś tam mówiła do mnie, nie pamiętam już co. Spytała się mnie czy widzę to co tam zostawiła. Myślałem, że chodzi o te kromki chleba, ale ich już nie było. Zauważyłem jakąś kartkę ze zdjęciami, tekstem i powiązaniami pomiędzy nimi. Były też na szafie i komodzie garnki z mięsem. Jadłem właśnie jakąś szynkę, ale ciężko mi to szło. Chyba chodziłem na kolanach i Izabela chciała mi wejść na plecy "na barana". Powiedziałem wtedy, że wychodzimy z pokoju i wstałem z kolan. Szedłem po tych niby schodach i wyszedłem z mojego pokoju. Poszedłem do dużego pokoju, gdzie byli wszyscy. Mama spytała się mnie czy już jadłem pizzę neapolitanę. Powiedziałem, że nie i poszedłem do kuchni po pizzę. Ale najpierw musiałem wyciągnąć z buzi tą szynkę, którą nie udało mi się zjeść. Próbowałem ją wyciągnąć i wyrzucić do kosza, ale się zaraz obudziłem.





