22-12-2025, 15:23
Weekendowe sny:
Śniło mi się, że spałam w moim mieszkaniu, w środku nocy obudziłam się i spostrzegłam, że całe ściany są mokre i mają ciemne plamy. Padał deszcz. Wystraszyłam się. Wiedziałam, że to dach przecieka. Szybko zrobiłam zdjęcia tych ścian telefonem. Potem deszcz ustaje i plamy robią się suche. W międzyczasie w TV leci mecz piłki nożnej. Pokazuje mamie foty. Mówi że trzeba ogarnąć dach. Ja jej mówię, że musimy wydać 8 tys. zł na nową papę na dach za mój pokój i 8 tys. zł za wymianę papy po stronie, gdzie pokój miała moja mama (na jawie oczywiście mama ze mną nie mieszka, ściany nie są mokre a papy nie trzeba wymieniać XD). Mama mówi, że okej, że pokryje wymianę papy na swojej części. Ale mam iść na dach i sprawdzić papę. Idę i próbuje określić układ pokoi pod dachem z góry, by określić ile m. papy jest po mojej i mamy stronie. Potem byłam w domu rodzinnym. Mama mówi, że na zewnątrz jakieś zwierzę grasuje przy aucie i żebym to sprawdziła. Wyszłam na taras. Mój biały Duster stał przy płocie. Była noc i ledwie było widać to zwierzę, ale faktycznie coś rudego biegało wokół samochodu. Pomyślałam, że to kuna ale kiedy przyjrzałam się, dostrzegłam kota. A finalnie okazało się, że był to piec Beagle z czerwoną obrożą na sobie. Podchodzę bliżej. Agresor próbuje gryźć, więc robię szybki chwyt za skórę na karku, żeby nie mógł mnie pogryźć, po czym wracam na taras i przerzucam psa na pustą działkę obok naszej. Pies szczeka, ujada, a ja chcę iść spać i nie chcę słuchać tego szczekania. Nagle jednak spokój i cisza. Boję się nie będę mogła spać przez szczekanie, że za chwilę pies znów zacznie jazgot. Następnie koleżanka z fundacji, Alicja, zaprasza mnie na sernik, który zrobiła z tego psa (WTF!). Tylko że ten pies potem był chomikiem - i z tego chomika zrobiony został sernik. Jem ten sernik (wygląda jak zwykły sernik z jagodami), a potem do siebie zapraszam jakichś gości i znowu jem z nimi ten sernik. Czuję w końcu, że więcej siebie nie wcisnę, chociaż jest dobry. Przejadłam się. Idę do kuchni i widzę jak mama wyparza w zlewozmywaku kości (mają kolor bordowy w tym śnie). To kości naszego dawnego psa, Kory (WTF!!!).
*
Następnie miałam kolejny sen. Na szczęście bez kości czy sernika ze zwierząt. Jechałam samochodem z jakiegoś wesela. Potem stałam w jakimś pokoju z moją siostrą i koleżanką, Dominiką. Na jawie mamy napięte relacje, zdystansowałam się do niej. W tym śnie jednak rozmawiałam z nią jakby nigdy nic i świetnie się bawiłyśmy. Ale pamiętałam że miałam się zdystansować do niej, po czym starałam się w rozmowie zachować większy dystans i powściągliwość. Siostra planowała dziecko, nie umiałam sobie wyobrazić jej w roli matki. Następnie stałam na śniegu z mężczyzną, który mi się podobał (nie był to nikt z jawy). Otworzyłam Kinder Niespodziankę dla niego. Narysowałam na jego skórze na nodze delfina i napis "I love U". W tym śnie też był mecz piłki nożnej, gra Polska, o puchar świata. Nie oglądałam meczu, ale chciałam sprawiać wrażenie, że tak, aby popisać się przed swoją sympatią. On oglądał, pytałam go jak wrażenia z meczu, na co on zaczął opowiadać coś o delfinach. Nagle zaczynają na nas świecić niebieskie, migające światła. Boję się, że to policja po nas przyjechała. Widzę radiowóz, ale okłamuję mężczyznę, że to tylko świąteczne lampki. Otwieram kolejną Kinder Niespodziankę, ale w środku znajduję zabawkę, którą ten mężczyzna już miał w kolekcji. Potem jadę autem. Obok mnie na siedzeniu pasażera duża ilość flakonów La Vie Est Belle - różne rodzaje zapachowe. Nie mogę się doczekać jak opowiem siostrze o swojej kolekcji i o tym, że nie lubiłam tego zapachu a teraz mam ich mnóstwo. Patrzę przed siebie i widzę policjantów, którzy stoją po obu stronach ulicy i trzymają rękami drut policyjny, który służy do przebicia kół. Hamuję tuż przed drutem. Policjanci szybko weryfikują, że to nie ja jestem piratem drogowym, którego szukają. Gestem ręki przepraszają mnie. Podnoszą drut do góry, bym mogła jechać dalej. Mówię sobie, że w razie kontroli policji powiem, że wracam z wesela. Z tyłu na siedzeniu jest moja sukienka i buty, więc mam punkt odniesienia. Jadę dalej i wjeżdżam do miasta - w mieście chaos. Nagle okazuje się, że jest to gra - GTA San Andreas, ale to ja jestem postacią w tej grze i mam grać razem z siostrą i innymi, jednak na razie są zajęci, więc zaczynam fabułę sama. Nagle widzę ekran. Jest lista warunków w grze, np. iść na paradę i zdobyć tam maskę świni, by założyć ją na głowę i uczestniczyć w paradzie jako świnia. Maskę można zdobyć polubownie albo nie (odbierając ją od kogoś kto ją ma). Ale udział w paradzie to zła reputacja w policji - policja będzie ścigać. I ja jako postać muszę dokonywać wyborów. Zaczynam grać i jadę przez miasto, w radiu leci piosenka "Dragostea din tei", ale to jakiś remix. Podoba mi się. Chcę, by towarzysze gry zobaczyli jakie fajne remixy znalazłam na Spotify. Potem nagle stoję przy lusterku i zastanawiam się czy moje usta nie są za małe (po modelowaniu kwasem hialuronowym).
*
W kolejnym śnie (kolejnej już nocy) był jakiś test z matematyki, indywidualny. Siedziałam obok nauczycielki i test polegał na rysowaniu i kolorowaniu. Robiłam kolorowankę używając kolorów czerwieni. Narzekałam przy okazji do tej nauczycielki na matematykę, że jej nigdy nie lubiłam. Potem ktoś tak jakby przyszedł, pojawił się tuż obok nas. Był taki duży sklep zoologiczny gdzieś tam niedaleko. A ja przed sobą miałam taki komputer, taki bardziej podłużny jak tablet, był ekran. I miałam taki pulpit z plikami, które musiałam usunąć. I zamiast usunąć je tak dosłownie, chciałam te pliki przesunąć tak jakby z jednego ekranu na drugi i je tam schować, ponieważ po przesunięciu palcem po tym ekranie po prostu pojawiały mi się jeszcze inne ekrany po bokach. Jeden był po stronie lewej, drugi po stronie prawej. Okazało się jednak, że ten pulpit to było moje podwórko, a te dwa osobne pulpity po lewej i prawej stronie to były działki, które graniczyły z moim płotem od lewej i od prawej strony. Poszłam tam, po prostu przeskoczyłam przez płot i znalazłam tam wszystkie stare rzeczy, które usunęłam. Jakieś dywany, stare ubrania. Zaczęłam grzebać w tych starych rzeczach, które usunęłam, bo chciałam je odzyskać uznałam, że mi się przydadzą. Szukałam takiego szarego dywaniku łazienkowego, no nie znalazłam go. Więc poszłam do sklepu, który znajdował się obok i tam szukałam tego dywaniku. Takiego jak najbardziej podobnego do tego, który był mój, a który został usunięty. I cały czas szukałam tych dywaników, tam były takie wieszaki. Na tych wieszakach różne rzeczy wisiały, różne ubrania, różne dywaniki. No i były tam też jakieś psy. No i Arisska, która stała się małym szczeniakiem w tym śnie, dosłownie była malutka jak chomik. Wyglądała jak szczeniak zaraz po urodzeniu. Okazało się, że to była jakaś choroba taka, przez którą dorosłe zwierzęta jakby cofają się i stają się szczeniakami. Bałam się, że Arissa może zupełnie zniknąć. Tak jakby cofnąć się aż do tej fazy, kiedy nie było jej w ogóle na świecie. Pamiętam w tym śnie, że wiedziałam, że nie tylko Arisska miała taki problem. Ale pamiętałam w tym śnie o tym, że któraś osoba mówiła mi, że jej pies też ma taki problem i też stał się szczeniakiem. Arisska była taka malutka, że bałam się, że kiedy postawię ją na ziemi, to ucieknie pod sofę albo coś i zostanie przez przypadek zdeptana albo nie będzie mogła się wydostać. Następnie w tym śnie pojawiła się moja koleżanka Dorota, która mieszka nad morzem i miała przyjechać do Katowic. Powiedziała, że bym przyjechała do Katowic spotkać się z nią, ale tylko na chwilę i ani chwili dłużej. Powiedziała, że tylko na chwilę możemy się spotkać, więc powiedziałam jej, że przyjadę na chwilę z moim psem, Kentuckym i się spotkamy. Zaczęłam się głowić, co będę robić w Katowicach cały dzień z psem po tym, jak spotkam się dosłownie na trzy minuty z Dorotą, a następnie po prostu spotkanie zakończy się i zostanie mi cały dzień tak naprawdę w dużym mieście.






