30-01-2026, 09:58
Dzisiejszych snów nie pamiętam jakoś bardzo szczegółowo, poprzedniego dnia byłam niesamowicie zmęczona, ale też zestresowana, wzięłam ziołowe tabletki wspomagające na spanko i może przez ten cały zamęt mało pamiętałam.
Dzisiejsze sny:
W pierwszym śnie pamiętam, że bałam się osy. Ta osa była duża jak szerszeń i uciekałam na działce, chcąc uniknąć tej osy i użądlenia. Jakaś kobieta złapała tą osę szczypcami i powiedziała, że musi mi tą osę przyłożyć do skóry. Ja nie chciałam, byłam spanikowana i prawie płakałam, tak bardzo się bałam tej osy i użądlenia, wcale nie wierzyłam tej kobiecie, że osa nie użyje żądła po przystawieniu jej do mojej skóry.
W kolejnym śnie były psy, dużo psów, różne rasy, umaszczenia. Pewna kobieta miała pitbulla o umaszczeniu niebieskim, jednak był on karłowaty, jakiś taki zdeformowany i napuchnięty. Wzięłam tego psa jak do jakiegoś kreatora i po kolei zmieniałam jego cechy i sylwetkę. Zrobiłam z niego ładnego i przyjemnego psa. Był naprawdę ładny. Jego właścicielka dała mi odżywkę do paznokci w ramach podziękowania za wypielęgnowanie jej psa. Następnie byłam ze szwagrem i siostrą w kościele, czegoś szukaliśmy, chodziliśmy po kościele, próbując omijać ołtarz i centralny punkt, by nie musieć klękać i żegnać się. Potem gadam przez telefon z właścicielem schroniska w Sobolewie, Marianem. Chciałam poznać jego mechanizmy działania i psychologię, dlaczego jest takim podłym człowiekiem. Chodziłam po całym mieszkaniu, ale to było jakby biuro, gdzie pracuję, przy lotnisku. Co jakiś czas traciłam zasięg i połączenie przerywało. Omawialiśmy sytuację, Marian gadał, że ktoś go pobił pod wejściem, on wziął odwet i też tego kogoś pobił, wysłał mi nawet wideo z zajścia, jak i on i obcy facet bili się a na końcu leżeli w kałuży krwi. Jakaś laska chodzi po mieszkaniu i włącza głośno gry na kompie, uruchamiała cały czas jakieś gry i bardzo głośno grała, przez co ja nie słyszałam co gadał Marian. Uciekałam co chwilę i szukałam spokojnego miejsca do rozmowy, pokazując towarzyszce na migi, żeby ściszyła trochę.
Notatki:
Symbol osy jest dla mnie obrazem zagrożenia i naruszenia granic. To coś, czego się boję, co wzbudza we mnie instynktowną reakcję obronną i brak zaufania. Osa reprezentuje sytuacje, w których ktoś próbuje mnie przekonać, że powinnam dopuścić do siebie coś potencjalnie raniącego, mimo że wewnętrznie czuję, iż nie jest to dla mnie bezpieczne. Postać kobiety, która chce przyłożyć osę do mojej skóry, symbolizuje presję z zewnątrz oraz osoby ignorujące mój lęk i moje „nie”. Moja panika i opór pokazują, że moja intuicja działa prawidłowo i że coraz wyraźniej bronię swoich granic.
Psy są dla mnie symbolem emocji, relacji i niewinności. Zdeformowany, napuchnięty pies odzwierciedla krzywdę, zaniedbanie lub wypaczenie, które dostrzegam u innych — lub w sytuacjach, z którymi się stykam. Fakt, że potrafię „naprawić” tego psa i przywrócić mu harmonię, pokazuje moją zdolność do uzdrawiania, porządkowania i wspierania. Jednocześnie nagroda w postaci odżywki do paznokci symbolizuje niewspółmierność — otrzymywanie drobnych, symbolicznych gestów w zamian za duży wysiłek emocjonalny. To wskazuje na brak równowagi między tym, ile daję, a tym, ile dostaję.
Motyw kościoła jest dla mnie symbolem systemu, tradycji i narzuconych struktur. Omijanie ołtarza i centralnego punktu bez buntu czy złości pokazuje moją potrzebę autonomii oraz dystans wobec rytuałów, które nie są już zgodne z moim wewnętrznym światem. To nie jest odrzucenie, lecz świadome unikanie tego, co nie rezonuje i co wymagałoby ode mnie udawania lub podporządkowania się formie pozbawionej sensu.
Rozmowa telefoniczna z Marianem symbolizuje moją próbę zrozumienia zła, przemocy i destrukcyjnych mechanizmów ludzkich zachowań. Chęć poznania jego psychologii pokazuje moją potrzebę racjonalizacji i nadania sensu temu, co okrutne i niezrozumiałe. Zrywający się zasięg oznacza ograniczoną możliwość dotarcia do prawdy oraz fakt, że nie wszystko da się pojąć rozumem. Przerywana rozmowa wskazuje na psychiczne przeciążenie oraz na granice mojej zdolności do konfrontowania się z brutalnością.
Nagranie bójki i widok krwi są symbolem surowej, nieprzefiltrowanej przemocy, z którą trudno mi się stykać bez emocjonalnych konsekwencji. To sygnał, że próby głębokiego wchodzenia w takie treści mogą mnie destabilizować zamiast dawać odpowiedzi.
Postać kobiety głośno włączającej gry reprezentuje hałas, chaos i zewnętrzne bodźce, które zakłócają mój proces myślenia i zrozumienia. Moje ciągłe przemieszczanie się w poszukiwaniu ciszy pokazuje potrzebę spokoju, skupienia i ochrony własnej przestrzeni psychicznej. Mieszkanie będące jednocześnie biurem symbolizuje brak wyraźnej granicy między pracą, życiem prywatnym i emocjonalnym zaangażowaniem w trudne sprawy.
Cała analiza prowadzi mnie do wniosku, że jestem na etapie silnej potrzeby stawiania granic, ograniczania bodźców i rezygnowania z roli tej, która wszystko rozumie i wszystko naprawia. Nie każda przemoc musi zostać przeanalizowana, nie każda krzywda wymaga mojego zaangażowania. Ochrona ciszy, spokoju i własnej integralności staje się dla mnie koniecznością.
Psy są dla mnie symbolem emocji, relacji i niewinności. Zdeformowany, napuchnięty pies odzwierciedla krzywdę, zaniedbanie lub wypaczenie, które dostrzegam u innych — lub w sytuacjach, z którymi się stykam. Fakt, że potrafię „naprawić” tego psa i przywrócić mu harmonię, pokazuje moją zdolność do uzdrawiania, porządkowania i wspierania. Jednocześnie nagroda w postaci odżywki do paznokci symbolizuje niewspółmierność — otrzymywanie drobnych, symbolicznych gestów w zamian za duży wysiłek emocjonalny. To wskazuje na brak równowagi między tym, ile daję, a tym, ile dostaję.
Motyw kościoła jest dla mnie symbolem systemu, tradycji i narzuconych struktur. Omijanie ołtarza i centralnego punktu bez buntu czy złości pokazuje moją potrzebę autonomii oraz dystans wobec rytuałów, które nie są już zgodne z moim wewnętrznym światem. To nie jest odrzucenie, lecz świadome unikanie tego, co nie rezonuje i co wymagałoby ode mnie udawania lub podporządkowania się formie pozbawionej sensu.
Rozmowa telefoniczna z Marianem symbolizuje moją próbę zrozumienia zła, przemocy i destrukcyjnych mechanizmów ludzkich zachowań. Chęć poznania jego psychologii pokazuje moją potrzebę racjonalizacji i nadania sensu temu, co okrutne i niezrozumiałe. Zrywający się zasięg oznacza ograniczoną możliwość dotarcia do prawdy oraz fakt, że nie wszystko da się pojąć rozumem. Przerywana rozmowa wskazuje na psychiczne przeciążenie oraz na granice mojej zdolności do konfrontowania się z brutalnością.
Nagranie bójki i widok krwi są symbolem surowej, nieprzefiltrowanej przemocy, z którą trudno mi się stykać bez emocjonalnych konsekwencji. To sygnał, że próby głębokiego wchodzenia w takie treści mogą mnie destabilizować zamiast dawać odpowiedzi.
Postać kobiety głośno włączającej gry reprezentuje hałas, chaos i zewnętrzne bodźce, które zakłócają mój proces myślenia i zrozumienia. Moje ciągłe przemieszczanie się w poszukiwaniu ciszy pokazuje potrzebę spokoju, skupienia i ochrony własnej przestrzeni psychicznej. Mieszkanie będące jednocześnie biurem symbolizuje brak wyraźnej granicy między pracą, życiem prywatnym i emocjonalnym zaangażowaniem w trudne sprawy.
Cała analiza prowadzi mnie do wniosku, że jestem na etapie silnej potrzeby stawiania granic, ograniczania bodźców i rezygnowania z roli tej, która wszystko rozumie i wszystko naprawia. Nie każda przemoc musi zostać przeanalizowana, nie każda krzywda wymaga mojego zaangażowania. Ochrona ciszy, spokoju i własnej integralności staje się dla mnie koniecznością.






