06-02-2026, 12:03
Dzisiejszy sen:
Śniło mi się, że piekłam ciasto w piekarniku, takie białe, ni to sernik, ni to tort. Włożyłam je do piekarnika i chyba o nim zapomniałam, bo wyszłam na chwilę z mieszkania, a kiedy wróciłam, okazało się, że ciasto urosło do ogromnych rozmiarów. Z jednej strony cieszyłam się, że będzie go dużo i że będzie co jeść, ale z drugiej strony chciałam, żeby trochę opadło, bo było już tak duże, że nie mieściło się w piekarniku i jakby posklejało jego ścianki. Zauważyłam, że piekarnik pika i wydaje z siebie dźwięki ostrzegawcze, a przez szybkę było widać, że grzałki są rozpalone do czerwoności i przegrzane. Okazało się, że grzałki się zepsuły, więc wzięłam instrukcję od piekarnika, w której było napisane, że nie ma zapasowych grzałek i że nie ma ich też nigdzie w serwisie ani w magazynach firmy Beko. To był pierwszy, krótki fragment snu. Później śniła mi się suszarka do ubrań i cały czas suszyłam pranie, wylewałam wodę z pojemnika i suszyłam od nowa. Wszystkie ubrania były w wannie i czekały na wysuszenie, a w tej wannie był też szary szczur, który po prostu tam siedział, ale nie miałam zamiaru go ani prać, ani suszyć. Mój kolega z pracy Paweł chciał zobaczyć tego szczura, więc poszłam do łazienki, wzięłam go na ręce i próbowałam zrobić mu kilka zdjęć, udało mi się zrobić chyba dwa, po czym szczur uciekł i schował się gdzieś w ubraniach. W tym samym czasie moi rodzice mieli na ogrodzie nowego pieska, który okazał się siostrą naszej suczki Lucy. Była bardzo przestraszona, taka trochę boidupka, i pomyślałam, że mimo iż są siostrami, ten pies nigdy nie będzie podobny do Lucy, bo ich charaktery są zupełnie inne. Później suszarka znalazła się na zewnątrz mieszkania, jakby na ulicy, przed domem moich teściów, i cały czas wylewałam z niej wodę, która miała intensywnie niebieski kolor. Wylewałam ją na chodnik i trochę na trawę, martwiąc się, że sąsiedzi mogą mnie opieprzyć za to, że skażam glebę, chociaż wiedziałam, że to nie jest legalne, i mimo to dalej to robiłam. Widziałam, że suszarka ma dwa pojemniki na wodę. Pojawił się też wątek mojego eks, Patryka, z którym chyba miałam rozmawiać i cieszyłam się, że odnowiliśmy kontakt, choć nie było do końca jasne, o co w tym chodzi. W pewnym momencie chciałam napisać książkę o probiotykach i ich złym wpływie na zdrowie, kupiłam nawet inną książkę, na której miałam bazować i którą chciałam przepisać, parafrazując treść, ale uznałam, że to beznadziejne i że nie chcę robić kopii, więc postanowiłam napisać książkę o psychotropach i ich złym wpływie na ludzki organizm. Potem pojawił się wątek młodego chłopaka chorego na Alzheimera i bardzo dziwiłam się, jak to możliwe, że tak młoda osoba ma tak poważną chorobę. W telewizji mówiono o jego zdrowiu i o tym, że chodzi po lekarzach, ale on nie wyglądał na osobę schorowaną ani ciągle zapominającą wszystkiego. Mieliśmy zadanie odegrać scenkę w barze, ja, ten chłopak i jego starsza siostra, która była w moim wieku, i chodziło o to, komu barmanka da jedzenie za darmo mimo braku pieniędzy. Oni zaczęli ją prosić, przymilać się i manipulować, a ona szybko się zgodziła, dała im jednorazowe rękawiczki i kazała wejść do WC, gdzie był magazyn jedzenia, i wziąć, co chcą. Kiedy dziewczyna otworzyła drzwi do toalety, na muszli klozetowej leżała jakaś maskotka i ona bała się tam wejść. Ja stałam obok i wszystko obserwowałam. Chciałam jeszcze wziąć batonika zza lady, ale zrezygnowałam, bo nie wiedziałam, czy starczy mi pieniędzy. Po wyjściu analizowałam z nimi całą sytuację i powiedziałam, że barmanka była bardzo empatyczna i uległa, ale gdyby była inna, to nie pozwoliłaby im na takie zachowanie. Dodałam, że ja próbowałabym manipulować nią inaczej, na przykład pieniędzmi, bo pieniądze są najlepszym narzędziem do manipulowania i przekupywania ludzi, i że zaproponowałabym 10 zł za piwo warte 5 zł, na co dziewczyna stwierdziła, że to zbyt duże przebicie i że lepiej proponować 5,50, a ja odpowiedziałam, że można robić to stopniowo. Po drodze żegnaliśmy się jeszcze z rządzącymi facetami w barze i miałam ochotę powiedzieć im, żeby nie patrzyli na pieniądze, bo pieniądze niszczą ludzi, ale ostatecznie zrezygnowałam. Potem poszliśmy na przyjęcie i przed wejściem na stołówkę chłopak nagle upadł na kolana, po czym wstał i poszedł dalej, a ja cały czas dziwiłam się, jak to możliwe, że młody człowiek tak bardzo wszystko zapomina. Na stołówce siedziałam przy stole z mamą, chociaż ona chciała, żebym usiadła przy mniejszym stoliku z tatą. Szukałam czegoś do jedzenia, ale mimo że było go bardzo dużo, wszystko wyglądało albo bardzo niezdrowo, albo bardzo niesmacznie: słodycze, zdeformowane, krzywo ugotowane i krzywo obrane jajka, wszystko wyglądało strasznie. Znalazłam owsiankę z płatków kokosowych i uznałam, że to jedyna rzecz, którą mogę zjeść. Na instrukcji było napisane, żeby zalać ją wrzątkiem. Wstydziłam się usiąść z tym jedzeniem przy stole, bo siedział tam obcy mężczyzna i bałam się, że pomyśli, że jem jakiś syf. Odlałam nadmiar wody z miseczki, ale razem z nią wypadały niektóre ziarenka owsianki, a wrzątek wlałam do szklanki. Szukałam miodu, ale nigdzie go nie było, był tylko cukier, którego nie chciałam używać. Chciałam dolać mleka, żeby poprawić smak, ale mleka też nie znalazłam. Podczas nalewania wrzątku owsianka chlapała dookoła, chciałam to wytrzeć, ale nie było żadnych chusteczek. Cały sen był niezwykle realistyczny, rozmowy logiczne i spójne, wszystko wyglądało jak na jawie i ani przez chwilę nie przyszło mi do głowy, że to jest sen. Jedyną nielogiczną rzeczą była suszarka stojąca na zewnątrz i ciągłe wylewanie z niej wody, ale kiedy zaczęło się przyjęcie na stołówce, wszystko było już całkowicie realistyczne, tak bardzo, że nawet nie pojawił się żaden przebłysk świadomości snu.






