29-01-2026, 12:22
Dzisiejszy sen:
Miałam sen o mojej, na szczęście już byłej, pseudoprzyjaciółce, z którą oficjalnie i na dobre pożegnałam się w dniu poprzedzającym te sny. Pierw w tym śnie byłam z moim psem na spacerze i ktoś podrzucił nam na spacer owczarka australijskiego red merle. Ten pies zachowywał się nieprzyzwoicie i ciągle po mnie skakał. Miałam go skarcić, ale wiedziałam, że nie mogę, bo to nie mój pies. Następnie pseudoprzyjaciółka była w pokoju mojej siostry, w tym śnie było tak, że miałyśmy ciche dni i nie odzywałyśmy się do siebie. Nagle ona wypaliła, że mnie przeprasza. Ja zrobiłam wielkie oczy, zapytałam: "co Ty powiedziałaś? Że przepraszasz? Muszę zapisać ten dzień w kalendarzu, który dzisiaj?" - spojrzałam na kalendarz - był 2 stycznia. Z jednej strony bardzo cieszyłam się, że zrozumiała swój błąd, z drugiej strony - nie chciałam mimo wszystko mieć jej w swoim życiu, chciałam, by odeszła. Ona nagle zaczęła mnie przytulać, była bardzo natarczywa. Mnie było z tym wszystkim dziwnie, ale cóż, cieszyłam się, że zrozumiała swój błąd i przeprosiła. Obudziłam się w tym momencie i aż czułam jak warga mi drży, taka byłam wściekła. Oczywiście, że suka nie przeprosiła. Oczywiście, że to był tylko pieprzony sen. Oczywiście... No oczywiście.
Z trudem zasnęłam ponownie. W kolejnym śnie kupowałam piżamę, wybrałam taką czarną w biedronki, pseudoprzyjaciółka kupowała taką samą, satynową. Szłam gdzieś niedaleko niej. Odruchowo dotknęłam jej piżamy, kiedy stała przede mną, by zapłacić w kasie. Od razu cofnęłam rękę z myślą, że przecież jesteśmy już odseparowane. Nagle ona zaczęła do mnie rozmawiać, normalnie, jakby nigdy nic. Czułam jednak, że jest obrażona i urażona. Później nagle byłam na ulicy. Mój mąż był strażakiem i lał wodę pod ciśnieniem z węża strażackiego, zalewając ulicę. Stałam obok, zerkałam, by upewnić się, czy pseudoprzyjaciółka to widzi. Poszłam następnie do jej mieszkania, gdzie zastałam jej męża. Byłam tam z wizytą z moim ojcem i siostrą. Jej mąż biegał ze swoim pytonem na wierzchu. Powiedziałam mu, by schował zaganiacza, stukając się przy tym po głowie. Powiedziałam, żeby się zachowywał bo nie przyszłam do niego sama. Byłam niebywale przygnębiona. Opowiedziałam mu, że ja i jego żona spięłyśmy do siebie tyłki, że jest źle, kurewsko źle. Że napisałam jej kilka nieprzyjemnych słów, że to nie znaczy, że jestem złym człowiekiem, ale musiałam to zrobić, bo nie zamierzałam już dłużej milczeć i udawać, że pada deszcz, kiedy ona pluła mi w twarz. Prawie płakałam, mówiąc to. Liczyłam, że facet się przejmie, ale wydawał się niewzruszony. Miał gości, przyszedł do niego jakiś ziomek, ćpun. Zauważam, po wyjściu z mieszkania, że on ma WhatsApp i jest dostępny. Napisałam do niego, że skoro nie miał czasu wysłuchać mnie w mieszkaniu, to nagram mu głosówkę. On nagle cytuje moją poprzednią wypowiedź, gdzie wysłałam zdjęcia i pyta co to jest. Zauważam, że wysłałam mu zdjęcia wszystkich kłótni z jego żoną i kompromitujące zdjęcia oraz dowody na zdradę na mężu. Chciałam, by zobaczył kim naprawdę jest jego żona. Nie wiedząc czemu, wcisnęłam mu kit, że to nic takiego, że nie wiedziałam, że on w ogóle zagląda na WhatsApp, więc wysłałam tutaj zdjęcia, które mają być dla mnie jako wspomnienia jego żony. Następnie jestem w jakimś pomieszczeniu, jak aneks kuchenny. Chcę wyparzyć szczoteczkę do zębów i wkładam włochatą końcówkę do czajnika z gotującą się wodą. Ku mojemu zaskoczeniu, woda jest tak wrząca, że nie tylko wyparza szczoteczkę, ale dosłownie roztapia ją całą. Wiem, że muszę kupić nową, bo ta jest zniszczona.
Notatki (bo to ciekawy sen):
Ten sen jest wyraźną reakcją mojej psychiki na zakończenie bardzo obciążającej relacji. To nie jest przypadkowa historia — to proces porządkowania emocji, granic i poczucia własnej wartości.
Obcy pies, który pojawił się podczas spaceru z moim psem, symbolizuje cudzy problem i cudze emocje, które przez długi czas brałam na siebie - przekraczanie moich granic. To nie był mój pies, ale to ja musiałam znosić jego nachalne zachowanie. Chciałam go skarcić, ale czułam, że „nie mam prawa”, bo nie jest mój. Dokładnie tak funkcjonowałam w tej relacji — brałam odpowiedzialność za czyjeś emocje, tłumiąc własne reakcje i granice.
Motyw przeprosin pseudoprzyjaciółki pokazuje wewnętrzny konflikt: część mnie wciąż pragnie uznania, zrozumienia i symbolicznego „przepraszam”, ale druga, silniejsza część już wie, że nawet przeprosiny nie cofają krzywdy ani nie naprawiają relacji. Jej natarczywe przytulanie uświadamia mi, że ona nawet w skrusze nie szanuje mojej przestrzeni. Moja złość po przebudzeniu jest zdrowa — to gniew graniczny, który mówi: „już dość”.
Zakup piżam i odruchowe dotknięcie jej piżamy pokazują stary, automatyczny schemat bliskości. Cofnięcie ręki jest momentem świadomości — już wiem, że ta bliskość nie jest dla mnie bezpieczna. To znak, że uczę się nowych reakcji i nowych granic.
Strażacka scena z wodą pod ciśnieniem symbolizuje oczyszczanie. Potrzebę zalania, wypłukania i pokazania prawdy. Chcę, by ona to zobaczyła, ale jednocześnie zaczynam rozumieć, że to oczyszczenie jest przede wszystkim dla mnie, a nie dla niej.
Wizyta u jej męża ujawnia moją dawną potrzebę bycia wysłuchaną i uzyskania sprawiedliwości z zewnątrz. Jego obojętność pokazuje mi coś ważnego: nie wszyscy są zdolni do empatii, a nie każda prawda zostanie przyjęta. To nie odbiera mojej prawdzie wartości — tylko potwierdza, że szukałam uznania w niewłaściwym miejscu.
Wysłanie dowodów i jednoczesne ich umniejszanie to konflikt między potrzebą obrony siebie a nawykiem minimalizowania własnych krzywd. Widzę, jak głęboko zakorzeniony jest we mnie mechanizm chronienia innych kosztem siebie.
Motyw topniejącej szczoteczki do zębów jest kluczowy. To symbol relacji, której nie da się już oczyścić ani „odkazić”. Próba naprawy kończy się zniszczeniem narzędzia — dalej używać się nie da. Moja psychika mówi jasno: to, co było skażone, trzeba wyrzucić i zastąpić czymś nowym.
Cały sen pokazuje, że proces zakończenia tej relacji już się we mnie dokonał. Żal, złość i rozczarowanie są naturalne, ale nie cofają decyzji. Nie potrzebuję już jej przeprosin ani zrozumienia, by iść dalej. Moja granica została postawiona, a ja mam prawo jej pilnować — nawet jeśli nie wszyscy to zaakceptują.
Ten sen jest dowodem na to, że przestałam być emocjonalnym kontenerem. Zaczynam być po swojej stronie.






