09-01-2026, 10:53
Dzisiejszy sen:
Śniło mi się, że mój Duster wrócił już z serwisu. Bardzo chciałam jak najszybciej nim pojechać do pracy do biura — tęskniłam za jazdą, za radiem, za słuchaniem muzyki. Czułam ogromną potrzebę ruszenia w drogę, rozpoczęcia jazdy na nowo. Okazało się jednak, że samochód nie jest jeszcze gotowy. Trzeba było wymienić olej. Z Adrianem kilka razy zbieraliśmy się, żeby wyjść na dwór i to zrobić, ale za każdym razem coś stawało na przeszkodzie. Sen rozgrywał się trochę jakby w moim domu rodzinnym, trochę jakby w mieszkaniu mojej babki Alki, gdzie trwała jakaś impreza. Wciąż wychodziliśmy z tej imprezy z zamiarem pójścia do Dustera, ale los jakby nas powstrzymywał. Najpierw okazało się, że nie mamy oleju. Trzeba było go znaleźć. Gdy Adrian w końcu go zdobył i wyszliśmy na dwór, pojawiła się kolejna przeszkoda — nie mogliśmy znaleźć pilota do samochodu. Nie dało się otworzyć drzwi. Byłam już bardzo załamana, ale w końcu Adrian znalazł pilota w kieszeni. Mimo to olej nadal nie został wymieniony, a ja nigdzie nie pojechałam — scena się zmieniła. W kolejnym wątku byłam z moim dziadkiem, który żył, w bloku. Schodziliśmy po schodach, żeby wyjść na zewnątrz. Dziadek opowiadał mi o sąsiedzie, który palił papierosy na klatce schodowej. Mówił, że musiał to zgłosić do spółdzielni, ale nie byli z tym sąsiadem pokłóceni — mieli wręcz dobrą relację. Po prostu musiał postawić granicę. Nagle zamiast dziadka był tam mój ex, Ehab. Opowiadał, że kiedyś zmienił fryzurę specjalnie dla mnie, żeby mi się przypodobać, jakby wracał do dawnych uczuć lub starań. Potem znów pojawiła się impreza. Byli tam Ewelina, moja szwagierka, i Kamil, brat Adriana. Przygotowywali wystawną kolację, kroili chałkę. Chodziłam do kuchni, pomagałam im, chciałam być pomocna. Jednocześnie bardzo zależało mi, żeby moi rodzice to widzieli — żebym została odebrana jako ta dobra, zaangażowana, zawsze gotowa do pomocy. Nagle jednak byłam w tym śnie sama — jakby bez partnera, jakby minęły lata, a ja została kobietą bez męża i bez dzieci. Siedzieliśmy przy stole, a mój tata zaczął mi wypominać, że ciągle zmieniam facetów, że nie potrafię się ustatkować. Odpowiedziałam mu ostro, żeby się uciszył. Mama od razu stanęła w mojej obronie, mówiąc, że to nie jego sprawa. Pojawił się też temat dziecka. Czułam ogromny ból. Tłumaczyłam Ewelinie i Kamilowi, że rodzice myślą, że wszystko jest proste, a tymczasem ja nie mogę mieć dziecka, a leczenie — in-vitro — jest poza moimi możliwościami finansowymi. Było to dla mnie bardzo bolesne i prawdziwe emocjonalnie.






