05-02-2026, 09:56
Dzisiejszy sen:
Dzisiejszy sen był dość płytki, mało wyraźny i niewiele z niego pamiętałam. Tzn. pamiętałam, że akcja była o wiele dłuższa, ale po prostu ja nie mogłam przypomnieć sobie wszystkich faktów. Mój pies był bardzo grzeczny, byli jacyś ludzie w moim mieszkaniu i był on - w korytarzu przed wejściem. Wskakiwał na dywanik, kiedy wskazałam mu palcem i poprosiłam, wykonywał zadania w trybie wręcz wojskowym, byłam z niego dumna. Potem wskazałam mu palcem na pufę, wskoczył. Ale nagle uznał, że skoro na pufe można to i na inne meble można. I wskoczył na sofę. Opieprzyłam go za to i kazałam mu zejść. Zszedł, ale trochę się rozbrykał. Podawałam mu chyba jakieś leki, jakiś puder na sierść. Potem pies miał jechać na jakieś wakacje, na obóz dla psów, byłam przekonana, że został ulokowany w wagonie, który zgubił się, najpewniej został porwany. Byłam zrozpaczona, że porwano mojego psa i byłam gotowa szukać go i wystawić nawet list gończy. Wtem przypomniałam sobie, że przecież mój pies w ostatniej chwili wyskoczył z wagonu i jednak nie pojechał na wakacje, pociąg odjechał bez niego. Poczułam ulgę. Następnie byłam w domu rodzinnym, w pokoju siostry. Gadałam z jakimś napakowanym typem, chciałam, by zaprezentował przede mną swoje bicepsy. Miał na ciele (brzuchu?) tatuaż westernowy i pytałam czy to Arthur Morgan z RDR2, ale on powiedział że nie i że to ktoś inny. Czytałam w międzyczasie gazetę i była tam fotografia, na której była jakaś para w kisielu, w jakiejś romantycznej pozycji, ale ten kisiel to tak naprawdę było pierdyliard rozbitych, kurzych jajek, w których taplała się ta para. Mój mąż wszedł do pokoju i chciałam ukryć przed nim to, co czytam w gazecie, by nie posądził mnie o oglądanie porno. Dzwoniła gdzieś w międzyczasie jakaś laska, bo dała prezent dla mojego psa, ale nie odebrałam od niej, bo nie miałam czasu. Miałam oddzwonić do niej potem, ale zapomniałam. Czułam, że jest obrażona. Po umyciu włosów, jak się okazało, spłukałam cały swój platynowy blond i włosy były znowu w odcieniu ciemnego, mysiego blondu. Kontaktowałam się z fryzjerką w sprawie tego co dalej robić z włosami, zauważyłam, że ze stresu napisałam do niej na "Ty" a nie na "Pani" i chciałam za to przeprosić, ale nie wiedziałam jak, skoro ona nie zwróciła na ten mój błąd uwagi. Poszłam do jej salonu. Przeglądałam się w lustrze i widziałam swoje włosy, ciemne, choć długie. Kombinowałam z ułożeniem przedziałka i wspominałam to, że kilka dni temu w szkole (to nie miało miejsca na jawie) ludzie komentowali, że wyglądam inaczej i że wróciłam do naturalnego koloru. Pomyślałam, że to być może świeży start i zaczniemy z nimi na nowo - pierw je rozjaśnimy a potem pofarbujemy. Fryzjerka myła komuś głowę, ale zwróciła na mnie uwagę i kazała mi pokazać moje kosmetyki do włosów, aby pomóc mi zdecydować czym te włosy teraz myć i pielęgnować. Miałam różne saszetki z szamponami i odżywkami. Włosy były długie i pomyślałam, że będą ładne jak postanowię je znów pofarbować na platynowy blond.






